11 listopada

Marsz Niepodległości w Warszawie

Fotorzepa/Jerzy
W Warszawie zakończył się Marsz Niepodległości pod hasłem "Polska dla Polaków, Polacy dla Polski". Po kończącym go wiecu na błoniach Stadionu Narodowego narodowcy wracają do centrum Warszawy. Znów zamknięto Wisłostradę.

Po wiecu, który kończył Marsz Niepodległości, narodowcy zawrócili do centrum Warszawy, wciąż nieprzejezdny jest Most Poniatowskiego. Na Wisłostradę na jadące samochody zrzucano race i butelki.

Święto żarliwych serc

W liście do organizatorów i uczestników Marszu Niepodległości prezydent Andrzej Duda napisał, iż liczy na to, "że będzie to piękne święto młodych żarliwych polskich serc".

"Niechaj dzisiejszy Marsz Niepodległości będzie wyrazem przywiązania do najdroższych nam narodowych tradycji, symboli państwowych i biało-czerwonych barw. Niech umacnia w nas pewność, że jesteśmy jednym, silnym, twórczym i mądrym narodem. Niech pogłębia naszą wiarę we własne możliwości i nadzieję na pomyślną przyszłość" - zaznaczył w liście.

"Dziękuję wszystkim, którzy tego dnia godnie czczą pamięć naszych narodowych bohaterów. Dziękuję wszystkim, którzy przyczyniają się do budowania tożsamości i serdecznych więzi łączących całą polską wspólnotę" - dodał prezydent.

"Wielka Polska katolicka"

Zgromadzeni marszu nieśli m.in. biało-czerwone flagi, emblematy klubów piłkarskich. Często słychać odpalane petardy. W tłumie jest wielu młodych ludzi, także rodziny z małymi dziećmi. Przy rotundzie PKO znajdowało się nagłośnienie, z którego nadawano m.in. pieśni patriotyczne.

W manifestacji według służb porządkowych - policja na razie nie potwierdza tych informacji - wzięło udział ponad 25 tys. osób, organizatorzy mówią nawet o 50 tys., a nawet 100 tys. osób.

Manifestację oprócz policji zabezpieczała też straż Marszu Niepodległości.

Maszerujący skandowali "Bóg, honor i Ojczyzna", "Nadchodzi Marsz Niepodległości" i "To my, Polacy". Marsz ruszył z okrzykiem "Czołem Wielkiej Polsce". Słychać też było hasła: "Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela wolność nam zabiera", "Spieszmy się rozliczać komunistów...", "Polska tylko dla Polaków", "Zbrodnie UPA pamiętamy", "Wielka Polska katolicka" i "Armia Krajowa! Niech żyje Armia Krajowa!".

Manifestanci nieśli m.in. hasła "Wolimy kotleta od Mahometa" ze zdjęciem schabowego i skandowali "Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka", "Nadchodzi Marsz Niepodległości" i "Polska, biało-czerwoni i "Tak świętują Polacy".

Poza kolumną Marszu szła grupa agresywnych, częściowo zamaskowanych osób. Doszło do drobniejszych incydentów - m.in. kilku uczestników Marszu pobiło się między sobą na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i Brackiej.

Po praskiej stronie Wisły przy torach kolejowych wzdłuż ogrodzenia stadionu kilka osób wznosiło wulgarne okrzyki przeciw policji, rzucili też kilka petard i butelki. Sytuację próbowała opanować straż Marszu. Po chwili na ul. Siwca było już spokojnie.

Marsz ruszył z ronda Dmowskiego, przeszedł mostem Poniatowskiego przez Wisłę na błonia Stadionu Narodowego. Po drugiej stronie Wisły demonstranci zeszli na Wał Miedzeszyński i Wybrzeże Szczecińskie i dotarli na błonia Stadionu Narodowego, gdzie odbył się wiec kończący marsz.

Manifestacja przebiegała względnie spokojnie, doszło do kilku drobnych incydentów - szarpaniny między uczestnikami manifestacji, zerwania flagi Unii Europejskiej, uczestnicy marszu pobili się między sobą na skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i Brackiej. Do szarpanin dochodziło też na moście Poniatowskiego. Zatrzymano kilkanaście osób, głównie za użycie materiałów pirotechnicznych.

Również Krzysztof Bosak ze stowarzyszenia Marsz Niepodległości powiedział, że marsz odbywa się spokojnie, była kilkuminutowa przerwa przed wejściem na most Poniatowskiego. Dodał, że właściwie nie widać grup "zamaskowanych zadymiarzy", a straż marszu, zdaniem Bosaka, kontroluje sytuację. Dodał, że nie widać policji na moście Poniatowskiego. "Wszystko wydaje się pod kontrolą" - powiedział. "Być może będzie to pierwszy marsz w historii, który przejdzie spokojnie" - powiedział Bosak.

 

Ulice w centrum miasta są już odblokowane, przywrócono ruch samochodów i komunikacji miejskiej na Marszałkowskiej części Al. Jerozolimskich do ronda de Gaule'a.

Na czas przejścia przez most wstrzymany jest ruch samochodów na fragmencie Wisłostrady. Jak mówi rzecznik ratusza Bartosz Milczarczyk, również zamknięte dla ruchu jest Wybrzeże Szczecińskie.

"Mamy deklarację organizatora, że to będzie bardzo spokojny marsz, jakiego jeszcze nie było" – mówiła we wtorek szefowa stołecznego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Ewa Gawor.

Przed rokiem policjanci zatrzymali 199 osób (spośród 276 doprowadzonych na komisariaty) - głównie chuliganów, którzy brali udział w burdach, do których doszło pod koniec marszu w okolicach Stadionu Narodowego. Tam grupa kilkuset osób oddzieliła się od pochodu i zaatakowała policję. Do drobnych incydentów dochodziło jednak od początku demonstracji. W trakcie burd bojówkarze rzucali w stronę policjantów kostką brukową, butelkami z benzyną, racami, petardami i drzewcami flag.

W 2014 r. poszkodowanych zostało 51 policjantów, z których 44 trafiło do szpitala. Rany odniosły też 24 osoby cywilne. Policja użyła broni gładkolufowej i armatek wodnych. Manifestację zabezpieczali policjanci z Warszawy i kilka tysięcy funkcjonariuszy z innych komend wojewódzkich. Według policji w 2014 r. w marszu uczestniczyło 30 tys. osób, organizatorzy mówili nawet o 100 tys.

W latach 2010-11 Marsz Niepodległości próbowały blokować środowiska uważające narodowców za faszystów. W 2012 r. demonstracja "Faszyzm nie przejdzie" odbyła się 11 listopada, ale w innej części stolicy. Od 2013 r. przeciwnicy Marszu Niepodległości demonstrują w okolicach 9 listopada, kiedy przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem, ustanowionym w rocznicę Nocy Kryształowej - pogromów Żydów w hitlerowskich Niemczech w 1938 r. W tym roku demonstracja pod hasłem "Solidarność zamiast nacjonalizmu" odbyła się w ostatnią sobotę.

Źródło: rp.pl/PAP.TVN24

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL