Stworzona przez polsko-żydowskiego prawnika Rafała Lemkina definicja ludobójstwa ma jedną podstawową zaletę – została kiedyś przyjęta, obowiązuje i nikt nie ma śmiałości jej podważyć. Ma też potężną wadę – brak precyzji.
Młody żołnierz dowiedział się, że zabił półtora tysiąca ludzi. Dostał dyplom i gratulacje. Wtedy zaczęło to w jego głowie pracować i pojawiły się skutki - mówi Radosław Tworus, psychiatra.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas