Biura podróży

Największe biura podróży 2017 roku: Itaka, TUI, Rainbow

Filip Frydrykiewicz
Największe przychody w zeszłym roku miała Itaka, najszybciej rósł TUI, najdynamiczniej klientów przybywało Eximowi, najwięcej pieniędzy zarobił Rainbow, ale największą rentowność uzyskał Grecos

Wiemy już, jak biura podróży radziły sobie w zeszłym roku. Na prośbę serwisu Turystyka.rp.pl podsumowanie ich wyników przygotował Instytut Badań Rynku Turystycznego Traveldata. Na tej podstawie Traveldata określiła też nowe ratingi największych touroperatorów, które będą teraz obowiązywały przez całe wakacje, a być może już do końca roku.

ZOBACZ CAŁY RANKING BIUR PODRÓŻY I ICH RATINGI

Miniony rok był jednym z najlepszych w zorganizowanej turystyce wyjazdowej, a pod względem wartości bezwzględnych najlepszym w historii tej branży. Przychody 30 największych touroperatorów sięgnęły prawie 6,7 miliarda złotych, czyli o 27,7 procent więcej niż rok wcześniej. Nieco mniej, bo o 24,8 procent, wzrosła w tym czasie liczba klientów – w sumie z biurami podróży wyjechało 2,57 miliona ludzi.

Okazało się jednak, że mimo takich świetnych wyników efekt finansowy nie był już tak imponujący – zysk netto największych touroperatorów osiągnął wartość prawie 136 milionów złotych, co oznaczało spadek rok do roku o 3,9 procent. Zarazem fundusze własne – ważny czynnik ekonomiczny, świadczący o stabilności branży i jej poszczególnych przedstawicieli - wzrosły nieproporcjonalnie wysoko, bo aż o 42 procent, i wyniosły 710,6 miliona złotych.

TUI na niskich cenach wjechał na drugie miejsce

Jak wypadły biura podróży w świetle zeszłorocznych wyników? Pod względem przychodów ze sprzedaży usług turystycznych na pierwszym miejscu znalazła się Itaka. Jej obroty wyniosły 2,151 miliarda złotych. Nie jest to zaskakująca wiadomość, gdyż firma z Opola przewodzi rynkowi turystyki wyjazdowej od roku 2009. Tym razem urosła o 20,9 procent. To dużo, jeśli wziąć pod uwagę jej wielkość - zwracał uwagę prezes Traveldaty Andrzej Betlej - chociaż mniej niż średnia dla całego rynku, którą Traveldata wyliczyła na 27,7 procent.

Na drugim miejscu rankingu – pewna niespodzianka. Potwierdziła się niedawna informacja, że TUI Poland wyprzedził swojego bezpośredniego rywala, biuro Rainbow ("TUI Poland wyprzedził Rainbow"). Przychody jakie uzyskał to 1,377 miliarda złotych. Imponuje dynamiczny wzrost, który pozwolił firmie znaleźć się w takim miejscu – 56,6 procent w skali roku. – TUI zmieniło dość radykalnie strategię – wyjaśniał Betlej. – Można to wiązać z osobą byłego prezesa tej spółki, Marka Andryszaka, który dobrze zna rynek polski. Kiedy był w Polsce musiał się pewnie przebijać ze swoimi ideami (Andryszak mocno promował sprzedaż za pośrednictwem sieci) u swoich zwierzchników w Niemczech. Teraz sam jest takim szefem (Andryszak kieruje od 2017 roku TUI Deutschland – red.) i nie musi się z nikim dogadywać. Od razu są efekty.

- Jak pytam touroperatorów, kto im najbardziej przeszkadza, mówią: „przecież wiadomo kto – TUI" – relacjonował dalej Betlej. – TUI ma bardzo dobrą ofertę w segmencie tanich, trzygwiazdkowych wyjazdów, stąd jego ogromny wzrost. Chociaż ostatnio trochę odpuścili. Natomiast bardzo poprawiła ofertę w tym segmencie Itaka. Również Exim ma dobrą tanią ofertę. Ci dwaj ostatni wyraźnie górują teraz dzięki niskim cenom. Jeśli taka sytuacja potrwa dłużej, to właśnie oni będą mieli największy przyrost w rozpoczynającym się sezonie letnim.

Rainbow, który miał o sto milionów mniejsze przychody, a dokładnie 1,275 miliarda złotych, zajął trzecią lokatę. Jego wzrost był zbliżony do średniej, jaką osiągnął cały rynek i wyniósł 22 procent.

20,9 procent wzrostu pozwoliło Grecosowi Holiday umocnić się na pozycji czwartej, którą firma zajęła w zeszłym roku, wyprzedzając wówczas Corala Travel Wezyr Holidays, z przychodami 494,5 miliona złotych.

Coral Travel Wezyr Holidays nie zmienił pozycji w tabeli, ale wyraźnie odzyskiwał udział w rynku, po tym jak jego interesy ucierpiały w związku z próbą przewrotu politycznego w Turcji w 2016 roku. Turcja to kierunek, w którym założony i prowadzony przez przedsiębiorców tureckich Coral się specjalizuje. Coral miał niezwykle udany sezon, jego przychody wzrosły o 44,7 procent i wyniosły na koniec 2017 roku 395,7 miliona złotych.

Drugą piątkę największych touroperatorów otwiera Neckermann Podróże. Ta firma nie może jednak zaliczyć minionego sezonu do udanych. Jej przychody wzrosły jedynie o 1 procent, a więc dużo poniżej średniej.

Na rynek wchodzą nowi klienci

Wśród dziesięciu największych firma w turystyce wyjazdowej, największe postępy w ostatnim roku w dziedzinie przychodów ze sprzedaży imprez turystycznych zrobił TUI Poland (56,5 procent), przed Eximem Tours (49,8 procent), Coralem Travel (44,7 procent) i Netem Holiday (32,1 procent). Ich obroty były zdecydowanie większe od średniej rynkowej. Niemały wzrost był też udziałem takich potentatów jak Rainbow (22 procent), Itaka (20,9 procent) i Grecos Holiday (20,9 procent).

Jak wyliczyła Traveldata, w ostatnich dziesięciu latach największym średnim rocznym przyrostem mogą pochwalić się: Grecos Holiday (stosunkowo niski punkt wyjścia) – 35,5 procent, Rainbow – 22,8 procent, Itaka – 22,5 procent, Coral Travel – 18,9 procent i TUI – 14,1 procent.

Pod względem liczby klientów podobnie jak w przychodach dominuje Itaka. W 2017 roku obsłużyła 765 tysięcy turystów. Drugi TUI miał o jedną trzecią klientów mniej – 476 tysięcy. Za nim uplasował się Rainbow z wynikiem 412,3 tysiąca. Kolejne firmy w tym zestawieniu to Coral Travel, który zawiózł na wakacje 196,8 tysiąca ludzi, Grecos, na usługi którego zdecydowało się 188 tysięcy Polaków, Neckermann ze 123,2 tysiąca klientów, Net Holiday z 65,3 tysiąca i Exim Tours z 55 tysiącami. Pierwszą dziesiątkę zamykają Funclub - 39,6 tysiąca i Grupa Almatur - 36,4 tysiąca klientów.

Dynamika zdobywania klientów była zróżnicowana. Zeszły rok należał w tej kategorii do Eximu, któremu przybyło aż 56,8 procent klientów. Powyżej średniej (24,5 procent) zyskały też Coral Travel Wezyr Holidays – 50,3 procent, TUI – 49,7 procent, Net Holiday – 32,9 procent i Rainbow – 24,8 procent. Dużą dynamiką charakteryzowały się również biura podróży spoza pierwszej dziesiątki: Patron Travel odnotował wzrost o 39,2 procent, 7islands – 25,3 procent, a Prima Holiday – 22,8 procent.

Skąd tak duży przypływ nowych klientów do biur podróży? Betlej wskazuje na "ogromną falę" mniej zamożnych Polaków, którym wzrost zarobków i programy socjalne państwa pozwalają wejść na rynek turystyki zorganizowanej. – Kto miał dla nich tanie oferty, przyciągnął ich do siebie i zyskał dynamikę – wyjaśniał Betlej. Podał też przykład Raibow – firmy, która jego zdaniem „siedzi okrakiem na barykadzie", bo z jednej strony ma trochę klientów „premiowych", a z drugiej tanie wyjazdy dla ludzi niezamożnych (dla nich organizuje między innymi tak zwane Polskie Strefy w Grecji i Chorwacji, czytaj: "Kokkino Nero, czyli greckie wakacje po polsku"). Dzięki temu zyskała ona 24,8 procent klientów, co oznaczało wzrost niemal identyczny jak średnia rynkowa (24,5 procent).

 

Ile można zarobić na wycieczce?

Przychody to jedno, a zarobek z organizowania wyjazdów za granicę to drugie. Kto więc zarobił najwięcej? 38,1 miliona złotych netto zostało w kasie biura podróży Rainbow. Itace powiodło się gorzej – jej zysk to 23,1 miliona złotych. Niewiele mniej zarobił Grecos – 20,1 miliona złotych. Mniejsze sumy były udziałem TUI – 11,8 miliona złotych, Corala Travel Wezyr Holidays – 4,7 miliona złotych, Neta Holiday – 2,4 miliona złotych. Spośród dziesięciu największych firm tylko Neckermann odnotował stratę, jej wysokość to 1,1 miliona złotych.

- Zyski byłyby lepsze, gdyby nie konieczność zabezpieczania się na wypadek zmiany kursów walut. (Firmy zapewniają sobie określone ceny walut. Potem może się okazać, że jeśli waluty, najczęściej chodzi o dolara, drożeje, to zyskują, bo mają zagwarantowaną przez bank niższą cenę. Ale jeśli jest odwrotnie – a tak było w ostatnim roku – to tracą, bo płacą za walutę więcej niż by mogli – red.).

Przy sumach obrotów zyski wydają się symboliczne. Średnia rentowność branży – wylicza Traveldata – to 1,9 procent. Tylko dwie, z zajmujących się turystyką masową, firmy osiągnęły wynik lepszy od tego wskaźnika. Rekordzistą okazał się Grecos Holiday, jego rentowności na poziomie 3,7 procent konkurenci mogą mu tylko pozazdrościć. Drugi Rainbow miał zysk netto w wysokości 2,7 procent przychodów.

Jeszcze lepiej widać efekty wysiłku touroperatorów i ponoszonego przez nich ryzyka, jeśli przeliczyć zarobek na jednego klienta. Traveldata pokazuje to na wybranych przykładach. 106,9 złotych uzyskał w zeszłym roku Grecos Holiday, 92,5 złotego zarobił Rainbow, 30,2 złotego Itaka, 23,9 złotego Coral Travel Wezyr Holidays, a 24,7 złotego TUI. Neckermann znalazł się w tym zestawieniu z negatywną wartością – minus 8,7 złotego, co oznacza, że dopłacił do swoich klientów - stratę musiał pokryć z odłożonego we wcześniejszych latach kapitału własnego.

- Ludzie myślą, że touroperatorzy zarabiają na nich krocie, bo potrafią ogłaszać obniżki 20, 30 i 40 procent. Tymczasem tak nie jest – komentował Betlej (czytaj też: "Ratingi 2017: Ile można zarobić na turyście")

 

Dużo lepsze stawki udaje się uzyskać zagranicznym podmiotom. Koncern TUI zarobił na jednym kliencie 74,2 złote, linie lotnicze Wizz Air – 80,5 złotego a Ryanair - 90,6 złotego. Szczególnie dobre wyniki uzyskało w zeszłym roku litewskie biuro podróży Novaturas – na obsłużeniu jednego klienta zyskało 180 złotych. – Trzeba jednak pamiętać, że rynek, na którym działa ta firma – kraje nadbałtyckie, Litwa, Łotwa i Estonia – charakteryzuje się dużą dynamiką wzrostu płac i stosunkowo małą konkurencyjnością (Novaturas w 2017 roku miał tam 44-procentowy udział, dla porównania Itaka w Polsce ma 32-procentowy) co powoduje, że organizatorzy mogą sobie pozwolić na większe marże – wyjaśniał Betlej.

Wielka czwórka stabilizuje

Podsumowując prezes Traveldaty zwrócił uwagę na jeden z najważniejszych czynników, które powodują, że branża turystyczna jest stabilna i nie grozi jej powtórka z roku 2012, kiedy to wiele słabych firm upadło. Chodzi o kapitały własne.

Największe firmy wyjazdowe odłożyły w sumie na trudniejsze czasy zapas gotówki w wysokości prawie 711 milionów złotych. To dużo, bo rok wcześniej miały 500 mln złotych. Poprawiła się też relacja kapitałów do ich przychodów, co dobrze świadczy o bezpieczeństwie firm. Wyniosła ona 9,9 procent, podczas gdy rok temu było to 9 procent.

Od lat postępuje też koncentracja na rynku, w 2017 roku osiągnęła ona kolejny rekord - przez czterech największych graczy, Itakę, TUI, Rainbow i Grecosa Holiday, przeszło już ponad 71 procent wszystkich przychodów ze zorganizowanych zagranicznych wyjazdów Polaków.

Źródło wykresów: Traveldata

Według Andrzeja Betleja, dzięki tym czterem podmiotom, które są przy okazji największymi płatnikami składek na rzecz Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego, biznes turystyczny w Polsce opiera się na solidnych podstawach. Ich rywalizacja zapewnia klientom tanie i dobrej jakości usługi. A patrząc od strony samej branży - oznacza to pracę dla agentów turystycznych. Tylko one są też zdolne konkurować z tanimi liniami lotniczymi, które w ostatnich latach prowadzą ekspansję na trasach łączących Polskę z popularnymi kierunkami turystycznymi.

Prezentacja wyników 2017 roku w turystyce wyjazdowej odbyła się podczas konferencji "Ranking i ratingi biur podróży i przygotowanie touroperatorów do sezonu letniego 2018"w hotelu Novotel Centrum w Warszawie. Przybyli na nią menedżerowie z największych biur podróży, przedstawiciele środowiska agentów turystycznych, ubezpieczycieli, linii lotniczych, lotnisk, eksperci i dziennikarze. Wkrótce na naszych łamach kolejna relacja.

 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL