Biura podróży

Nie przepłacaj, sprawdź u konkurencji

AFP
Nawet jedną trzecią ceny można zaoszczędzić, wybierając ostrożnie touroperatora, od którego kupuje się wakacje – pokazują badania

Fundacja Warentest to instytucja założona w 1964 roku przez niemiecki rząd, której zadaniem jest porównywanie cen towarów i usług. W ostatnim teście produktów branży turystycznej, fundacja udowodniła, że koszty tej samej wycieczki mogą się znacząco różnić u poszczególnych touroperatorów. Pod lupę wzięła sześciu z nich - Alltours, Dertour, FTI Touristik, Neckermann Reisen, Schauinsland Reisen i TUI. Każdy został poproszony o przygotowanie 30 typowych ofert wakacyjnych, z których wybrano następnie 5 najkorzystniejszych pod względem kosztów. Co prawda na tej podstawie nie da się ocenić atrakcyjności całej oferty, można jednak zyskać wyobrażenie, ile u danego organizatora trzeba zapłacić za wymarzone wakacje. Okazuje się, że średnia różnica między najtańszą i najdroższą ofertą wynosi ponad 30 procent.

Choć rzadko udawało się zestawić identyczne propozycje, ponieważ touroperatorzy nie zawsze mają w ofercie ten sam hotel, często oferują przeloty innymi liniami czy w innych godzinach, zdaniem instytutu Warentest badane produkty były na tyle podobne, że można je ze sobą porównać. Jeden z przykładów to dziesięciodniowa wycieczka na Dominikanę, do regionu Punta Cana, dla dwóch osób dorosłych, z noclegiem w hotelu 4-gwiazdkowym, z wyżywieniem all inclusive, z wylotem we wrześniu 2017 roku. U najdroższego organizatora za taki pakiet trzeba było zapłacić 2888 euro, u najtańszego 2346 euro, co daje 542 euro różnicy. W tym wypadku chodziło o ten sam obiekt Be Live Collection Punta Cana i identyczne usługi na miejscu. Różnica dotyczyła samej podróży – przy najwyższej cenie lot był bezpośredni, przy najniższej z przesiadką.

Test pokazał też, że nie wszyscy organizatorzy przywiązują wagę do zrównoważonego rozwoju, w informacji na swojej stronie internetowej fundacja nie wymienia ich jednak z nazwy. Przeanalizowano też ogólne warunki podróżowania, w których, z jednym wyjątkiem, nie znaleziono klauzul abuzywnych. U większości pojawiają się jednak zapisy, co prawda zgodne z przepisami, ale nieprzyjazne dla klientów. Przykładem są zaliczki – zazwyczaj przy dużym wyprzedzeniu wystarczy zapłacić 20 procent ceny, Trybunał Federalny zezwolił na pobieranie wyższych przedpłat. Jeśli touroperator udowodni, że musi opłacić wcześniej przelot, może żądać do 40 procent kwoty przy rezerwacji.

Wrażliwym tematem są koszty rezygnacji – tu organizatorzy stosują różne stawki, ich wysokość nie jest uregulowana prawnie. Przy odwołaniu uczestnictwa w ostatniej chwili może to być nawet 90 procent ceny wycieczki.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL