Jeden punkt przewagi Łaguty nad Polakiem urósł po piątku do dziewięciu, bo Zmarzlik nie mógł dogadać się ze sprzętem i nie wszedł do finału, który wygrał jego rywal.

W sobotę role się odwróciły – Łaguta po trzech seriach miał tylko trzy punkty i niespodziewanie na Motoarenie zrobiło się gorąco. Rosjanin wziął się jednak w garść, zmienił motocykl, wygrał dwa pozostałe biegi fazy zasadniczej, a po zwycięstwie w półfinale utonął w objęciach członków teamu i rodziny, bo przewaga była już bezpieczna. Po turnieju przyznał, że były to najtrudniejsze zawody w jego karierze.

Czytaj więcej

7. bieg finału IMP. Bartosz Zmarzlik w kasku białym
Bartosz Zmarzlik indywidualnym mistrzem Polski na żużlu

Łaguta i Zmarzlik wygrali po pięć rund w tym sezonie, czego przed nimi dokonał tylko raz Szwed Tony Rickardsson (w 2005 roku zwyciężył w aż sześciu turniejach). Poza nimi w tym sezonie tylko raz triumfował ktoś inny – Maciej Janowski na inaugurację cyklu. Eksperci są zgodni, że Grand Prix dotąd takiej dominacji dwóch zawodników nie widziało.

Rosjanin Artiom Łaguta podczas żużlowego Grand Prix Polski

Rosjanin Artiom Łaguta podczas żużlowego Grand Prix Polski

PAP/Tytus Żmijewski

Jeszcze nigdy na najwyższym stopniu podium nie stawał zawodnik rodem z Rosji czy z ZSRR. Artiom Łaguta wykorzystał to i na koszulkach, przygotowanych wcześniej razem z teamem, umieścił symbole związane z pierwszym lotem w kosmos Jurija Gagarina, od którego w kwietniu minęło 60 lat.

Czytaj więcej

Daniel Bewley ze Sparty (kask czerwony) przed Wiktorem Lampartem z Motoru (kask biały).
Betard Sparta Wrocław żużlowym mistrzem Polski

Ale trudno przypuszczać, by tak jak wyczyn radzieckiego pilota był krokiem milowym w eksploracji kosmosu, złoto Łaguty dało impuls do rozwoju żużla w Rosji. I nie chodzi o to, że po wyroku, jaki nałożyła Światowa Agencja Antydopingowa (WADA), Łaguta nie startował formalnie jako Rosjanin, a na podium słuchał fragmentu koncertu Czajkowskiego zamiast hymnu państwowego.

Złoty medal w Grand Prix został odnotowany przez rosyjskie media. W niedzielę przez kilka godzin państwowa agencja TASS na swojej stronie trzymała informację o wygranej Łaguty między doniesieniami o aktywnościach prezydentów Władimira Putina i Wołodymyra Zełenskiego. Ale jeśli tego pierwszego nie zainteresował przed kilku laty list Emila Sajfutdinowa (w sobotę po raz trzeci wywalczył brąz w Grand Prix), gdy Rosja pierwszy raz wygrała rywalizację drużynową, to raczej i teraz nie wyda dekretu nakazującego budowę żużlowych torów w każdym obwodzie.

Bartosz Zmarzlik (kask czerwony), Artiom Łaguta (niebieski), Emil Sajfutdinow (biały) oraz Matej Zag

Bartosz Zmarzlik (kask czerwony), Artiom Łaguta (niebieski), Emil Sajfutdinow (biały) oraz Matej Zagar (żółty)

PAP/Tytus Żmijewski

Rosyjska liga, w której poza miejscowymi zawodnikami nie jeździ nikt ze światowej czołówki, od lat jest kadłubowa. Kto tylko może, stara się o kontrakt w Polsce, bo tylko tu można połączyć sportowy rozwój z zarabianiem pieniędzy. Nawet jeśli do tej Polski ma się 10 tysięcy kilometrów jak Łaguta, pochodzący z miasta Bolszoj Kamień, położonego blisko granicy z Chinami i Koreą Północną. A gdy już do nas Rosjanie przyjeżdżają, osiadają na stałe. I Łaguta, i Sajfutdinow mają już polskie obywatelstwo, całe podium w Toruniu okazało się polskojęzyczne.

Zmarzlik też zapisał się w historii, bo jeszcze nikt, mając 26 lat, nie miał w dorobku dwóch złotych medali, dwóch srebrnych i jednego brązowego. – Miejmy nadzieję, że najlepsze lata przede mną – podsumował po turnieju zawodnik Stali Gorzów.

Na czwartym miejscu Grand Prix ukończył Maciej Janowski, za to najsłabszym zawodnikiem w regularnej obsadzie cyklu okazał się Krzysztof Kasprzak. W przyszłym sezonie Polaków będzie jeszcze więcej – do Zmarzlika i Janowskiego dołączą Patryk Dudek, wicemistrz świata z 2017 roku, oraz debiutujący w tej stawce Paweł Przedpełski.