W ustawie o systemie ubezpieczeń społecznych od Nowego Roku znajdzie się jednoznaczny przepis obciążający pracodawcę wszystkimi zaległymi składkami w razie ujawnienia, że płacił zatrudnionemu pod stołem lub świadomie zaniżył podstawę wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne.

Z kieszeni pracodawcy

W praktyce oznacza to, że w razie zakwestionowania przez ZUS zatrudnienia danej osoby na umowie o dzieło czy zleceniu, od którego w myśl obecnie obowiązujących przepisów nie zawsze trzeba płacić wszystkie składki, przedsiębiorca będzie musiał uregulować zaległości w całości ze swojej kieszeni.

– Przykładowo, od każdego 1000 zł wynagrodzenia z kieszeni pracownika po 1 stycznia 2022 r. trzeba będzie potrącać prawie 215 zł, a pracodawca z własnej kieszeni dołoży niecałe 202 zł składek do ZUS – wylicza Andrzej Radzisław, radca prawny, partner w kancelarii Goźlińska Petryk i Wspólnicy. – Jeżeli jednak pracodawca wypłaci ten 1000 pod stołem albo wykorzysta zlecenie czy dzieło, aby nie płacić tych składek, to całość zapłaci z własnej kieszeni.

Czytaj więcej

ZUS: Przybywa pracujących i firm. Składki płaci ponad 15 mln Polaków

Okazuje się jednak, że już teraz sądy w taki sposób traktują przedsiębiorców nadużywających kontraktów.

W sprawie, którą zajął się ostatnio Sąd Najwyższy, chodziło o powszechną przed laty praktykę zatrudniania lekarzy przez szpitale na równoległych do etatu kontraktach. Świadczyli na nich dyżury za dodatkowym wynagrodzeniem, od którego szpital, poza składką zdrowotną, nie płacił składek na pozostałe ubezpieczenia społeczne.

Po tym, jak ZUS przeprowadził w szpitalu kontrolę, jego inspektorzy wydali decyzję zobowiązującą do zapłaty zaległych składek. Szpital opłacił je w całości, a po latach wystąpił do lekarza o zwrot 20 tys. zł, twierdząc, że stał się on bezpodstawnie wzbogacony. Medyk odwołał się do sądu, twierdząc, że nie ma już tych pieniędzy, a poza tym przez cały okres zatrudnienia był przekonany, że wszystkie należne za niego składki zostały prawidłowo opłacone.

Zasady współżycia społecznego

Ostatecznie Sąd Najwyższy stwierdził, że nie mają tu zastosowania przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu i medyk nie musi zwracać składek, które normalnie zostałyby potrącone z jego wynagrodzenia.

– Jeśli uznać, że potencjalną korzyścią majątkową była kwota nieodprowadzonych przez płatnika składek ubezpieczeniowych w części pochodzącej z wynagrodzenia od umowy zlecenia, to teza taka jest nieuprawniona – stwierdził Leszek Bielecki, sędzia SN. – Pozwany zawarł umowę zlecenia w dobrej wierze, a jak stwierdzono w ostatecznych i wykonalnych decyzjach organu rentowego, nie do niego należały obowiązki płatnika składek. Nie można nazwać korzyścią majątkową rezultatu majątkowego dla pozwanego powstałego wskutek niezgodnego z prawem działania powoda.

SN stwierdził, że zachowanie szpitala nastawione na ominięcie obowiązku zapłaty składek od części wynagrodzenia czy dodatków za nadgodziny, gdyby ta praca była rozliczona według zasad określonych w kodeksie pracy, naruszało zasady współżycia społecznego.

– Po zmianie przepisów nie będzie już wątpliwości, że po 1 stycznia 2022 r. pracownik, za którego przedsiębiorca zapłacił składki, nie uzyskał dodatkowego przychodu z tego powodu – dodaje mec. Andrzej Radzisław. – Obecnie organy administracji skarbowej domagają się w takim przypadku dopłaty podatku.

Sygnatura akt: III PSKP 26/21

Rafał Kania radca prawny, partner w kancelarii Sendero Tax & Legal

Rozbijanie zatrudnienia na kilka umów, aby ominąć w ten sposób zapłatę pełnych składek od całego wynagrodzenia pracownika, od lat jest kwestionowane przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Przedsiębiorcy stosujący dotychczas różnego rodzaju umowy powinni się mieć teraz na baczności. Tym bardziej że wraz z Polskim Ładem w życie wejdzie zmiana przepisów jednoznaczne rozstrzygająca, że w takiej sytuacji całość zaległości płaci pracodawca. Dla kontrolerów ZUS będzie to bardzo łatwy pieniądz do ściągnięcia. Najnowsze orzeczenie SN wskazuje, że ściąganie dodatkowych składek wyłącznie od pracodawcy będzie możliwe także wstecz. Potwierdza dodatkowo zmianę w podejściu SN do takich przypadków. Jeszcze w 2018 r. zapadały w nim wyroki potwierdzające obowiązek zwrotu części składek od matki wychowującej samotnie dwójkę dzieci, którą pracodawca zatrudniał na umowie o dzieło.