Proponowane w Polskim Ładzie nowe zasady płacenia składki zdrowotnej liczonej od dochodu przedsiębiorcy do 10 czy 15 dnia następnego miesiąca, mogą wykoleić się z bardzo prozaicznego powodu – biznes i jego księgowi nie będą w stanie na czas wyliczyć daniny w odpowiedniej wysokości.

– To nierealny termin, zupełnie oderwany od rzeczywistości – mówi Izabela Leśniewska, doradca podatkowy w kancelarii Alo-2.

Potwierdza to Janusz Menkina, właściciel biura rachunkowego. – Obsługuję blisko 250 przedsiębiorców i nie widzę możliwości sprostania nowym wymogom – podkreśla.

Rozwiązaniem tego problemu byłaby zmiana obowiązujących od lat terminów zapłaty składek do ZUS.

Czytaj także:

"Polski Ład" PiS - podwyżki składki zdrowotnej to śmierć dla gospodarczego planu PiS

Liczymy co miesiąc, ale szybciej

Teraz osoby prowadzące działalność gospodarczą płacą składkę zdrowotną w stałej kwocie. Z przedstawionego przez Ministerstwo Finansów projektu wynika, że w przyszłym roku wyniesie 9 proc. dochodu liczonego dla celów PIT. Ten dochód ustalamy do 20. dnia następnego miesiąca, bo w tym terminie trzeba zapłacić zaliczkę na PIT.

– Z Polskiego Ładu wynika, że dochód trzeba wyliczyć dużo szybciej. Nie zmienia się bowiem termin zapłaty składki zdrowotnej, należy ją odprowadzić do 10. dnia następnego miesiąca, ewentualnie 15. dnia, jeśli zatrudniamy inne osoby. Teraz nie ma z tym problemu, bo jej wysokość jest znana od początku roku. Po zmianie przepisów składkę trzeba liczyć co miesiąc, a na ustalenie dochodu z działalności dostaniemy tylko 10 bądź 15 dni. W tym terminie trzeba będzie też poinformować ZUS o wysokości dochodu – tłumaczy Janusz Menkina.

Faktury po wyliczeniach

Dlaczego wdrożenie zmian może być nierealne?

– Generalnie fakturę można wystawić, z pewnymi wyjątkami, do 15. dnia następnego miesiąca. Nie da się więc wyliczyć dochodu do 10. dnia, skoro przedsiębiorca nie ma jeszcze wszystkich faktur – tłumaczy Izabela Leśniewska. – W wielu firmach, zwłaszcza w korporacjach, wynagrodzenie kontrahentów wykonujących zlecenia jest kalkulowane dopiero po kilku, a nawet kilkunastu dniach od zakończenia miesiąca. I dopiero wtedy wiedzą, na jaką kwotę mają wystawić fakturę.

– Jak więc mają wyliczyć do 10. dnia dochód będący podstawą nowej składki zdrowotnej? – pyta Izabela Leśniewska.

Powszechne korekty

Nawet dokumenty wystawiane w miesiącu sprzedaży spływają często do księgowych z poślizgiem. I bardzo ciężko będzie rozliczyć je wszystkie do 10. dnia następnego miesiąca.

– Doprowadzi to do szacunkowego liczenia składki, a następnie konieczności jej korygowania – mówi Janusz Menkina.

A gdy przedsiębiorca nie ma w danym miesiącu dochodu? Z Polskiego Ładu wynika, że składkę musi liczyć od minimalnego wynagrodzenia.

Ostateczne rozliczenie nastąpi po zakończeniu roku. Przedsiębiorca, który nadpłaci składkę, będzie mógł wystąpić o zwrot. Musi jednak złożyć elektroniczny wniosek do ZUS.

Potrzeba więcej czasu

– Ustawodawca powinien się zastanowić nad nowymi zasadami rozliczania. Uważam za rozsądne przesunięcie terminu na zadeklarowanie podstawy wymiaru składki zdrowotnej oraz jej zapłatę o miesiąc. Czyli dochód za styczeń dajemy jako podstawę składek za luty, z terminem zapłaty w marcu. Kolejne miesiące analogicznie – podpowiada Janusz Menkina.

Trochę inne zasady będą mieli przedsiębiorcy na ryczałcie. Dla nich podstawa wymiaru składki zdrowotnej to miesięczny przychód. Składka wyniesie jedną trzecią stawki płaconego ryczałtu. Podczas jej wyliczania mogą się pojawić różne dylematy, np. gdy przedsiębiorca płaci podatek według różnych stawek.

Nowe przepisy mają obowiązywać już w przyszłym roku. Projekt teraz jest w konsultacjach publicznych. O problemach księgowych z nowymi terminami rozliczeń pisał też w poniedziałek „DGP".

Etap legislacyjny: konsultacje społeczne

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting

Obowiązek wyliczania dochodu z działalności przedsiębiorców do 10. dnia następnego miesiąca to cios dla księgowych w wielu przypadkach niemożliwy do wypełnienia. Choćby dlatego, że faktury od klientów spływają często później, zresztą na ich wystawianie jest, zgodnie z ustawą o VAT, 15 dni. Poza tym w wielu firmach dopiero w następnym miesiącu są obliczane dane niezbędne do określenia wysokości wynagrodzenia kontrahenta. Mówiąc bardziej obrazowo, przedsiębiorca często nie wie jeszcze 10 sierpnia, ile zarobił w lipcu. Czy więc ma płacić składkę na oko? A potem dopłacać wraz z odsetkami?

Najgorsze jest jednak to, że ustawodawca ciągle dokłada pracy i przedsiębiorcom, i księgowym. Jeszcze nie zostały rozwiane wszystkie wątpliwości związane z Jednolitymi Plikami Kontrolnymi, a już narzucane są kolejne obowiązki.