– Przyszliśmy tu, aby być razem z wami. Trudno nie brać udziału w uroczystościach, skoro cały kraj tak przeżywa tę tragedię – mówi nam 23-letni Hovard z Norwegii. Na plac przed bazyliką Mariacką przyszedł razem z kolegą Allanem i jego dziewczyną Iną, z którymi studiuje medycynę na Uniwersytecie Jagiellońskim. W krótkich spodenkach i podkoszulkach nie bardzo pasowali do ubranych odświętnie ludzi, ale przypięli na znak żałoby czarne wstążeczki.
– Symbolika tej tragedii jest czymś wyjątkowym. Już wcześniej wiedzieliśmy, co to jest dla Polaków Katyń, bo oglądaliśmy film. Ale pewnie dla tych, którzy się dopiero teraz dowiedzieli, co się kiedyś wydarzyło w miejscu katastrofy, wstrząs jest równie duży, o ile nie większy – mówi Ina.
Na krakowskich uczelniach studiuje ok. 3 tys. zagranicznych studentów. Co roku do miasta przyjeżdża też ponad milion zagranicznych turystów. W niedzielę na ulicach Krakowa obcą mowę słychać było na każdym kroku. Setki obcokrajowców, zamiast zwiedzać, postanowiło oddać hołd prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu i jego żonie.
– Nie możemy z mężem wrócić do Estonii, bo nie latają samoloty. Moglibyśmy pociągiem, a potem promem, ale woleliśmy zostać na pogrzeb waszego prezydenta. To niezwykły widok. Znicze, flagi, tłumy ludzi. Każdemu udziela się ten nastrój – mówią Milena i Oskar z Tallina.
– Jestem poruszona tym, jak Polacy potrafią się zjednoczyć. Przypomina to atmosferę, jaka panowała w Ameryce po zabójstwie prezydenta Johna Kennedy’ego i po zamachach z 11 września. Szkoda, że dopiero w obliczu takiej tragedii z naszych narodów wychodzi to, co najlepsze – mówi Joanne, 50-letnia elegancka Amerykanka z Ohio.