Materiał powstał we współpracy z firmą BDO

Rynek audytorski w Polsce przechodzi zmiany już od kilku lat. Jak obecnie wygląda sytuacja i co czeka nas w przyszłości?

W ciągu następnych kilku lat przewidywane jest drastyczne zmniejszenie liczby podmiotów oferujących usługi badania sprawozdań finansowych. W zakresie badań sprawozdań finansowych jednostek zaufania publicznego będzie to grupa około 10–12 firm audytorskich, a może i mniej.

Jaki jest powód tych zmian?

Wskazałbym na trzy główne przyczyny. Pierwszą są stale rosnące wymogi w zakresie procedur badawczych i zakresu dokumentacji roboczej. Jako drugi wskazałbym koszty związane z funkcjonowaniem kontroli i nadzoru nad rynkiem audytorskim, które są ponoszone przez firmy audytorskie. Trzeci powód to niewątpliwie duże nakłady finansowe na rozwój kadr i systemów informatycznych.

Dla mniejszych firm to właśnie wspomniane przez pana koszty mogą być gwoździem do trumny?

Owszem. W praktyce dla takich firm może być to naprawdę duże obciążenie, które w pewnym momencie decyduje o być albo nie być firmy na rynku.

Warto odnotować, że tylko koszty związane z funkcjonowaniem Polskiej Agencji Nadzoru Audytowego w praktyce wynoszą 2–3 proc. rocznego przychodu firmy audytorskiej, bo przecież oprócz kosztów samych opłat musimy jeszcze doliczyć koszty związane z przygotowaniem i realizacją kontroli, koszty bieżącej sprawozdawczości do PANA czy wydatki, które trzeba ponosić na stałe dostosowanie systemów informatycznych.

Te powierzchowne 2–3 proc. rocznego przychodu to 10–15 proc. rocznego zysku dla wielu firm audytorskich.

To właśnie te wydatki, ale i potrzeby inwestycyjne na rozwój kadr i systemów informatycznych znacznie przerastają możliwości finansowe mniejszych i średnich firm audytorskich.

Mniej firm na rynku to zarazem mniejsza konkurencja.

Prawdą jest, że mniejsza liczba jednostek uprawnionych do badania sprawozdań finansowych może wpłynąć na ceny za świadczone usługi, zwiększając potencjał finansowy firm audytorskich. Jednocześnie mniejsza liczba firm to dla PANA możliwość systemowej, docelowej i ciągłej kontroli jakości.

A co z klientami firm audytorskich? Dla nich kurczące się grono audytorów nie jest dobrą wiadomością.

To prawda. Ale klienci będą też świadkami dalszej i świadomej polityki firm audytorskich w zakresie podejmowania się zleceń i dywersyfikacji klientów. Chodzi bowiem o zachowanie większej równowagi ceny za badanie i ryzyka związanego z badaniem sprawozdań. Już dzisiaj są na rynku klienci, których firmy audytorskie unikają ze względu na niewspółmierne do ceny ryzyko związane z badaniem.

Czy chce pan powiedzieć, że audyt przestaje się opłacać?

Nie do końca. Ale niewątpliwie kolejnym czynnikiem mającym wpływ na zakres oferowanych usług w zakresie czynności rewizji finansowej będzie klasyczna analiza „cost benefit” – czyli analiza przychodów z tytułu badań sprawozdań finansowych w porównaniu z innymi usługami doradczymi oferowanymi przez firmy audytorskie, takich jak na przykład usługi księgowe i rachunkowe, doradztwo prawne i podatkowe, doradztwo informatyczne i zarządcze.

Duże firmy audytorskie posiadają dobrze wykwalifikowaną kadrę i olbrzymie zasoby wiedzy z różnych dziedzin gospodarki. Usługi te są w wielu przypadkach preferowane przez podmioty gospodarcze kosztem rewizji finansowej.

Warto chyba też odnotować, że dziś audyt nie wygląda tak, jak jeszcze kilka lat temu.

Zgadzam się. Rośnie zapotrzebowanie na ciągły i wirtualny audyt według koncepcji „real time”, co z kolei związane jest z dużymi nakładami na systemy informatyczne. Pandemia tylko ten trend przyspieszyła, bo praca zdalna wymusiła zmiany w prowadzeniu badań sprawozdań finansowych. Z tej drogi już nie ma odwrotu, bo klienci w końcu dostrzegli, że taka forma audytu jest bardziej efektywna, nie traci na tym jakość, a cały proces jest bezpieczny.

Oczywiście nie oznacza to, że spotkania tradycyjne audytora z klientami znikną. Absolutnie nie. One będą i być powinny, ale raczej będą uzupełnieniem i wzbogaceniem całego procesu, który będzie prowadzony z wykorzystaniem narzędzi i systemów informatycznych. Nowa forma audytu to wartość dodana zarówno dla audytorów, jak i biegłych rewidentów.

W efekcie nastąpi konsolidacja rynku – z mniejszą liczbą podmiotów oferujących usługi rewizji finansowej i z wyższymi cenami za oferowane usługi. Trendy te są już dzisiaj widoczne w wielu krajach europejskich i podobnego zjawiska można oczekiwać w Polsce.

Czy tego typu zmiany widać tylko w sektorze audytu?

Nie. Jako przykład innych branż podlegających podobnym trendom i mocnemu nadzorowi regulacyjnemu można wskazać na branżę finansową – banki, zakłady ubezpieczeń i fundusze inwestycyjne. W tym sektorze już widzimy rosnące ceny, konsolidację rynku oraz redukcję podmiotów oferujących usługi finansowe.

Statystyki potwierdzają zmiany, o których mówimy?

Oczywiście. Jeśli spojrzymy na liczbę firm audytorskich, to przykładowo w 2011 r. było ich 1784. W 2015 była to już liczba o 172 mniejsza i wynosiła 1612. A w 2018 kolejna zmiana i 1500 firm. Na stronie PANA na ten moment widnieje 1337 firm audytorskich. Jeszcze bardziej pusto jest na rynku firm, które badają JZP. W 2018 r. były 74 takie podmioty. Teraz – zgodnie z komunikatem PANA z 15 marca 2022 r. – na liście firm przeprowadzających badania ustawowe w jednostkach zainteresowania publicznego w 2021 r. znalazło się 66 podmiotów.

Ta statystyka ma przełożenie także na liczbę biegłych rewidentów. Z roku na rok obserwujemy mniejszą liczbę kandydatów przystępujących do egzaminu na biegłego rewidenta. To z kolei oznacza, że mamy stale zmniejszającą się liczbę biegłych rewidentów, którzy faktycznie zajmują się badaniem sprawozdań finansowych.

Musimy też zauważyć, że osoby posiadające uprawnienia biegłego w większym niż dotychczas zakresie znajdują pracę w działach księgowo-finansowych innych podmiotów. Obserwujemy również większe niż dotychczas zatrudnienie biegłych rewidentów w biurach rachunkowych.

Z czego wynikają te zmiany kadrowe?

Mówiąc kolokwialnie, zawód biegłego rewidenta nigdy nie był łatwym kawałkiem chleba. Od biegłego rewidenta wymaga się szerokiej wiedzy nie tylko rachunkowej, ale również z innych dziedzin, takich jak chociażby ekonomia, podatki czy szerzej prawo. Klienci – ale również ustawodawca – oczekują, że biegły rewident będzie znał realia sektorów i branż, w których badane przedsiębiorstwo działa. Przecież to biegły rewident w ramach badania sprawozdania finansowego danej jednostki musi zidentyfikować ryzyka, opisać je i wskazać na wielkość danego zagrożenia. Do tego musimy dołożyć wymogi ustawodawcy dotyczące badania w zakresie m.in. odpowiednich jakości i standardów. A ostatnie lata to kolejna cegiełka w postaci aktywności nadzorcy, czyli m.in. kontrole PANA, które zaczynają być codziennością w firmach audytorskich.

To wszystko powoduje, że biegli rewidenci dopiero stawiający pierwsze kroki w zawodzie zaczynają kalkulować ryzyko i korzyści, które płyną z tego fachu.

Jaki jest wynik tych kalkulacji?

Coraz częściej – niestety – wygrywają obawy i strach. Ludzie zwyczajnie nie chcą narażać się na ogromny stres. Pracują przez wiele miesięcy – zwłaszcza w szczycie sezonu – bardzo intensywnie, dokładają wszelkich starań, aby przeprowadzić prace z należytą starannością, a dokumentacja z badania była skrupulatna i kompletna. A najmniejsza pomyłka może wiązać się z postępowaniem dyscyplinarnym, a czasem również z karami, w tym finansowymi. To dla wielu osób zbyt duże obciążenie.

Nie można też pominąć faktu, że w zawód biegłego rewidenta na stałe wpisana jest zmiana. Z roku na rok rosną wymogi ustawodawcy, wprowadzane są nowe standardy czy modyfikowane jest prawo. Biegli rewidenci muszą te nowości nie tylko znać, ale również je wdrażać i stosować w praktyce.

To wszystko razem przekłada się na niską chęć podejmowania zawodu biegłego rewidenta, ale także wpływa na morale osób, które już od wielu lat parają się tą profesją.

Czy jest szansa, aby zachęcić młodych do wyboru kariery biegłego rewidenta? To w końcu zawód zaufania publicznego.

Szanse są zawsze. Jednak trzeba w to włożyć trochę wysiłku. Moim zdaniem musimy wrócić do korzeni i przypomnieć sobie o relacji mistrz–czeladnik. Dla mnie mistrzem jest biegły rewident w firmie audytorskiej z wiedzą i doświadczeniem, a czeladnikiem każdy młody pracownik, który przychodzi do pracy w audycie i widać, że ma tzw. smykałkę do tego zawodu, ale wymaga odpowiedniego pokierowania i nauki. Tylko biegły z doświadczeniem może przed taką osobą odkryć meandry tego zawodu i pokazać satysfakcję, jaka z niego płynie. Audyt to nieustające zdobywanie wiedzy, co pozwala stale się rozwijać.

W audycie nie ma mowy o nudzie. Pracuje się z różnymi klientami – mniejszymi, lokalnymi, ale i z większymi o zasięgu międzynarodowym. To także klienci z różnych sektorów i branż. Każdy z pewnością znajdzie dla siebie dziedzinę najbardziej fascynującą, co pozwoli wykonywać zadania z radością i satysfakcją.

Jakie konkretnie kroki powinny zostać podjęte, żeby zachęcić młode talenty do tego zawodu?

Może to dobry moment, aby nie tylko firmy audytorskie skupiały się na szkoleniu nowych kandydatów na biegłych rewidentów. Może nadszedł czas, aby znów się zjednoczyć i podziałać razem: firmy audytorskie, Polska Izba Biegłych Rewidentów oraz Polska Agencja Nadzoru Audytowego. Aby stworzyć dedykowane programy czy akcje edukacyjne, które na nowo przyciągną młodych do tego zawodu.

Ja od ponad 30 lat, od kiedy prowadzę firmę audytorską w Polsce, taką ideę propaguję. Realizuję ją w praktyce poprzez dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. I planuję konsekwentnie robić to dalej.

materiał powstał we współpracy z firmą BDO

CV

Andre Helin jest prezesem firmy audytorskiej BDO. Wykładowca, autor licznych podręczników i fundamentalnych publikacji stanowiących standard w polskiej rachunkowości. Doktor nauk ekonomicznych w zakresie zarządzania. Jeden z nielicznych w Polsce ekspertów posiadających uprawnienia biegłego rewidenta w dwóch krajach. Posiada wieloletnią praktykę we współpracy z instytucjami finansowymi, krajowymi i zagranicznymi grupami kapitałowymi, spółkami giełdowymi oraz przedsiębiorstwami rodzinnymi.

Materiał powstał we współpracy z firmą BDO