fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

turystyka.rp.pl

Firmy autokarowe apelują o pomoc – mają sześć postulatów

Bez pomocy państwa autokary przewożące turystów znikną z rynku – alarmuje branża turystyczna i transportowa.

Zdesperowani przedsiębiorcy autokarowi wyjechali dzisiaj na ulice Krakowa. Wskazują, że pandemia, która spowodowała dramatyczny spadek ruchu turystycznego dobija ich biznesy.

Protest, w którym wzięło udział 26 wozów z najwiekszych firm z całej Polski, zorganizowały Krakowska Izba Turystyki, Polskie Stowarzyszenie Przewoźników Autokarowych i Stowarzyszenie Ekologicznego Transportu Autokarowego STEKTRA. te same organizacje wysłały w piątek do premiera Mateusza Morawieckiego dramatyczny („sytuacja jest dla nas i naszych rodzin czasem olbrzymiego stresu i wizji bankructwa, pozbawienia środków do życia, pozbawienia miejsca do mieszkania i dramatów życiowych tysiąca rodzin”) apel o pomoc. Wymieniły w nim sześć postulatów, których spełnienie może uratować ten sektor gospodarki:

1. Dopłaty (na wzór czeski, niemiecki, austriacki) do autobusów, uzależnione od klasy emisji spalin i wielkości pojazdu.
2. Odroczenia (na wzór węgierski) płatności rat kredytów i leasingów do czerwca 2021 roku dla firm z sektora szeroko rozumianego przewozu osób.
3.Dodatkowej puli środków PFR do wysokości 24 procent obrotu (na wzór hiszpański) z roku referencyjnego dla firm z branży szeroko rozumianego przewozu osób.
4. Umorzenia w całości subwencji PFR dla branży autokarowej.
5. Przedłużenia zwolnienia z ZUS o kolejne trzy miesiące.
6. Dopłaty do wynagrodzeń i przestojowego (na wzór europejski) dla firm doświadczających spadku przychodów w wysokości co najmniej 70 procent liczonym rok do roku, przez wybrane trzy kolejne miesiące przed złożeniem wniosku.

„Bez spełnienia powyższych postulatów polska branża autokarowa niemal całkowicie zniknie z rynku, a to co z niej zostanie cofnie poziom przewozu osób o co najmniej 20 lat” – czytamy w apelu.

Jak wyjaśnił podczas spotkania z dziennikarzami Maciej Socha ze STEKTRA, to najważniejsze postulaty, jakie zgłosiło środowisko. – Jesteśmy w kontakcie z zagranicznymi kontrahentami, oni ciągle liczą, że będą mogli wrócić ze swoimi klientami do Polski. Ale nie nastąpi to wcześniej niż za pół roku. Musimy się z tym liczyć. Sezon letni nie pozwolił nam odrobić strat. A zima też nie generuje przychodów. Z setek postulatów wybraliśmy te, które pozwolą nam przetrwać te pół roku – wyjaśniał Socha.

– Skończyła się pierwsza pomoc, przebranżawiamy kierowców na gońców, budowlańców, malarzy, mechaników – dodawał Jacek Legendziewicz z Jordan Group. – Ale dłużej tak się nie da, jeśli chcemy utrzymać firmy.

Podczas konferencji, która poprzedziła przejazd, organizatorzy zaprezentowali wyniki ankiety, jaką rozpisali wśród przedsiębiorców, pokazującą rozmiar spadku przychodów w firmach autobusowych.

– Przyjęliśmy, że spadek na poziomie do 40 procent (kolor zielony) jest w dobie tak poważnego kryzysu akceptowalny – komentuje prezes Krakowskiej Izby Turystyki Rafał Marek. – Mimo tak liberalnego podejścia tylko 20 procent przewoźników mieści się w bezpiecznym zielonym przedziale. Dramaturgii sytuacji dodaje, że przewozy autokarowe charakteryzują się olbrzymim poziomem kosztów stałych, a ceny autokarów wykorzystywanych do tej działalności idą w miliony złotych . Firmy oparte na polskim kapitale zbudowane ciężką pracą, okupione nieprzespanymi nocami, stoją na skraju bankructwa. Przewoźnicy autokarowi utracili przychody i środki do życia. Nadszedł czas na podjęcie pilnych działań, które powinny być skierowane sektorowo do najbardziej poszkodowanych gałęzi gospodarki i podmiotowo – do firm dotkniętych największym spadkiem obrotów.

Źródło: turystyka.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA