Łatwe mecze się skończyły. W poniedziałkowy wieczór przed Igą Świątek i Martą Kostiuk stanęło także wyzwanie związane z grą na wielkim i pustym korcie Philippe-Chatrier w ramach sesji nocnej. To doświadczenie lepiej zniosła Polka, ale doniesienia o tym, że w Kijowie wyrosła 18-letnia kandydatka na mocną tenisistkę, okazały się prawdziwe.

Marta Kostiuk, na razie niesiona sławą tej, która pokonała w Paryżu Garbine Muguruzę, ma już wiele cech przyszłej mistrzyni rakiety: jest odważna, odporna na chwilowe niepowodzenia, ma też cechy atletyczne dobrze pasujące do wymagań współczesnego tenisa. Spotkanie z Igą rozpoczęła jak obiecywała, od bezkompromisowych ataków i świetnych obron, które kazały się trochę niepokoić o losy pierwszego seta.

Niepokój trwał do stanu 3:3, potem było lepiej, gdyż tenis Igi Świątek, oprócz bezkompromisowości i siły zawiera też więcej wyobraźni i doświadczenia. To Polka częściej kierowała wymianami, przyspieszała i zmuszała rywalkę do błędów.

– Marta na początku meczu była wszędzie na korcie, jej obrona była niekiedy szalona, musiałam kończyć piłki po kilka razy. Oczywiście , że w sesji nocnej grało się inacze. Ciemne tło nieba i mocne światła lamp, to spora różnica. Niekiedy przy smeczach traciłam piłkę z oczu. Mam jednak nadzieję wystąpić jeszcze kiedyś w sesjach wieczornych, ale już z udziałem publiczności. Chociaż zdobyłam już tytuł w Paryżu, to ćwierćfinał Wielkiego Szlema, w singlu i deblu, to wciąż nie jest dla mnie zwykła sprawa. Oczywiście, że jestem zadowolona z takiego obrotu spraw – mówiła polska mistrzyni w odpowiedzi na kortowe pytania Cedrica Pioline'a.

Ćwierćfinał debla w parze z Bethanie Mattek-Sands zagra już we wtorek ok.13.30-14.00 (transmisja telewizyjna w polskim okienku w Eurosporcie). W środę zaś czeka Igę mecz z Marią Sakkari (18. WTA). Greczynka to tenisistka z mocnym ramieniem i twardym charakterem. Nie boi się nikogo, minę ma często groźniejszą niż potężny forhend, ale kilka znanych tenisistek (wśród nich Naomi Osaka w Miami) przekonało się w minionych miesiącach o zaletach jej coraz bardziej agresywnego tenisa.

Jeśli Maria opanuje własną moc, jest bardzo groźna, tym bardziej, że niesie ją także poczucie, że robi wiele dla kraju – jest w erze otwartego tenisa pierwszą grecką tenisistką w ćwierćfinale Wielkiego Szlema. W Paryżu wygrała z Katariną Zawacką, Jasmine Paolini, Elise Mertens oraz Sofią Kenin – w stylu podobnym do tego, jaki demonstrowała Iga w ubiegłorocznym finale z Amerykanką. W WTA Tour meczu Świątek – Sakkari jeszcze nie widziano.