Ranking stawiał Halep w roli kandydatki do sukcesu, ale o pewność w takich starciach trudno, bo faworytka prezentowała wcześniej zmienną formę, a determinacja jej rywalki (gdy jest zdrowa) jest powszechnie znana.

Janković przyjechała do Indian Wells z turnieju w stolicy Kataru, gdzie w drugiej rundzie miała kontuzję pachwiny. W Kaliforni zjawiła się bez treningu. – Trzy dni przed pierwszy meczem jeszcze kuśtykałam i myślałam, że z gry nic nie będzie, bo nie mogłam normalnie się ruszać i biegać – mówiła.

Pierwszy mecz z Lauryn Davis jednak wygrała, drugi z Madison Keys też, potem z Belindą Bencić, Lesją Curenko i Sabine Lisicki. Finał zaczęła znakomicie, widzowie przecierali oczy: dawna mistrzyni zamieniała niemal każdą akcję w punkt, set wygrany wysoko.

W drugim secie jeszcze prowadziła 3:1, 4:3, 5:4 – serwowała, by wygrać. Z każdą chwilą Halep odzyskiwała jednak pewność uderzeń, serwis w tym spotkaniu nie był przesadnie ważny, liczyła się taktyka, chłodna głowa i kondycja.

Więcej spokoju i pewności siebie miała Rumunka, to jej najbardziej znacząca wygrana wśród dotychczasowych tytułów, wcześniej wygrywała turnieje WTA z cyklu Premier 5 (w Dausze i Dubaju), na poziomie Premier Mandatory pucharu nie odbierała. Wygrane mecze w Indian Wells oznaczają prowadzenie Halep w bieżącym rankingu wyznaczającym uczestniczki turnieju mistrzyń w Singapurze (wyjdzie przed Serenę Williams i Marię Szarapową).

Finał był jej zwycięstwem nr 20 w tym roku, równie doskonały wynik, dla niektórych to zapewne niespodzianka, ma w tym sezonie jeszcze tylko Karolina Pliškova, a lepszy jedynie Timea Bacsinszky (21 wygranych).

Dla Janković finał w Kaliforni oznacza powrót do pierwszej dwudziestki świata i zapewne da więcej wiary, że pod okiem doświadczonego trenera Chipa Brooksa z akademii IMG (w grudniu rozstała się z Ricardo Sanchezem) awansuje na dawne pozycje. Może nie na pierwszą, ale niespełna rok temu była przecież szósta.

Bardzo zadowolone wyjadą z Indian Wells także Martina Hingis i Sania Mirza. Grały wspólnie w turnieju deblowym po raz pierwszy, ten debiut wielokrotnych mistrzyń Wielkiego Szlema w grze podwójnej lub mikście wypadł najlepiej, jak można. Interesujący ciąg dalszy nastąpi w Miami, gdzie Hingis wygrała rok temu grając z Sabine Lisicki.

> Indian Wells. Turniej WTA (5,381 mln dol., Premier Mandatory). Finał: S. Halep (Rumunia, 3) – J. Janković (Serbia, 18) 2:6, 7:5, 0:0.
Finał debla: M. Hingis, S. Mirza (Szwajcaria, Indie, 1) – J. Makarowa, J. Wiesnina (Rosja, 2) 6:3, 6:4.