Roger Federer opuszczał kort centralny przy owacji na stojąco, ale nie zmienia to opinii, że było to trudne doświadczenie dla ośmiokrotnego mistrza Wimbledonu.

– Przez kilka końcowych gemów oczywiście czułem, że już nie odwrócę wyniku w tym spotkaniu. Oczywiście nie jestem przyzwyczajony do takich sytuacji, zwłaszcza nie tutaj. Publiczność była znakomita, owacja fantastyczna, kocham takie momenty, to jest powód, że jeszcze gram. Miło też było oglądać sto procent zajętych krzesełek. Niestety wszyscy byli świadkami mej porażki w trzech setach. Ogólnie rzecz biorąc, jestem jednak bardzo wdzięczny za wsparcie, jakie otrzymałem tutaj przez lata. Dzisiaj znówu był wyjątkowy dzień. Widać, że ludzie się cieszyli oglądaniem tenisa. Trzeba też dodać: Hubert grał świetnie, zasłużył na zwycięstwo – mówił szwajcarski mistrz.

To najważniejsze pytanie musiało paść i padło – czy to ostatni raz, kiedy grałeś na Wimbledonie? – Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Muszę przegrupować siły. Moim zasadniczym celem były starty w ubiegłym roku, w tym udział w Wimbledonie, to się nie udało, także z powodu uderzenia pandemii. Nieco więcej zrobiłem w tym roku, z czego bardzo się cieszę. O tym co działo się po Wimbledonie decydowaliśmy zawsze po turnieju, siadaliśmy i rozmawialiśmy. To zajmie zatem jeszcze kilka dni. Oczywiście dziś wieczorem już trochę porozmawiamy, potem w zależności od mego samopoczucia pewnie też. Następnie wyjedziemy z Londynu i po prostu kiedyś pomyślimy, co mogę zrobić, by zyskać lepszą formę, by móc rywalizować na wyższym poziomie. Właściwie jestem jednak bardzo szczęśliwy, że w tym roku dotarłem tak daleko i mogłem grać w Wimbledonie na takim poziomie, jaki osiągnąłem po tych wszystkich wcześniejszych przejściach. Oczywiście chciałbym zagrać jeszcze raz, ale w moim wieku po prostu nigdy nie wiesz, co czai się za rogiem.

Potem mistrz uzupełnił, że nie podjął także decyzji w kwestii startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. – Usiądę, pomyślę i mam nadzieję, że raczej wcześniej, niż później wydam odpowiednie oświadczenie. Muszę zyskać pewną perspektywę, podjąć właściwą decyzję, tę jedyną, którą chcę podjąć i z którą czuję się najbardziej komfortowo. Mam więc nadzieję, że może jednak nie przestanę grać – dodał.

Federer przypomniał także mozolną drogę powrotu na korty po operacji kolana, fakt, że leczenie trwało tak długo też go zaskoczył. Pierwotnym celem był przecież start w Wimbledonie rok temu. – To była długa droga zawsze pod górę – mówił, ale na koniec zostawił swym kobicom odrobinę nadziei.

– Wiem, że wkrótce znów będę optymistą. Wiem, jak się czuję w takich sytuacjach. Zwykle jest mi bardzo trudno, robię się smutny, ale potem mija kilka godzin, w tym przypadku może nawet kilka dni, kto wie, ale sądzę, że wszystko wróci na swoje miejsce. Znowu będę starym sobą – powiedział.