Pierwsze mecze we wrocławskiej hali Orbita zaczną się w samo południe. Wtedy jeden z decydujących pojedynków kwalifikacji rozpoczną doświadczony Czech Jan Hernych i dwumetrowy Niemiec Mats Moraing.

Dla polskich kibiców też jest poniedziałkowa atrakcja: około godz. 18 zaplanowano spotkanie deblowe naszych nadziei Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka z parą nr 2 – Dustin Brown (Niemcy) i Frantisek Cermak (Czechy).

Oznacza to, że singlowe spotkania polskiej czwórki zaczną się od wtorku. Rywalem Majchrzaka będzie nr 1 turnieju – Jewgienij Donskoj (Rosja, 83. ATP), Hurkacz ma za przeciwnika tenisistę rozstawionego z nr 4 – Lukasa Lacko (Słowacja, 108. ATP), Paweł Ciaś zagra z Aleksandrem Niedowiesowem (Kazachstan, 175. ATP), wreszcie Łukasz Kubot (tym razem startuje tylko jako singlista) z Japończykiem Hiroki Moriyą (208. ATP).

Skoro nie mógł przyjechać do Wrocławia rosyjski weteran Michaił Jużny, niegdyś dwukrotny półfinalista US Open i mistrz dziesięciu turniejów ATP, magnesem dla publiczności powinien być w tym roku Dustin Brown (nr 2 rozstawienia, tak jak w deblu), niebanalny tenisista z Niemiec i Jamajki rodem. Bywał w Polsce (grał w finale challengera w Szczecinie), choć już przekroczył trzydziestkę (rocznik 1984), w jego spotkaniach nudy nie ma.

Trudno zapomnieć tenisistę z dredami, dla którego efektowna akcja bywa ważniejsza niż wynik. Wystarczy spojrzeć na zagranie Browna z challengera w Bergamo z minionego tygodnia (internet powielił je w tysiącach filmików).

Pomimo luzu na korcie i w życiu Dustin potrafił jednak wygrywać z dużo lepszymi – wielu pamięta jego dwa zwycięstwa nad Rafaelem Nadalem (ostatnie w Wimbledonie 2015), także nad Gillesem Simonem, Johnem Isnerem, Samem Querreyem, Fernando Verdasco, Ivo Karloviciem i Lleytonem Hewittem. Nie był nigdy wyżej niż 73. na świecie (kontuzje też przeszkadzały), ale dał się zapamiętać znacznie lepiej od wielu tenisowych wyrobników.

Szansy na grę w turnieju głównym nie wykorzystała szóstka Polaków startująca w kwalifikacjach. Wszyscy przegrali w pierwszej rundzie, zbiorczy bilans setów: 2-12, niewielka pociecha, że kilka spotkań było zaciętych, najbardziej Andrieja Kapasia (polskiej rakiety nr 4), który przegrał po trzech tie-breakach z Austriakiem Maksymilianem Neuchristem. Na razie we Wrocławiu to norma – największe premie i krasnale są w singlu zawsze dla innych.