Finał Masters nie przejdzie do kronik jako wyjątkowe wydarzenie, gdyż przewaga serbskiego mistrza była na korcie zbyt duża, by wzniecić wyjątkowe wzruszenia.

Trzeba jednak pamiętać, że Novak Djoković (rocznik 1987), pokonał 7:5, 6:3 Caspera Ruuda (rocznik 1998) oraz że wyrównał rekord sześciu zwycięstw w tym turnieju należący do Rogera Federera.

Czytaj więcej

Novak Djoković po raz szósty został mistrzem ATP Finals

W finale Djoković gdy poczuł, że nie przegra, co stało się pod koniec pierwszego, najpóźniej na początku drugiego seta, rozwinął skrzydła i przypomniał, że miewa na korcie niemałą fantazję.

Młodych w turnieju singlowym ATP Finals było sześciu, starszych dwóch, lecz wygrana przedstawiciela dojrzałej gwardii, teoretycznie, zgodnie z rozstawieniem, siódmego w kolejce do sukcesu, żadnym zaskoczeniem nie jest.

Novak grał w tym roku mniej od innych z przyczyn związanych z niechęcią do szczepień, baterii raczej nie wyładował (choć sugerował już od trzeciego meczu, że jest bardzo zmęczony, przede wszystkim psychicznie) i gdyby nie brak punktów za wygranie Wimbledonu to on byłby liderem rankingu ATP, a nie Carlos Alcaraz. Zwycięstwo w Turynie to zapowiedź przyszłorocznej walki Serba o kolejne wygrane w Wielkim Szlemie, rywalizacja z Nadalem w tej kwestii będzie trwać, tym bardziej że przegrany Hiszpan na pożegnanie Masters także obiecał trwanie na kortach, a zdanie, że „jest gotów umrzeć, by znów wrócić do dawnej wielkości” nie będzie zapomniane.

Młodzi też wrócą, by dokończyć zmianę pokoleń, także Casper Ruud, na razie niespełniony finalista wielkich turniejów. Może w przyszłym roku będzie skuteczny nie tylko w turniejach mniejszej rangi.

ATP Finals to był także pokaz sprawczości włoskich działaczy, którzy do Pala Alpitour ściągnęli liczną widownię z gwiazdami sportu i sceny w pierwszym rzędzie. Zapewnili na wzór londyński sporo światła i dźwięku, przede wszystkim zaś zapłacili najlepszym tenisistom ponad dwa razy więcej niż rok temu.

Nowy rekord tenisowej premii singlowej – 4 740 300 dolarów dla Djokovicia – i nowy rekord deblowy – 930 300 dolarów dla mistrzowskiej pary Rajeev Ram i Joe Salisbury – wyznacza granice, jakie, wydawało się trzy lata temu, znacznie szybciej osiągną panie z WTA Tour dzięki chińskim kontraktom.

Na razie nie osiągną. Turniej WTA Finals 2022 w Houston miał pulę 5 mln dol., czyli tylko trochę więcej, niż wziął sam Novak w Turynie. Niedawne głosy o możliwym połączeniu WTA i ATP całkowicie ucichły, a szef ATP Andrea Gaudenzi z dumą ogłosił, że w 2023 roku jego organizacja przeznaczy na nagrody w ATP Tour i ATP Challenge Tour o 37,5 mln dol. więcej niż w tym sezonie – łącznie 217,9 mln (też rekord).

Oba tenisowe światy, wzbogacony męski i zubożały kobiecy, jednak się spotkają, by na przełomie roku (29 grudnia – 8 stycznia) w trzech australijskich miastach wspólnie rozpocząć nowy sezon, od United Cup, nowego turnieju drużyn mieszanych z pulą 15 mln dol. Finansowa równość wróci dopiero w Wielkim Szlemie.