Przed sobotnim meczem Djokovica z Fritzem powszechne pytano, czy niespełna 21 godzin wystarczy na odbudowę sił serbskiego mistrza po epickim boju z Daniiłem Miedwiediewem. 

– Cóż, nie jestem najświeższym facetem, takim jakim byłem dzień wcześniej, ale nie będę marnował cennej energii na martwienie się o swe rezerwy. Nie martwię się, ponieważ martwienie pozbawia cię energii życiowej. Miałem w życiu wiele przypadków, w których udało mi się bardzo szybko ozdrowieć. Mam nadzieję, że tak będzie ponownie – mówił Serb podczas konferencji po piątkowym spotkaniu. 

Zmęczyć Novaka rzeczywiście nie jest łatwo. I potrafił ozdrowieć. To on w pierwszym secie narzucał tempo wymian, świetnie returnując pozbawiał rywala najgroźniejszej broni, jaką jest podanie Taylora. Pierwszy miał przewagę w środku seta, ale też stracił ją w kolejnym gemie, więc doszło do tie-breaka, w którym o wyniku zdecydowały dwa tyle odważne, co znakomite forhendy Serba.

Może ten mały sukces na chwilę rozbroił Novaka, gdyż początek drugiego seta przyniósł przewagę Fritza, Amerykanin prowadził 2:0, zmierzał dość pewnie do wyrównania, lecz go nie doczekał. Umiejętności i doświadczenie Djokovicia są takie, że gra po mistrzowsku właśnie wtedy, gdy tego najbardziej potrzebuje. Znów doprowadził do tie-breaka, w nim znów był pierwszy przy piłkach meczowych. 

Ten fragment meczu był najpiękniejszy, obaj rzucili na szalę wszystko, co mieli – Fritz siłę i dynamikę młodości, Djoković zawziętość i precyzję jakim trudno się oprzeć. Wygrał Novak, lecz debiutant wyjedzie z Turynu bogatszy o 400 pkt rankingowych, 1 086 600 dolarów i naukę, jak grać ze starymi mistrzami w półfinałach Masters.  

Zwycięzca ma już zagwarantowane ponad 2 mln premii brutto (dokładnie 2 156 600 dol.), ale chyba może myśleć, że weźmie rekordowe ponad 4,74 mln dol. – tyle czeka na mistrza, który nie przegrał spotkania grupowego. Najpierw jednak trzeba uporać się w niedzielę z Casperem Ruudem lub Andriejem Rublowem, którzy rozpoczną decydujący mecz o 21.

Pierwszy półfinał deblowy wygrała amerykańsko-brytyjska para Rajeev Ram i Joe Salisbury, zwyciężając 7:6 (9-7), 6:4 najwyżej rozstawionych Wesleya Koolhofa (mistrza z 2020 roku w parze z Nikolą Mekticiem) i debiutanta Neala Skupskiego. 

Na razie na Rama i Salisbury’ego nie ma silnych w Turynie, wygrali czwarty mecz i zagrają o tytuł drugi rok z rzędu (w 2021 roku przegrali ostatnie spotkanie z Pierre-Huguesem Herbertem i Nicolasem Mahutem). Tym razem Francuzów nie ma w Masters, w finale po drugiej stronie siatki pojawią się Nikola Mektić i Mate Pavić lub Lloyd Glasspool i Harri Heliovaara – ten mecz zacznie się o 18.30. 

ATP Finals 2022

Singliści – 1/2 finału: N. Djoković (Serbia, 7) – Taylor Fritz (USA, 8) 7:6 (7-5), 7:6 (8-6).  

Debliści – 1/2 finału: R. Ram (USA)/J. Salisbury (W. Brytania, 2) – W. Koolhof (Holandia)/N. Skupski (W. Brytania, 1) 7:6 (9-7), 6:4.