Mecz Djokovicia z Miedwiediewem, czyli tego który wiedział, że jest już zwycięzcą grupowym z tym, który wiedział, że niezależnie od wyniku wraca do domu, nie musiał być pasjonującym widowiskiem (nawet Novak myśli czasem o oszczędzaniu sił), ale skoro obaj tenisiści to mistrzowie wielkoszlemowi (uwzględniając wszelkie różnice) i spotykali się już wcześniej 11 razy, zwykle w decydujących fazach prestiżowych turniejów, to łatwo oddać pole nie wypada.

Grali więc obaj ambitnie, widać było, że motywuje ich coś więcej, niż dodatkowe 383 300 dolarów dodawane za każde zwycięstwo grupowe do premii wstępnej za udział (320 tys.).

Djoković był w pierwszym secie znacznie lepszy od rywala, jego aktywna obrona działała perfekcyjnie, w drugim też dość długo lekko przeważał, ale kłopoty zdrowotne pod koniec, zakończone interwencją lekarską w szatni, spowodowały, że mecz nagle się wyrównał, a mowa ciała Serba wskazywała, że jego problemy mogą się przedłużać.

Czytaj więcej

ATP Finals: Rafael Nadal wygrywa i kończy sezon

Mimo straty seta i braku tchu Novak zacisnął zęby i uznał, że będzie walczyć, wyszło z tego, raczej nieoczekiwanie, fascynujące widowisko, w którym ambicja z obu sportowców buchała pod dach hali, Djoković chyba zapomniał o tym, że czeka go półfinał z wypoczętym, młodszym o dekadę rywalem (Taylor Fritz, kolejny przeciwnik Serba, oglądając ten mecz miał ciche powody do zadowolenia) i nie oddał niemal żadnego punktu bez walki.

Neutralizował ataki Miedwiediewa mistrzostwem taktycznym, skracał wymiany, biegał do siatki, bronił się i odrabiał straty znakomicie, słowem robił wszystko co potrafi, by zmuszać Daniiła do błędów i wybić mu z głowy myśl o sukcesie. W drugim tie-breaku w końcu wybił. Posłał Rosjanina do domu bez premii pieniężnej oraz punktów rankingowych, także bez satysfakcji choć jednej wygranej w Masters. Poprawił i tak pozytywny bilans wzajemnych starć do stanu 8-4. Karą za tę ambicję będzie jednak zmęczenie w półfinale. Debiutant Fritz może to wykorzystać.

Sportowym zamknięciem rozgrywek w Grupie Czerwonej będzie jednak mecz pomiędzy Stefanosem Tsitsipasem i Andriejem Rublowem, wyznaczony w piątek na 21. Kto wygra, ten awansuje do półfinału. Na lepszego od dawna już czeka mistrz singlowej Grupy Zielonej Casper Ruud.

ATP Finals 2022
Wyniki

Singliści
Grupa Czerwona: N. Djoković (Serbia, 7) – D. Miedwiediew (4) 6:3, 6:7 (5-7), 7:6 (7-2).
Tabela:
1. Djoković 3-0 6:1;
2. Tsitsipas 1-1 2:3;
3. Rublow 1-1 2:3;
4. Miedwiediew 1-2 3:6.

Debliści
Grupa Zielona: W. Koolhof (Holandia)/N. Skupski (W. Brytania, 1) – I. Dodig (Chorwacja)/A. Krajicek (USA, 5) 7:5, 4:6, 10-6.
Tabela:
1. Mektić/Pavić 2-0 4:1;
2. Koolhof/Skupski 2-1 4:4;
3. Kokkinakis/Kyrgios 1-1 3:3;
4. Dodig/Krajicek 0-3 3:6.

W deblowej Grupie Zielonej Wesley Koolhof i Neal Skupski zakończyli rozgrywki grupowe z dwoma zwycięstwami, w ostatnim meczu zwyciężyli Ivana Dodiga i Austina Krajcika 7:5, 4:6, 10-6, lecz pewności awansu do półfinału nie zdobyli. Muszą czekać na wynik wieczornego meczu Nikoli Mekticia i Mate Pavicia z Thanasim Kokkinakisem i Nickiem Kyrgiosem. Jeśli Chorwaci (mający już awans) przegrają z Australijczykami, to w półfinale znajdą się jednak tenisiści z Antypodów.