W 1990 roku tak młodo wygrywał w Nowym Jorku Pete Sampras (miał 19 lat i 28 dni), teraz na tenisowym tronie siadł z hukiem tylko nieco starszy młodzieniec z Hiszpanii, wychowanek akademii Juana Carlosa Ferrero w Villenie, odkryty nie tak dawno w klubie pod Murcią.

Czytaj więcej

Iga Świątek wygrywa US Open. Sukces, spokój, żart i uśmiech

Opowieść o finale to przede wszystkim historia niecierpliwej gonitwy Alcaraza za zwycięstwem. Taki był zapewne plan taktyczny, by biegać często do siatki, Hiszpanowi to się podobało, więc gnał, zwykle wygrywał, szybko wywalczył przewagę gema serwisowego w pierwszym secie i ją utrzymał, wspierając się niezłym serwisem i sporą wyobraźnią w wyborze zagrań.

Nie było jednak równie łatwego ciągu dalszego. Ruud przeczekał te fajerwerki, skoro szybkość podania i szybkość nóg miał prawie tak samo dobrą jak jego nieco młodszy rywal, doczekał momentu, gdy Alcaraz nieco pogubił się w wymianach, z chłodną głową zaczął kontrować rozpędzonego Hiszpana.

Przy remisie 1-1 w setach walka nie zwolniła, obaj nadal traktowali się potężnymi uderzeniami z głębi kortu, przeplatanymi barwnymi spięciami przy siatce. Taki intensywny mecz musiał się podobać, tym bardziej, że Norweg w trudnych chwilach wcale nie wybierał nudnych rozwiązań i dostosował się do rozwichrzonego tenisa rywala.

Panowanie Carlosa Alcaraza może chwilę potrwać

Stadion bił więc brawa, niekiedy na stojąco. Liczne gwiazdy sportu, ekranu i sceny z trybun uśmiechały się do kamer, nowojorski finał trwał najlepsze do chwili, gdy w czwartym secie Carlos przełamał serwis Caspera i przy wtórze dzikich okrzyków i braw skończył dzieło w dziewięciu gemach.

Wiadomo, że do czeku, pucharu, sławy i innych zysków, w tę tenisową niedzielną noc na stole leżał też dla obu numer 1 rankingu ATP. Tę dodatkową premię wziął nowy mistrz US Open (młodszego lidera nigdy wcześniej nie było), pokonany finalista jest jednak, jak w przypadku finału kobiecego – nowym numerem 2 na świecie. Panowanie Carlosa Alcaraza może chwilę potrwać – lider ma 890 punktów przewagi nad Norwegiem i 930 nad Rafaelem Nadalem. Daniił Miedwiediew spadł na 4. miejsce. Może to jest właśnie ta długo oczekiwana zmiana pokoleniowa. Może właśnie tytuł dla Alcaraza wyznacza tę szczególną chwilę.

Przed finałem męskim, który zakończył program US Open 2022, finał gry deblowej rozegrały na Arthur Ashe Stadium panie. Mistrzyniami zostały świetnie znane w tej specjalności Czeszki Barbora Krejcikova i Katerina Siniakova, które w trzech setach zwyciężyły Amerykanki Caty McNally i Taylor Townsend.

Dla mistrzyń był to szósty tytuł wielkoszlemowy – w tym roku wygrały jeszcze Australian Open i Wimbledon, rok temu były najlepsze w Roland Garros, w 2018 wygrały w Paryżu i Wimbledonie. Są też mistrzyniami olimpijskimi z Tokio. Sukces w Nowym Jorku oznaczał, że Czeszki zwyciężyły w każdej ze stolic Wielkiego Szlema, można rzec, mają Szlema Barbory i Kateriny.

US Open 2022 - ostatnie finały:

Mężczyźni: C. Alcaraz (Hiszpania, 3) – C. Ruud (Norwegia, 5) 6:4, 2:6, 7:6 (7-1), 6:3

Debel kobiet: B. Krejcikova, K. Siniakova (Czechy, 3) – C. McNally, T. Townsend (USA) 3:6, 7:5, 6:1