Kończyli mecz, wedle nowojorskiej mody, nad ranem, gdy zegar pokazywał 2.50 rano oraz czas trwania rywalizacji: 5 godzin i 15 minut. Tablica wyników wyświetliła: 6:3, 6:7 (7-9), 6:7 (0-7), 7:5, 6:3 dla Hiszpana.

Czytaj więcej

Iga Świątek w półfinale US Open po emocjonalnie morderczym meczu

Grali dwaj młodzi atleci, wydawało się, niezniszczalni. Od pierwszych piłek narzucili tempo wymian, które niekiedy wyglądały jak kadry z gry komputerowej, albo meczu tenisa stołowego. Po trzech setach pojawiły się oznaki, że to jednak nie wytwór wyobraźni grafika komputerowego, z czasem pojawiły się kryzysy, lecz obaj podnosili się z nich i znów atakowali jakby mecz dopiero się zaczynał, trudno było uwierzyć, że w czwartej lub piątej godzinie można tak odbijać piłki.

Obaj pokazywali chwilami tenis wybitny, choć serwis czasem nie bywał ich wsparciem, wtedy zdarzały się przełamania i emocje wchodziły na nowy poziom. Nawet w ostatnim secie, w którym pierwszy taką przewagę zdobył Sinner, za chwilę znów był remis.

Publiczność na Arthur Ashe wytrwała do końca mniej więcej w połowie, ale kto doczekał, nie żałował. – Nadzieja, to ostatnie rzecz, którą wolno stracić w meczu tenisowym, ja nie straciłem – mówił zwycięzca do Johna McEnroe, dziękując także za wsparcie i chwaląc rywala.

Program spotkań czwartkowych na korcie głównym, czyli stadionie im. Arthura Ashe jest bardzo krótki, zaplanowano na nim tylko sesję wieczorną

Najbardziej zadowolony z takiego ćwierćfinału musiał być Frances Tiafoe – on z Andriejem Rublowem grał wcześniej trochę ponad 2,5 godziny, też sporo, ale trzy sety, to jednak nie pięć, echo wysiłku w mięśniach i ścięgnach zostaje nieco dłużej. Oba półfinały męskie: Alzaraz – Tiafoe oraz Casper Ruud – Karen Chaczanow odbędą się w piątek wieczorem, trochę czasu na regenerację będzie.

W tle takich niezwykłych meczów odbyły się też inne. Z polskiego punktu widzenia ważne były spotkania juniorskie, w których Weronika Ewald najpierw wygrała z Węgierką Luką Udwardy 7:5, 6:4, ale w trzeciej rundzie uległa 6:2, 4:6, 2:6 Rosjance Dianie Sznajder. Martyn Pawelski skończył turniej na drugiej rudzie, w której przegrał 3:6, 6:1, 5:7 z Amerykaninem Aleksem Michelsonem.

Program spotkań czwartkowych na korcie głównym, czyli stadionie im. Arthura Ashe jest bardzo krótki, zaplanowano na nim tylko sesję wieczorną. O 1. w nocy czasu polskiego (19. w Nowym Jorku) pierwszy mecz półfinałowy zaczną Caroline Garcia i Ons Jabeur, chwilę po nich zmierzą się Iga Świątek i Aryna Sabalenka.

Na stadionie im. Louisa Armstronga od 18. odbędą się wszystkie półfinały turniejów deblowych kobiet i mężczyzn. Resztę kortów zajmie rywalizacja juniorska i tenisistów na wózkach.