Znów rozstawienie z nr 8, znów start od drugiej rundy jak w Montrealu, ponownie piłki, jakimi tenisiści grać będą w Nowym Jorku i zbliżona nawierzchnia niebieskich kortów. Przeciwnik też znany – partner deblowy i amerykański przyjaciel 37-letni John Isner (50. ATP), z którym wygrywa się dobrym returnem, gdyż serwis długiego Johna wciąż pozostaje jego najsilniejszą bronią.

Z tym returnem nie wszystko szło Hubertowi dobrze, ale z drugiej strony Isner także nie odbierał wielu mocnych podań kolegi. W dwóch setach decydowały zatem tie-breaki, w których mieszały się asy, dobry refleks i szczęście. Wyszło na remis.

Czytaj więcej

Hurkacz wykonał kawał solidnej roboty

W secie decydującym Isner wykazywał już sporo oznak zmęczenia (pogoda w Cincinnati jest parna), lecz otrzymawszy od Polaka kilka prezentów wykorzystał je i w końcu przełamał podanie Hurkacza. Prowadzenie dało mu dodatkowy łyk energii, objął prowadzenie 3:0 i wygrał 6:2 po drugim przełamaniu. 

Trzy turnieje przed US Open przyniosły zatem porażki Hurkacza na starcie turniejów w Waszyngtonie i Cincinnati oraz finał w Montrealu. Zysk z ostatniej przegranej jest tylko taki, że Polak i trener Craig Boynton będą mieli półtora tygodnia na analizę słabości gry Huberta i wprowadzenie poprawek przed startem w Nowym Jorku. Isner zagra następny mecz ze zwycięzcą spotkania Frances Tiafoe (25. ATP) i Sebastian Korda (52. ATP).  

Polak nie ma już Cincinnati obowiązków deblowych, para Hurkacz/Isner przegrała bowiem 4:6, 6:7 (0-7) w pierwszej rundzie z deblem niemieckim Kevin Krawietz i Andreas Mies. Równie szybko przemknął przez turniej deblowy Łukasz Kubot, który startował parze ze Stanem Wawrinką. Polak i Szwajcar przegrali 3:6, 4:6 z Chorwatami Nikolą Mekticiem i Mate Paviciem.