Kto zwlekał z powrotem do pracy na kortach twardych, nie ma już wielu opcji, gdyż rozgrywki WTA i ATP weszły na znane od lat tory: trzy tygodnie przed amerykańskim Wielkim Szlemem sławy tenisa grają w Kanadzie, by tam, w warunkach bojowych, zacząć przygotowania do US Open.

Po tygodniu większość spotka się raz jeszcze podczas połączonego turnieju, także z cyklu WTA 1000 i ATP Masters 1000, w Cincinnati, aby po kolejnych siedmiu dniach być gotowym na największe wyzwania na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku.

Do Toronto przybyły zatem niemal wszystkie uprawnione tenisistki, obsada jest doskonała. Rozpisaną na 64 uczestniczki drabinkę otwiera Iga Świątek, która pierwszą rundę ma wolną, w drugiej spotka się z Weroniką Kudermietową (19. WTA) lub trenowaną przez Piotra Sierzputowskiego Shelby Rogers (45. WTA). Potem może być już tylko trudniej.

Czytaj więcej

Nieskazitelna seria zwycięstw Igi Świątek

Polka po ceremonii losowania powiedziała dziennikarzom, że udane treningi skłaniają ją do wprowadzenia do gry kilku nowości, a rankingowa przewaga z pierwszej części sezonu daje jej w tej kwestii nieco więcej swobody.

Ostatnio na kortach twardych grała (i wygrała) w marcu w Miami, wspomnienia z Toronto też ma dobre, trzy lata temu przebiła się przez kwalifikacje, pokonała Karolinę Woźniacką i zobaczyła, że niewiele jej brakuje do ówczesnego poziomu Naomi Osaki.

W Kanadzie zjawiła się również, pierwszy raz po wimbledońskiej wpadce, Serena Williams. Amerykanka lubi ten turniej, wygrywała w Kanadzie trzy razy (ostatnio w 2013 roku, w 2019 była w finale), ale dziś trudno ocenić, czy wzmocniła formę. W mediach społecznościowych szeroko się uśmiecha i pokazuje, że ambitnie ćwiczy (z pieskiem). Serena po ewentualnym pokonaniu kwalifikantki trafi na Belindę Bencić lub Wiktorię Azarenkę, potem los też nie sprzyjał, bo na jej drodze postawi zapewne Naomi Osakę lub Garbine Muguruzę. Gdyby dawna mistrzyni pokonała i takie przeszkody, to może trafić w ćwierćfinale na Igę Świątek. Mecze w Toronto warto zatem oglądać od wczesnych rund.

Turniej ATP w Montrealu każe przypomnieć, że liderem rankingu światowego jest Daniił Miedwiediew. Rosjanin wrócił do gry już tydzień temu w Los Cabos (ATP 250) i wygrał meksykański turniej, nie tracąc seta. Rywale w Kanadzie będą jednak znacznie mocniejsi, nawet jeśli nie zobaczymy wśród nich Novaka Djokovicia, który konsekwentnie odmawia przyjęcia szczepionki na koronawirusa, więc władze kanadyjskie nie pozwoliły mu na wjazd. Start Serba w US Open też wydaje się niemożliwy.

Nie zagrają też w Montrealu Rafael Nadal (wrócił ból mięśni brzucha) i Alexander Zverev (leczy kontuzję stawu skokowego). Głównymi rywalami broniącego tytułu Miedwiediewa, mogą być zatem Carlos Alcaraz, Stefanos Tsitsipas, Casper Ruud, Jannik Sinner, albo wyraźnie mocniejszy Nick Kyrgios.

Hubert Hurkacz po porażce z Emilem Ruusuvuorim w pierwszej rundzie turnieju w Waszyngtonie być może dostanie okazję do szybkiego rewanżu. Polak pierwszą rundę ma wolną (jest rozstawiony z nr 8), w drugiej zagra znów z Finem lub ze Stanem Wawrinką.

Przygotowująca się do startu w USA Magda Linette grała w finale pierwszej edycji turnieju ITF W100 na kortach twardych w Kozerkach. Druga polska rakieta przegrała jednak mecz o tytuł 4:6, 1:6 z pięciokrotną mistrzynią wielkoszlemową w deblu, Kateriną Siniakovą. Czeszka zdobyła 140 punktów rankingowych, ponad 12 tys. dolarów oraz białego Range Rovera. Polka leci teraz do Stanów, zagra w tym tygodniu w eliminacjach do turnieju głównego w Cincinnati.