Mecz półfinałowy Ons Jabeur z Tatjaną Marią był jak rozprawka na temat, czy prawdziwe przyjaźnie w świecie wyczynowego tenisa są możliwie i jak wpływają na rywalizację. Okazało się, że wpływają, ale umiarkowanie.

W czwartkowe popołudnie większy kłopot z atakiem miała Tunezyjka. Nie znaczyło to, że zawsze wstrzymywała rękę. Po prostu tenis Marii – wytrwale podcinane piłki z obu stron kortu – nieczęsto daje szansę mocnego uderzenia.

Pierwszy set 6:2 dla Tunezyjki, drugi 3:6. Przyjaźń, jak zapowiadała Ons, może została w szatni, ale czasem z niej zerkała na kort z zyskiem dla widzów, bo małe gierki pod siatką były bardzo efektowne. Dopiero w finałowym secie Jabeur wzmocniła tempo i zakończyła pracę (6:2, 3:6, 6:1).

Ons Jabeur jest pierwszą tenisistką z Afryki, która awansowała do finału Wielkiego Szlema

Ons Jabeur jest pierwszą tenisistką z Afryki, która awansowała do finału Wielkiego Szlema

SEBASTIEN BOZON / AFP

Pełna przyjaźń półfinalistek rozkwitła sekundę po ostatniej piłce. Były uściski, słowa podziękowań, życzeń i serdeczności w ilościach niespotykanych nawet w serialach familijnych. Ons zaprosiła Tatjanę na środek kortu, by pokazać, że Niemka też była wielką aktorką tego widowiska i również zasługuje na owację. Kto lubi takie zakończenia, na pewno się wzruszył.

Dziewczyna z Moskwy

Drugi półfinał rozegrały Simona Halep i Jelena Rybakina. Pierwsze porównania były oczywiste: jedna atakowała z wysokości latarni morskiej, druga z plażowego ogniska. Jedna chciała wymian i rozgrywek taktycznych, druga chciała trafić w kort, bo tyle wystarczało do zdobycia punktu.

Simona Halep przegrała ten mecz 3:6, 3:6, Patrick Mouratoglou jeszcze poczeka na nowe bogate życie trenerskie na ławce Rumunki. Rybakina, oprócz przynoszenia chwały bogatemu w ropę naftową Kazachstanowi (o moskiewskiej szkole tenisowej wspomina mało), stanie przed coraz trudniejszymi pytaniami o swą rosyjskość, o poglądy nie tylko na tenis, ale także na politykę swej pierwszej ojczyzny. Próbkę już miała, wybrnęła, odpowiadając, że ogólnie jest przeciw wojnie. Finał kobiet w sobotę.

Upór po matce

W piątek jeden półfinał mężczyzn - od 14.30 Novak Djoković–Cameron Norrie. Mecz rozgrzewa Brytyjczyków, którzy swego półfinalisty w Wimbledonie nie widzieli od czasów w miarę zdrowego Andy’ego Murraya, czyli od 2017 roku. Norrie, choć niby swój, urodził się w Johannesburgu, wychował w Auckland, trenowany jest przez Argentyńczyka Facundo Lugonesa (Trenera Roku ATP w poprzednim sezonie).

Ojciec Camerona jest Szkotem, stąd kibicowska miłość syna do piłkarzy Glasgow Rangers. Mama to Walijka, więc po niej ma upór. Rodzice grali w badmintona (na poziomie uniwersyteckim), to mama wymyśliła, by dać synkowi rakietę tenisową. Gdy Cameron dorósł, wyjechał z Nowej Zelandii do USA studiować socjologię i grać w tenisa w barwach Texas Christian University w Forth Worth. Od 2017 roku jest tenisistą profesjonalnym, reprezentującym starą ojczyznę.

Nie jest sportowcem banalnym. Po Londynie porusza się na rowerze (auta nigdy nie kupił), przyjeżdża nim na mecze i treningi, gra lewą ręką i twierdzi, że talentu za wiele nie ma.

Wygrał w zeszłym roku turniej z cyklu ATP Masters 1000 w Indian Wells, poza tym jeszcze trzy mniejsze: Los Cabos Open (2021), Delray Beach Open i Lyon Open (oba w 2022 roku). Z Novakiem zmierzył się raz, w zeszłorocznych Finałach ATP w Turynie. Przegrał w grupie 2:6, 1:6.

Kyrgios zapewne nie bez racji twierdził, że jego mecz z Nadalem wzbudza ogólnie większe zainteresowanie niż los Brytyjczyka. Ciekawość budziło wiele kwestii. Przede wszystkim – stan zdrowia Rafaela Nadala. W trakcie ćwierćfinału Hiszpan zignorował głośne prośby ojca Sebastiana i siostry Marii Isabel, by poddał mecz. Prawdę o stanie mięśni brzucha mistrza było trudno ocenić. Fizjoterapeuci są zobowiązani do zachowania tajemnicy lekarskiej. Energia kortu centralnego jako środek uśmierzający ból być może działa, ale chyba nie do końca i nie w każdym meczu.

Kontuzja Nadala

Tenisista powiedział dziennikarzom tylko tyle, że w pięciosetowym spotkaniu z Taylorem Fritzem „nastąpił znaczny wzrost bólu”, ale, jak to on, nie nawykł do rezygnacji w środku spotkania, nienawidzi tego robić, więc trwał, nawet wtedy, gdy na horyzoncie widać było zarys porażki.

Rafael Nadal zagra w piątek hitowy mecz z Nickiem Kyrgiosem, jeśli zdrowie mu pozwoli

Rafael Nadal zagra w piątek hitowy mecz z Nickiem Kyrgiosem, jeśli zdrowie mu pozwoli

Adrian DENNIS / AFP

– Nie wiem, czy będę grać dalej. Trudno to stwierdzić. Jestem zmartwiony. Nie potrafię podjąć decyzji. Muszę poznać różne opinie i wszystko sprawdzić – odpowiadał na proste pytanie, czy zagra w piątek. Ostatecznie w czwartek wieczorem Nadal przekazał, że wycofuje się z turnieju.

„Marca” podała, że londyńscy lekarze potwierdzili 7-milimetrowe naderwanie mięśni brzucha Nadala. Tenisista przybył do All England Lawn Tennis Club na południowy trening, ale nie wyszedł na kort. Nieco później miał odbić parę piłek z Markiem Lopezem na zasłoniętych przed mediami kortach poza Aorangi Park.

Jego australijski rywal, choć do pierwszego w życiu półfinału wimbledońskiego dotarł po znacznie mniejszych wybojach, też nie wygląda na przesadnie szczęśliwego, w każdym razie po trzech wygranych setach z Cristiano Garinem był raczej chmurny i choć na formę fizyczną nie narzekał, to o psychicznej miał wiele do powiedzenia.

Przede wszystkim ma problem z tym, że od dwóch dni po Wimbledonie krążą informacje o poważnych oskarżeniach, jakie formułuje wobec Nicka jego była dziewczyna Chiara Passari. Chodzi o fizyczną napaść, przemoc i brutalność w codziennych relacjach. Podczas konferencji prasowej Kyrgios stwierdził, że nie może się doczekać chwili, gdy będzie mógł odpowiedzieć na zarzuty, ale za radą prawników na razie nie mówi nic.

Ma pojawić się 2 sierpnia na pierwszym przesłuchaniu w australijskim sądzie i wtedy zabierze głos. Wedle wstępnych ocen udowodnienie winy mogłoby oznaczać nawet dwa lata więzienia dla tenisisty.

Kyrgios dodał tylko, że wedle jego wiedzy informacja o oskarżeniach pani Passari była też próbą odwrócenia jego uwagi od ćwierćfinału, ale na wynik meczu nie wpłynęła. Tym, co naprawdę mogło zakończyć jego karierę, było poważne załamanie psychiczne w 2019 roku.

– Prawie skończyłem wtedy z tenisem. Miałem myśli samobójcze, próbowałem samookaleczeń, straciłem miłość do sportu, zgubiłem tę iskrę. Nie wiedziałem, czego chcę. Gdyby mnie ktoś wtedy spytał, czy mógłby awansować do półfinału Wimbledonu, odpowiedziałbym, że oczywiście nie, bo nie miałem żadnych zdolności psychicznych, fizycznych ani wytrzymałości, która by to umożliwiała – wyznał dziennikarzom. – Jestem tylko człowiekiem – dodał.

Uczłowieczony Nick Kyrgios jest teraz widywany z nową dziewczyną Costeen Hatz. O żadnych złych emocjach pomiędzy parą nie ma mowy. Oboje chętnie stają przed fotoreporterami w pozach świadczących o nadzwyczajnej czułości. Są złośliwe głosy, że te pocałunki mogą w sierpniu służyć jako dowód w sprawie łagodności charakteru Nicka, ale wydaje się, że żaden sąd tych dowodów nie przyjmie.

Co zrobi Kyrgios

Kronika dotychczasowych meczów Australijczyka z Hiszpanem zawiera wiele pikantnych szczegółów, wiele z tych incydentów zdarzyło się w Wimbledonie. Pierwszy raz grali tutaj w 2014 roku, w czwartej rundzie. Kyrgios miał wtedy 19 lat i choć był wówczas zaledwie 144. tenisistą świata, potrafił z młodzieńczą bezczelnością zagrać liderowi rankingu zwycięskie uderzenie między nogami.

Wygrał wówczas w czterech setach, pokazał oszałamiający talent, który zachwycił kort centralny. Nikt jeszcze nie wiedział, co wyrośnie z tego chłopaka, który w przerwach między punktami luźno, po koszykarsku człapał po trawie, majstrował przy sznurowadłach, rozglądał się z ciekawością po wielkim korcie, choć istnienie Loży Królewskiej odkrył chyba dopiero po godzinie. No i uderzał piłki mocno, płasko i szybko, tak jakby urodził się w Wimbledonie.

Gry Hiszpana z Australijczykiem już chyba na zawsze stały się, oprócz porównania siły, wytrzymałości, techniki i taktyki, starciem dwóch bardzo różnych osobowości.

Widać było to siłowanie w ponurych spojrzeniach, pomrukach, celowym marnowaniu czasu na rozpoczęcie gry, długich wyjściach do szatni, cichej, ledwie tłumionej wrogości. Nadal wygrał w sumie sześć z dziewięciu meczów z Kyrgiosem, ale ich drugie starcie w Wimbledonie, w drugiej rundzie w 2019 roku, też było pełne drażliwego napięcia.

Kto był, widział te piłki z pełnego zamachu kierowane celowo w ciało Hiszpana i brak jakiejkolwiek skruchy Australijczyka z tego powodu. Wtedy zwyciężył Rafa, ale parę miesięcy wcześniej na kortach ziemnych w Acapulco Kyrgios obronił trzy piłki meczowe i pokonał wielkiego rywala, dodając do kilku zwyczajowych złośliwości także lekceważący serwis od dołu.

Trzeba dodać, że Hiszpan trzyma język na wodzy, że bardzo rzadko krytykował Australijczyka. W Wimbledonie też go pochwalił za umiejętności sportowe, o innych sprawach taktownie milcząc.