Najbardziej widoczną cechą wimbledońskiego tenisa Simony Halep jest lekkość gry. Tenisistka fruwa nad kortem, niemal nie dotykając trawy, ma dużo czasu na złożenie się do zamachu i uderzenia w piłkę, więc z celnością także jest lepiej niż dobrze. Amanda Anisimova przy takiej rywalce wyglądała na stateczną damę traktującą swe obowiązki z powagą, niekoniecznie z szybkością. Przegrała 2:6, 4:6.Dziennikarze oglądający takie mecze piszą zwykle, że było to zwycięstwo komfortowe.

– Gram inaczej niż w 2019 roku. Z każdego spotkania czerpię coraz większą pewność siebie, z każdego mam coraz więcej przyjemności. Sądzę również, że każdy kolejny mecz gram nieco lepiej – mówiła Halep, dodając jeszcze laurkę nowemu trenerowi.

Czytaj więcej

Nadal nie żegna się z Wimbledonem

– Patrick Mouratoglou jest świetną osobą. Porozumieliśmy się od pierwszej minuty. Mówi prosto i treściwie. Komunikacja jest z nim bardzo łatwa. Głęboko wierzy, że mogę świetnie grać, i przekazał mi tę wiarę. Uważa, że wszystko jest możliwe. To pomaga – stwierdziła.

W życiu Simony nastąpiły ostatnimi czasy znaczące zmiany. Rumunka (właściwie Arumunka – tenisistka pochodzi z tej niedużej grupy etnicznej) we wrześniu 2021 roku wyszła w Constancy za mąż za Toniego Iuruca, także Arumuna, krajana urodzonego w Macedonii.

Błogosławieństwo Sereny

Wedle wielu przekazów małżonek jest człowiekiem majętnym i nie stracił dużo na dwóch rozwodach z poprzednimi żonami. Ma kilka firm, z których najwięcej zysków mają mu przynosić te od wynajmu nieruchomości na biura i magazyny.

Półfinały kobiece zostaną rozegrane w czwartek, finał w sobotę

Majątek tenisistki też nie jest mały, liczy się go w dziesiątkach milionów dolarów, jak na najpopularniejszą osobę sportu w Rumunii przystało. Halep w kwietniu tego roku była więc w stanie zaprosić do współpracy trenerskiej Mouratoglou, rzecz jasna za pozwoleniem Sereny Williams. Francuz zdobył z Sereną 10 tytułów wielkoszlemowych, chwilę zatem zwlekał z odpowiedzią, ale w końcu dostał błogosławieństwo od Amerykanki.

Simona w pięciu meczach nie straciła seta i słusznie uważana jest za mocną kandydatkę do ponownego podniesienia w górę srebrno-złotej patery o nazwie Venus Rosewater Dish. Jej kolejną rywalką będzie Jelena Rybakina, podobnie jak Anisimova po rodzicach Rosjanka z Moskwy, choć obywatelka Kazachstanu.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

Jelena jest strzelista jak Maria Szarapowa, chodzi po korcie marynarskim krokiem Dinary Safiny, gra jednak po swojemu. Nie widać w jej grze wyjątkowego temperamentu, lecz długie nogi i ręce wyraźnie pomagają w sięganiu do uciekających piłek oraz nadawaniu serwisom (44 asy do tej pory) i wymianom odpowiedniej mocy.

Rybakina pokonała Ajlę Tomljanovic 4:6, 6:2, 6:3 i trudno było nie zauważyć, iż seta straciła z własnej niedbałości, a nie z powodu nadzwyczajnej gry Australijki z chorwackim rodowodem.

Półfinały kobiece zostaną rozegrane w czwartek, finał w sobotę, co oznacza, że turniej wraca na stare tory. Halep i Rybakina nie będą miały wiele odpoczynku po ćwierćfinałach, bo ich mecz zaplanowano na czwartkowe popołudnie jako drugi. Przed nimi, czyli o 14.30 czasu polskiego na kort centralny wyjdą Tatjana Maria i Ons Jabeur, byśmy zobaczyli, czy magia macierzyństwa raz jeszcze zadziała w starciu z siłą, agresywnością i niebanalną techniką tenisistki z Tunezji.

Prośba Hichama

Kto śledzi tenisowe media społecznościowe, ten wie, że Tatjana i Ons się przyjaźnią, że dla starszej córki pani Marii półfinałowa rywalka mamy to „ciocia Ons”, więc tak na pewno nie można twierdzić, że drugiej tenisistce rankingu WTA będzie łatwo w starciu z nr. 103. – Na dwie godziny będę musiała zapomnieć o tej przyjaźni, ale potem do niej wrócimy – mówiła Ons Jabeur.

Na jej plecy wkłada się również od dawna sporą odpowiedzialność za sukcesy całego arabskiego tenisa.

Na razie dźwiga ten ciężar z godnością, ale gdy znany niegdyś Marokańczyk Hicham Arazi prosił ją, by w końcu przełamała arabskie kompleksy w Wimbledonie, to odpowiedziała mu, że będzie się starać, ale może lepiej tak ważnej sprawy nie zostawiać jedynie w jej damskich dłoniach.