Czuje pan presję wynikającą z faktu trenowania najlepszej tenisistki świata?

Właściwie długo nie zdawałem sobie z tego sprawy, lecz obecnie, gdy miałem chwilkę, by usiąść i pomyśleć, to już tę presję delikatnie czuję. Myślę, żeby nie popełnić jakiegoś błędu w programowaniu czy w planowaniu przygotowań, ale do prośby o pomoc psycholożki Igi Darii Abramowicz jeszcze mi daleko (śmiech).

Czy przygotowanie motoryczne Igi to dużo pracy?

Na dobrą sprawę mam udział we wszystkich elementach treningu, ponieważ z Tomkiem Wiktorowskim dużo rozmawiamy i planujemy z wyprzedzeniem wszelkie działania, od A do Z. Od dbania o jakość snu Igi począwszy, na siłowni skończywszy.

Na czym polega badanie jej snu?

Iga pisze mi, jak spała, następnie wypełnia tabelkę subiektywnych ocen jakości snu i zmęczenia. Ona nie lubi sypiać ze smartwatchem, więc robi jeszcze pomiar tętna z samego rana, na tej podstawie oceniamy, jakie są tendencje w krótkim okresie i decydujemy, jak będzie wyglądał najbliższy trening. Zawsze rozmawiam o tym z trenerem Wiktorowskim, decydujemy na bieżąco, czy coś zmieniamy, czy trzymamy się ogólnego planu.

Układa pan także dietę Igi?

Tak, staram się także pomagać jej w kwestiach żywienia. Nie jest to działanie mocno restrykcyjne, stosujemy się do zdrowej zasady 80:20, to znaczy ja odpowiadam za 80 procent jej diety, głównie tej z produktów nieprzetworzonych. O pozostałych 20 procentach ona decyduje sama, co wpływa po części także na jej głowę, czyli zwiększa poczucie codziennej swobody.

Można powiedzieć, że ma przyzwolenie na drobne odstępstwa, takie jak kiedyś miała Agnieszka Radwańska, która, mimo oczywistej dbałości o jakość posiłków, jadła czekoladę w ilościach imponujących.

Przy wykonywanej pracy i liczbie spalanych kalorii czekolada nie robiła jej żadnej krzywdy.

To, że Iga potrafi ciężko trenować wiemy, ale czy potrafi równie efektywnie wypoczywać?

Myślę, że przykłada do tego zagadnienia coraz więcej wagi. Może na początku troszeczkę to kulało, ale razem z Darią i Tomkiem staramy się kłaść duży nacisk na tę sprawę. To dzieje się już podczas treningu: jeśli dobrze zaprogramujemy ćwiczenia, to trening sam w sobie pozwala Idze na lepszą regenerację – kiedy nie jest przeciążona. Druga sprawa to jakość odpoczynku po pracy w siłowni lub na korcie. Dzisiaj ludzie często wolą stawiać na jakieś wymyślne gadżety, rollery lub masażery wibracyjne, zapominając o podstawach, czyli o śnie, żywieniu i dobrym zarządzaniu obciążeniami treningowymi. Chcemy, żeby Iga poświęcała wolny czas na to, co lubi, i była daleko od tego, z czym ma do czynienia na co dzień.

Co to oznacza w jej przypadku?

Że jest zwykle bardzo daleko od kortów i od ludzkiego zgiełku. Gdy już ustalimy, ile ma wolnego, to najczęściej Daria planuje jej ten czas, gdyż zna ją najlepiej i najlepiej im jest we własnym towarzystwie. Wtedy mogą pojechać gdzieś nad wodę, na żagle, w tej kwestii Iga ma pełną dowolność.

Znajome panie grające w tenisa prosiły, bym spytał, kto odpowiada za sportowe ubiory Igi. Nie chodzi tylko o fason, ale też o technologie: materiały, regulację cieplną, odprowadzanie potu, komfort treningu i gry w różnych warunkach?

Niestety, w tej sprawie nie mam wiele do powiedzenia. Jeśli chodzi o ubiory sportowe, zwłaszcza te casualowe, noszone poza kortem, to narzuca je moda i oczywiście wynikają ze współpracy sponsorskiej. Iga może wziąć pod uwagę moje słowa, ale w tej kwestii decyzje zapadają gdzie indziej. Na pewno jest zadowolona z jakości swoich strojów sportowych.

Może pan powiedzieć, nie zdradzając tajemnicy zawodowej, czy organizm Igi jest w jakiś sposób wyjątkowy. Co daje jej tę widoczną przewagę?

Jeśli miałbym szukać jednej takiej cechy, to sądzę, że Iga ma wyjątkową zdolność błyskawicznej adaptacji i koordynacji ruchowej – doskonałą dla osób grających wyczynowo w tenisa. Dzięki niej umie na korcie znaleźć nietuzinkowe rozwiązania i potrafi uderzyć piłkę z takiej pozycji, że nikt inny tego sobie nie wyobraża. Jeśli chodzi o aspekty typowo motoryczne, to nie jest tak, że dominuje nad światem. Pracowałem z wieloma sportowcami i myślę, że znalazłoby się wiele osób lepszych w jakiś sposób, lecz łącząc wszystko, Iga ma optymalne zdolności do swego sportu i jeszcze tę niezwykłą, czysto tenisową koordynację.

Czy Iga, kobieta bardzo młoda, 21-letnia, jeszcze rośnie? Mówiąc serio, czy dojrzała już w pełni do trudów uprawiania swego sportu?

Jeśli chodzi o sprawy hormonalne, czysto kobiece, wszystko jest oczywiście w normie. Być może jest jeszcze odrobina przestrzeni na pełną dojrzałość emocjonalną, ale nie chcę wchodzić w te sprawy, bo to działka Darii. Uprawianie sportu zawodowego na tym poziomie ma oczywiście swe dodatkowe wymagania, więc z tego punktu widzenia oceniając, wydaje mi się, że trzeba jeszcze roku, może dwóch, by Iga była w pełni dojrzałą fizycznie osobą.

Widać jednak, że staje się, aczkolwiek w bardzo subtelny sposób, coraz bardziej wyrzeźbioną atletką.

Biorę to na klatę… To jest efekt uboczny naszego spokojnego działania krok po kroku, z uwzględnieniem długości całego sezonu. Oczywiście moglibyśmy zrobić z Igą tzw. rekompozycję ciała, żeby była bardziej wyrzeźbiona, miała widoczne mięśnie, ale przecież nie o to chodzi. Robimy wszystko, myśląc o tenisie, dynamice i wytrzymałości.

Czy najlepsza tenisistka świata narzeka czasem na nudę treningu motorycznego?

To zależy. Bywają takie jednostki treningowe, które Iga nazywa nudnymi. Tak dzieje się zwykle wtedy, gdy pracujemy nad siłą, gdy przerwy pomiędzy seriami i powtórzeniami są dosyć długie, aby Iga mogła w pełni wypocząć i znów skupić się na zakresie ruchu sztangi oraz mocy. Ona nie lubi tej bezczynności, więc w przerwach marudzi. Ogólnie rzecz biorąc, jednak lubi przygotowanie motoryczne, treningi w siłowni lub w plenerze. To dla niej odskocznia od kortów. Nie ma bowiem porównania: w ciągu roku tenisowych godzin jest mnóstwo, o wiele więcej niż tych ze mną. Iga lubi tę odmianę.

Jak zmienia się przygotowanie fizyczne przed i w trakcie sezonu?

Przede wszystkim przed sezonem staramy się odejść od specyfiki tenisa, postawić bardziej na podstawy, np. poszukać istniejących asymetrii, bo tenis to sport asymetryczny, i powinniśmy starać się wyrównać dysproporcje. Na początku to ja mam więcej czasu podczas pracy z Igą niż trener tenisowy. W sezonie te relacje zdecydowanie się zmieniają, tenis pozostaje i musi pozostać najważniejszy.

Myśli pan, żeby robić coś jeszcze lepiej?

Trenerzy w moim fachu ustawicznie się kształcą. Ja też cały czas wzbogacam wiedzę, jestem w kontakcie z osobami z dużym doświadczeniem, z trenerami zagranicznymi, z osobami poznanymi już w WTA Tour. Wciąż publikowane są nowe artykuły, prowadzone badania, więc nawet jeśli nie lubię zbytniego kombinowania, to staram się wykorzystać i sprawdzać nowe metody i wszelkie nowinki, kiedy możemy sobie na to pozwolić.

Czy trenerzy przygotowania motorycznego w WTA Tour są chętni do wymiany doświadczeń?

Nawet nie widziałem, by ze sobą rozmawiali, są raczej zamkniętymi osobami. Ja najczęściej rozmawiam z trenerami tenisowymi oraz z autorytetami z ogólnej teorii treningu, prowadzącymi wieloaspektowo kariery różnych sportowców. Z nimi mogę rozmawiać o szczegółach i to jest cenne.

Jest pan młody, cały team Igi Świątek jest dość młody, choć trener Tomasz Wiktorowski już mocno posiwiał…

Może taka jest dola trenera. Piotr Sierzputowski też ma bardzo dużo siwych włosów, zaczynam obawiać się o siebie...

Mówię o wieku tylko dlatego, że kiedyś Iga skończy karierę i względnie młodo stanie pan przed pytaniem, co dalej. Zostanie pan przy tenisie?

Dobre pytanie, ale moje zainteresowania zawodowe są wciąż dość szerokie, cały czas pracuję w lekkoatletyce, z płotkarzem Damianem Czykierem, biegaczem Dawidem Żebrowskim, od grudnia konsultuję się z młociarką Malwiną Kopron. Zgłasza się do mnie coraz więcej osób ze szczytów polskiego sportu. Sam byłem dobry w wielu dyscyplinach, ale w żadnej wybitny, więc liczę, że nigdy nie skończę pracy w sporcie, ale czy będę obecny w tenisie – po prostu nie wiem. Na pewno chciałbym otworzyć kiedyś własną klinikę z miejscem na przygotowanie motoryczne i prowadzić konsultacje. Jeśli zabraknie mi wyjazdów, to na pewno będę wyjeżdżał, tylko może wtedy już z całą rodziną.

Wróćmy na koniec do teraźniejszości. Iga gra na trawie – co to oznacza z pańskiej perspektywy?

Największą rolę w tej dziedzinie ma do spełnienia trener Tomek Wiktorowski. Musi przekonać Igę, że ona naprawdę może na trawie zagrać dobrze. Wiemy, że będzie trochę marudziła w tej kwestii, mimo że jest numerem 1 na świecie z niezwykłą passą zwycięstw i wygrała już turniej juniorski w Wimbledonie. Ja muszę zadbać o – fachowo mówiąc – trochę niższą pracę na nogach, dojście do nisko odbijających się piłek oraz żeby Iga była nieco bardziej agresywna, nie bała się pójść do siatki. To są najważniejsze rzeczy, w których trzeba jej pomóc. Tak naprawdę sądzę, że Iga jest już wystarczająco dobra pod względem motoryki na trawie. Jeżeli tylko w to uwierzy, to świetnie da sobie radę w Wimbledonie. Musi zatem uwierzyć.

Wimbledon: w piątek o 11.00 polskiego czasu losowanie turniejowych drabinek

W turnieju głównym w singlu wystąpi pięć Polek, co jest wimbledońskim rekordem, i dwóch Polaków. Iga Świątek (nr 1), Magda Linette, Magdalena Fręch, Hubert Hurkacz (nr 7) i Kamil Majchrzak zagrają dzięki pozycjom w rankingach. Katarzyna Kawa i Maja Chwalińska przeszły trzy rundy wimbledońskich kwalifikacji (Kacper Żuk odpadł w pierwszej). W decydującym meczu Kawa wygrała z Leolią Jeanjean (Francja) 7:5, 6:2, a Chwalińska pokonała niegdyś nr 9 na świecie Coco Vandeweghe (USA) 3:6, 6:3, 6:4.

Serena Williams, która dostała dziką kartę, nie jest rozstawiona, więc możliwe jest spotkanie siedmiokrotnej mistrzyni turnieju z polską liderką rankingu WTA nawet w pierwszej rundzie. Formę Sereny w turnieju deblowym w Eastbourne mogła sprawdzić Linette, lecz partnerka Amerykanki, Tunezyjka Ons Jabeur zgłosiła kontuzję i Polka z Aleksandrą Krunić znalazły się w finale bez gry.

Także dziś wylosowane zostaną drabinki turniejów deblowych, w których reprezentacja Polski również będzie liczna. Wystartują: Linette i Bernarda Pera (USA), Kawa i Monique Adamczak (Australia), Fręch i Beatriz Haddad Maia (Brazylia), Alicja Rosolska i Erin Routliffe (Nowa Zelandia), Katarzyna Piter i Oksana Kałasznikowa (Gruzja) oraz Jan Zieliński z Kamilem Majchrzakiem i Szymon Walków z Łukaszem Kubotem. 

Turniej na swoich sportowych antenach pokaże Polsat.