Od takich przeżyć, od takiej bezradności Hurkacz już nas odzwyczaił, szczególnie w starciu z rywalami dużo niżej klasyfikowanymi.

Niestety tym razem Mannarino, 69. tenisista rankingu ATP, grał ze zwykle znakomicie serwującym półfinalistą Wimbledonu jak na treningu. 33-letni Francuz to tenisista bardzo elegancki, świetnie biegający, nienaganny pod względem technicznym, ale te wszystkie zalety wystarczyły, by podczas całej długiej już kariery wygrał tylko jeden turniej.

Na niepokojący sygnał, że to nie jest Hurkacz jakiego znamy z najlepszych meczów nie trzeba było długo czekać. Polak przegrał swe podanie przy stanie 3:4 w pierwszym secie i od tego momentu zaczął się zjazd po równi pochyłej. Wszyscy rywale wiedzą, że jeśli Hurkaczowi nie pomaga serwis, to jego gra wiele traci, a w środę nie pomagał.

Czytaj więcej

Australian Open. Trzy polskie zwycięstwa, Novak Djoković wciąż milczy

Początek seta drugiego widoczną już irytację i bezbronność Polaka jeszcze pogłębił. Hurkacz w pierwszym gemie przegrał swoje podanie, w drugim nie wykorzystał trzech break-pointów, by tę stratę odrobić i to wcale nie była ostatnia okazja, by zatrzymać paradny marsz Francuza. Przy stanie 1:3 i serwisie rywala było 40:0 dla Polaka, ale i to nic nie dało.Gdy po chwili Hurkacz został przełamany na sucho, nadzieja zgasła, a Mannarino dostał ogromny zastrzyk energii. Uwierzył, że tego meczu nie może przegrać.

„Tak to w tenisie bywa. Kiedy wszystko ci się udaje, masz wrażenie, że jesteś geniuszem, gdy nic ci nie wychodzi mówisz sobie, że jesteś kompletnym debilem. Ale dzisiaj, na szczęście, był mój dobry dzień" – powiedział zwycięzca podczas konferencji prasowej.

Hurkacz stwierdził, że miał w tym pojedynku wzloty i upadki. Przy całej sympatii dla tenisisty z Wrocławia trzeba jednak zauważyć, że to nie do końca prawda. Żadnych wzlotów nie widzieliśmy.

Ta porażka oznacza, że w czterech startach w Australii Hurkacz ani razu nie przeszedł drugiej rundy, podobnie jak we wszystkich innych turniejach wielkoszlemowych, nie licząc Wimbledonu.

Koronnym dowodem jego niemocy było to, że gdy pierwszy raz w meczu, w secie trzecim przełamał podanie rywala, po chwili przegrał mecz przy własnym gemie serwisowym.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Tak bolesnej klęski Polaka, pomimo jego błędów, jednak by nie było, gdyby nie znakomita gra Francuza, który zdobywał punkty świetnymi uderzeniami z głębi kortu, wiele krzywdy Hurkaczowi robił też trudny do odczytania serwis leworęcznego rywala.

Francuska gazeta „L'Equipe", komentując ten mecz napisała po prostu, że była to lekcja tenisa, ale nauczycielem okazał się nie ten, którego w tej roli obsadzano.

Mecze swe wygrali w środę faworyci – Ashleigh Barty, Naomi Osaka, Rafael Nadal i Alexander Zverev.

Porażkę w pierwszej rundzie debla poniosła Katarzyna Piter, grająca w parze z Egipcjanką Mayar Sheriff. W kobiecym deblu grają jeszcze Alicja Rosolska (z Japonką Nao Hibino) i Magda Linette (z Amerykanką Bernardą Perą). W męskim deblu Jan Zieliński zagra z reprezentantem Kazachstanu Aleksandrem Bublikiem. Iga Świątek i Hubert Hurkacz z debla w Australian Open zrezygnowali.

Minionej nocy Świątek grała mecz drugiej rundy ze Szwedką Rebeccą Peterson. Kamil Majchrzak zmierzył się z Aleksem de Minaurem, a Magda Linette z Darią Kasatkiną.

Turniej pokazuje Eurosport.