Pierwszy set jeszcze nie zapowiadał kłopotów, ale potem było już ostro pod górę. W dziesiątym gemie drugiego seta Gierasimow serwował po zwycięstwo, ale szansy nie wykorzystał i seta rozstrzygnął tie-break wygrany przez Hurkacza.

I gdy wydawało się, że jest już po kłopotach, przyszło najgorsze. W secie trzecim Białorusin prowadził 4:1. Hurkacz odrobił wprawdzie straty, serwował nawet by wygrać mecz, ale Gierasimow doprowadził do tie- breaka, w którym był lepszy.

Czytaj więcej

Tenis w punkcie zwrotnym. U kobiet władza leży na ulicy

Decydujący dla losów meczu był gem przy prowadzeniu Hurkacza 4:3 w secie czwartym i serwisie Białorusina. Tenisista z Wrocławia przełamał podanie rywala zdobywając punkt wolejem po efektownej paradzie jaką pamiętamy z czasów Borisa Beckera i po chwili wygrał mecz 6:2, 7:6(7-3), 6:7 (5-7), 6:3. W środę jego kolejnym będzie leworęczny Francuz Adrian Mannarino (69 ATP), który w pięciu setach pokonał Australijczyka Jamesa Duckwortha.

Hurkacz i Mannarino w cyklu ATP grali ze sobą raz, w ubiegłym roku w hali w Rotterdamie Polak zwyciężył 6:3, 7:6 (8-6).

We wtorek na kortach w Melbourne zaprezentuje się czwórka polskich singlistów. Iga Świątek (nr 7) zagra z Brytyjką Harriet Dart (125 WTA - awansowała do turnieju głównego po eliminacjach) drugi mecz na korcie Roda Lavera. Potem czekają nas pojedynki Magdaleny Fręch z z Rumunką Simoną Halep, Magdy Linette z Łotyszką Anastazją Sevastovą i Kamila Majchrzaka z Włochem Andreasem Seppim.

Początek gier o godzinie 1.00 czasu polskiego. Turniej pokazuje Eurosport.