Grali ze sobą pierwszy raz, każdy miał powody, by wierzyć w sukces. Polak, gdyż w trzech poprzednich meczech prezentował się świetnie, regularny mocny serwis i doskonała kontrola piłek w wymianach oznaczały trzy pewne zwycięstwa. Bułgar, gdyż dzień wcześniej zagrał jeden z najlepszych meczów w karierze pokonując nr 2 na świecie – Daniiła Miedwiediewa. Odrodził się w tym spotkaniu w niezwykły sposób: zwyciężył, choć na tablicy było już 6:1, 4:1 dla rywala.

Starcie Hurkacz – Dimitrow zaczęło się wedle scenariusza pisanego przez Polaka: żelazna konsekwencja, spokój i serwisowa pewna ręka dały Hubertowi eleganckie zwycięstwo 6:3. Wystarczyło poczekać na jedno zachwianie podania Bułgara i wykorzystać moment.

Drugi set zaczął się jednak od prowadzenia Dimitrowa 2:0, on także potrafił cierpliwie czekać na szansę przełamania serwisu rywala. Choć Polak szybko wyrównał, to w końcówce seta znów na chwilę stracił koncentrację i po intensywnej wymianie zakończonej osunięciem się piłki po taśmie, było 6:4 dla Bułgara.

Czytaj więcej

Iga Świątek w Indian Wells rozstawiona jest z nr 2
Gra ten, kto ma wolę i zdrowie

W decydującym secie Grigor Dimitrow prowadził już 5:2. Hurkacz jeszcze wyrównał, podbił emocje, doprowadził do tie-breaka, ale ten ostatni fragment gry należał już tylko do Bułgara. Doskonały mecz z odrobiną polskiego zawodu w finale, ale bilans wyprawy do Kalifornii nie jest zły, po stronie zysków jest m. in. po raz pierwszy awans Huberta do pierwszej dziesiątki rankingu światowego oraz umocnienie dobrego miejsca w klasyfikacji „Race to Turin" prowadzącej do listopadowego startu w Masters.

Hubert Hurkacz wraca do Europy w programie ma teraz start w turnieju ATP 500 w Wiedniu (25 -31 października), następnie w hali Bercy w Paryżu w ostatnim turnieju cyklu ATP Masters 1000 (1-7 listopada).

Program czwartkowych spotkań w Indian Wells rozpoczęli Cameron Norrie i Diego Schwartzman; 26-letni Brytyjczyk (26. WTA) trochę niespodziewanie pokonał Argentyńczyka aż 6:0, 6:2. Norrie jest w tym roku w formie, niedawno grał w finale w San Diego, wcześniej wygrał pierwszy turniej ATP (w Los Cabos) i walczył w finale na trawie Queen's Club. Te i inne osiągnięcia dały mu na razie 13. pozycję w wyścigu do Turynu. Będzie w sobotę kolejnym rywalem Grigora Dimitrowa.

W piątek rozegrane zostaną pozostałe ćwierćfinały: Alexander Zverev (Niemcy, 3) – Taylor Fritz (USA oraz Stefanos Tsitsipas (Grecja, 2) – Nikoloz Basilaszwili (Gruzja). Na ten dzień zaplanowano także półfinały pań. Pierwszą parę tworzą Jelena Ostapenko (Łotyszka pokonała Shelby Rogers 6:4, 4:6, 6:3) i Wiktoria Azarenka (Białorusinka zwyciężyła Jessikę Pegulę 6:4, 6:2), drugą kibice poznali po ćwierćfinałach: Anett Kontaveit (Estonia,18) – Ons Jabeur (Tunezja, 12) oraz Paula Badosa (Hiszpania, 21) – Andżelika Kerber (Niemcy, 10).