Ma być uroczyście, bo nadeszła 150. rocznica utworzenia All England Lawn Tennis and Croquet Club. Będą liczne nawiązania do gry w krokieta, bo ten sport dał początek sławnemu klubowi, ale reszta będzie jak zawsze: kolejka, truskawki, białe ubiory, loża królewska i kwiaty, wszystko w znanych, zielono-purpurowych dekoracjach.

Agnieszka Radwańska zmierzy się w poniedziałek „nie przed 18 (czasu polskiego)" z rumuńską kwalifikantką Eleną-Gabrielą Ruse (195. WTA) na korcie, który się najszybciej zwolni po planowych spotkaniach.

Jeśli pogoda nie przeszkodzi, to Magda Linette zagra z Julią Putincewą (Kazachstan, 53. WTA) we wtorek, podobnie jak Hubert Hurkacz z Bernardem Tomicem (Polak i Australijczyk to lucky loserzy z eliminacji).

Liczyć na powtórkę z 2013 roku, gdy Radwańska grała w półfinale, a Jerzy Janowicz i Łukasz Kubot walczyli w ćwierćfinale – nie można, lecz zachęcający start Agnieszki w Eastbourne po dwumiesięcznej przerwie trochę podniósł nastroje.

Optymiści powiedzą, że Polka zawsze przyjaźniła się z wimbledońską trawą, pesymiści, że w drugiej rundzie pewnie będzie czekać na Radwańską groźna leworęczna Lucie Safarova, a już w trzeciej nr 2 turnieju – niedawna mistrzyni z Eastbourne i styczniowa mistrzyni Australian Open Karolina Woźniacka.

Polscy kibice mogą jednak po cichu liczyć na jakąś niespodziankę (może znów w turnieju deblowym lub juniorskim), brytyjscy muszą przełknąć bardzo przykrą informację – wycofał się Andy Murray.

Tak jak obiecywał po turnieju w Eastbourne, mistrz z 2013 i 2016 roku czekał z decyzją do ostatniej chwili i dopiero w niedzielę uznał, że choć leczenie biodra dało efekty, to na wielkoszlemowy wysiłek jest za wcześnie.

Sir Andy zacznie od poniedziałku ćwiczenia na kortach twardych, by być gotowym na US Open, jego rodacy będą mieli emocje zastępcze.

Na razie bohaterem turnieju jest Roger Federer, który w sierpniu skończy 37 lat, ma już tytuł najstarszego zwycięzcy Wimbledonu, ale to nikomu nie przeszkadza, by widzieć Szwajcara z dziewiątym tytułem. Tak mówią najwięksi rywale, tak chciałaby większość bywalców. Zapewne tego chcieliby organizatorzy, którzy spowodowali, że w wimbledońskim sklepie pojawi się specjalna edycja tradycyjnych turniejowych ręczników poświęcona wyłącznie sukcesom Federera.

W kobiecej części turnieju na razie, z podobnych przyczyn, największą uwagę przyciąga Serena Williams. W Paryżu jeszcze nie błyszczała, lecz w Londynie ma specjalne prawa, jako siedmiokrotna mistrzyni. Dzień przed startem pochwaliła się udaną redukcją wagi, zwyżką formy i poskarżyła na pięć testów antydopingowych na siedem meczów, jakie zagrała w tym roku.

Wimbledon nie każe długo czekać na obie sławy: Roger Federer zaczyna w poniedziałek grę z Serbem Dusanem Lajoviciem o 14 (czasu polskiego) na korcie centralnym, Serena zagra trzeci mecz (z Holenderką Arantxą Rus) na korcie nr 1. Relacje telewizyjne w kanałach sportowych Polsatu od 12.30.