Ograniczenie tempa granej muzyki w czasie ćwiczeń grupowych ma sprawić, że ćwiczący nie będą oddychać zbyt szybko, ani tak bardzo się pocić, co - według władz - ma pomóc w ograniczeniu transmisji koronawirusa SARS-CoV-2.

Władze Korei Południowej nie chcą decydować się na całkowite zamknięcie siłowni, jak robili to w czasie poprzednich fal epidemii koronawirusa SARS-CoV-2 w tym kraju.

Od sześciu dni z rzędu w Korei Południowej wykrywanych jest ponad tysiąc zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 na dobę.

Reguła, iż siłownie w Seulu i w sąsiednich prowincjach nie mogą grać szybkiej muzyki w czasie ćwiczeń grupowych, została wykpiona przez opozycję. Z kolei właściciele siłowni zwracają uwagę, że wprowadzenie takiej reguły nie przyniesie pożądanych efektów i będzie trudne do wyegzekwowania.

Kang Hyun-ku, właściciel siłowni w północnym Seulu zwraca uwagę, że wielu ćwiczących słucha w czasie ćwiczeń własnej muzyki. - Jak chcemy kontrolować ich playlisty? - pyta.

Regulacje przyjęte przez rząd przewidują też, że bieżnia może być ustawiona na maksymalną prędkość 6 km na godzinę, zakazują brania prysznica w siłowniach oraz stanowi, iż w czasie gry w tenis stołowy przy stole były maksymalnie dwie osoby.

- Więc nie będziesz mieć COVID-19, jeśli chodzi wolniej niż 6 km na godzinę? - pyta opozycyjny parlamentarzysta Kim Yong-tae.