Pierwszy miał zastrzelić się dowódca policji w obwodzie żambylskim, leżącym na wschód od Ałmatów. Nieoficjalnie wiadomo, że przeciwko generałowi wszczęto śledztwo, prawdopodobnie z powodu bratania się podległej mu policji z demonstrantami.

Jednak kilka godzin później w poniedziałek, pod oknami własnego mieszkania znaleziono wysokiej rangi oficera służby specjalnej KNB. Azamat Ibrajew był doradcą zdymisjonowanego, a potem aresztowanego szefa KNB i byłego dwukrotnego premiera kraju Karyma Masimowa.

Zdaniem ekspertów Masimow był blisko związany z „liderem narodu” Nursułtanem Nazarbajewem, liczył nawet na to, że w 2019 roku zostanie jego następcą. Jednak w kazachskim społeczeństwo zakorzeniło się przekonanie, że nie jest on Kazachem, lecz Ujgurem, a przynależność do mniejszości narodowej zamyka drogę na szczyty władzy. Nie wiadomo, jakie rozkazy szefa wypełniał Ibrajew.

Czytaj więcej

Rusłan Szoszyn: Puzzle Władimira Putina

Tuż po tych dwóch poinformowano jeszcze, że dostał zawału (przynajmniej oficjalnie) zastępca dowódcy policji jednej z północno-wschodnich dzielnic pacyfikowanych Ałmatów. Możliwe, że to nie ostatnia ofiara wśród mundurowych.

Nagłym zgonom wysokiej rangi mundurowych towarzyszą czystki w ich służbach. Prezydent Kasym-Żomart Tokajew zwolnił już całe szefostwo KNB, stawiając na czele Komitetu Bezpieczeństwa swoich ludzi. Wcześniej zdymisjonował cały rząd oraz szefów kilku agend (np. Agencji Rozwoju Strategicznego), którzy związani byli z Nazarbajewem.

Gwałtownym zmianom personalnym towarzyszą wypowiedzi bliskich współpracowników samego Tokajewa, że tygodniowe rozruchy były „spiskiem wewnętrznych i niektórych zewnętrznych sił”. Propaganda w Kazachstanie oskarża bliżej nieokreślonych terrorystów o „próbę dokonania zamachu stanu”. Sam prezydent umieścił na Twitterze wpis o „sześciu falach terrorystycznych ataków na Ałmaty”, w których miało wziąć udział „20 tys. bojówkarzy”. Wpis został skasowany jednak po kilku godzinach.

Czytaj więcej

Ryszard Czarnecki: Stabilny Kazachstan w interesie Polski i Europy

Telewizja kazachska zdążyła jednak pokazać jednego z takich „bojówkarzy”. Z widocznymi na twarzy śladami pobicia powiedział, że jest bezrobotnym z Kirgizji, a nieznajomi zaproponowali mu równowartość 200 dolarów za udział w rozruchach. Nagranie wywołało dyplomatyczny skandal: okazało się, że to Wikram Ruzachunow, znany kirgiski pianista jazzowy, który pojechał do Ałmatów na występy.

Na żądanie Biszkeku (którego wojska uczestniczą w tzw. misji pokojowej w Kazachstanie) muzyka wypuszczono, ale los kilku jeszcze Kirgizów jest nieznany. Skandal z jazzmanem doprowadził do tego, że prezydent Kirgizji nie wziął udziału w wirtualnym szczycie ODKB, wysyłając tam szefa rządu.

Znikającemu wpisowi Tokajewa na Twitterze towarzyszyło zniknięcie oficjalnej informacji ministerstwa zdrowia o 164 cywilnych ofiarach demonstracji. Wydaje się jednak, że we wszystkich miastach było ich kilka (jeśli nie kilkanaście) razy więcej. Za to aresztowanych jest już prawie 8 tys. osób i ciągle ich przybywa.