Żaden z naszych 11 reprezentantów nie stanął na podium, co oznacza, że na 800. medal polskiego paraolimpijczyka trzeba będzie poczekać do letniej rywalizacji w Paryżu (2024). Dla prawie połowy z nich był to debiut na najważniejszej imprezie.

Najwyższe, piąte miejsca w Chinach zajęli Iweta Faron w biatlonowym sprincie i Witold Skupień w narciarskim biegu długim techniką klasyczną. Oboje są zawodnikami klubu KS Obidowiec Obidowa. W sumie Polacy ośmiokrotnie kończyli zmagania w czołowej ósemce.

Czytaj więcej

Chelsea: Mądrzy po szkodzie

Klasyfikację wygrali gospodarze. Zdobyli 61 medali - 18 złotych, 20 srebrnych i 23 brązowe. Wyprzedzili w klasyfikacji Ukrainę (29 medali) i Kanadę (25).

- Po trzech z rzędu igrzyskach paraolimpijskich w Azji ruch paraolimpijski jest silniejszy niż kiedykolwiek. Chiny wyznaczyły nowy punkt odniesienia dla wszystkich kolejnych zimowych igrzysk paraolimpijskich. Z pewnością stały się też zimową potęgą - mówił podczas ceremonii zamknięcia szef Międzynarodowego Komitetu Paraolimpijskiego Andrew Parsons.

Na uznanie zasługuje zwłaszcza niezłomna postawa sportowców z Ukrainy. Ze względu na wojnę nie wiedzieli, czy w ogóle polecą do Pekinu. Przyjechało ich 20. Dostawali pogróżki od Rosjan i Białorusinów.

Czytaj więcej

Adam Kszczot kończy karierę. Przeszkodziło szczepienie

Te dwie reprezentacje zostały ostatecznie wykluczone z rywalizacji, a Ukraińcy wywalczyli 11 złotych, 10 srebrnych i 8 brązowych medali. Wszystkie w biatlonie i biegach. To ich najlepszy wynik.

Kolejne zimowe paraigrzyska za cztery lata w Cortinie d'Ampezzo i Mediolanie.