Rosjanka, która wraz z e swoją drużyną zdobyła w Pekinie złoty medal w rywalizacji drużynowej, miała pozytywny wynik testu przeprowadzonego 25 grudnia. z tego powodu RUSADA (Rosyjski Komitet Olimpijski) nałożył na nią automatycznie zawieszenie, a dekoracja zwycięzców została przełożona.

Sprawą zajął się Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS).

Rozprawa trwała 7 godzin w trybie online, w obradach wzięli udział sędziowie z USA, Włoch i Słowenii.

Czytaj więcej

Defekt w moskiewskiej fabryce mistrzyń. Sprawa Kamili Walijewej

Trybunał uznał, że pozytywny wynik testu antydopingowego "nie był winą łyżwiarki", a znosząc jej zawieszenia RUSADA (Rosyjski Komitet Olimpijski) podjęła właściwą decyzję.

CAS dodał też, że dyskwalifikacja młodej zawodniczki "mogłaby jej wyrządzić szkodę". Swoją decyzję CAS argumentuje tym, że zgodnie z przepisami Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) Valieva jest „osobą chronioną” - jest jednym z najmłodszych sportowców, którzy zostali oskarżeni o doping podczas igrzysk olimpijskich, co wpłynęło na uznanie jej sprawy jako wyjątkowej.

CAS wskazał też na poważny problem "nieterminowego informowania o wynikach" testów antydopingowych, zwracając uwagę, że tak późne powiadomienie o wykryciu w jej organizmie zabronionej substancji nie jest winą Walijewej.

Werdykt sprawia, że we wtorek Walijewa wystąpi  w rywalizacji solistek.