Organizatorami wydarzenia są Reebok i Runmageddon. Trasę 10-kilometrowego biegu (Reebok POWERUN by Runmageddon) wyznaczono w atrakcyjnym miejscu – będzie prowadzić przez Stare Miasto i Bulwary Wiślane.  

Co kilometr na drodze zawodników pojawią się zróżnicowane pod kątem trudności przeszkody. Zaliczenie każdej z nich zostanie nagrodzone odjęciem minuty od końcowego wyniku (można więc zyskać aż 10 minut, każdy ma tylko jedną próbę). A miejska formuła gwarantuje, że uczestnicy, choć zmęczeni, nie będą musieli na mecie zmywać z siebie błota. I nie pobrudzą pamiątkowego medalu, który – jak zapewniają organizatorzy – ma być wyjątkowy.

 Stali uczestnicy Runmageddonów wiedzą, czego się spodziewać. Ale tym, którzy mają przed sobą debiut w biegu ekstremalnym, warto wyjaśnić, co kryje się pod oryginalnymi nazwami przeszkód.

Multirig - konstrukcja z zawieszeniem drążków i kół gimnastycznych. Można używać wyłącznie rąk.

Helikopter - wspinanie się do góry po pionowej drabince.

Pole dance - wejście po grubych, pochylonych rurach na górną część konstrukcji i zjazd po pionowej rurze.

Wahliwa - zawieszona pod kątem kratownica z łańcuchem. Zadaniem zawodników jest przedostanie się z jednego końca ściany na drugi przy pomocy podwieszonej metalowej siatki.

Parkour - połączenie kilku przeszkód o miejskim charakterze.

Ściana z opon/łańcuchów - zawodnik przedostaje się ponad wierzchołkiem ściany z jednej jej strony na drugą przy użyciu opon/łańcucha.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

X-man - pokonanie przeszkody z punktu początkowego do końcowego po łańcuchach.

Hope to rope - wspinaczka po ścianie i przedostanie się na drugą stronę.

Czarna wdowa - przejście metalowej konstrukcji pomiędzy linami na drugą stronę.

Porodówka - kilka rzędów opon, przytwierdzonych do ziemi drewnianym palem. Przeszkodę można pokonać, przeciskając się na drugą stronę przez niewielki otwór pozostawiony pod oponami.

Pokonywać przeszkód jednak nie trzeba (albo można tylko wybrane). Entuzjaści zwykłego biegania mogą pędzić do mety, ile sił w nogach. Ale nawet Anna Kiełbasińska, czołowa polska sprinterka na dystansie 200 m, która została ambasadorką Reebok POWERUN by Runmageddon, nie ukrywa, że przeszkody są dla niej bardzo kuszącym wyzwaniem.

– Jestem zawodowym żołnierzem sił powietrznych, ale zawsze interesowałam się siłami specjalnymi i zadaniami, jakie przed nimi stawiano. Nawet myślałam, czy nie wystartować w takim biegu ekstremalnym, ale kolidowało to zwykle z moimi obowiązkami sportowymi. Teraz będę miała szansę spełnić swoje marzenie sprzed lat – cieszy się Kiełbasińska.

Przeszkód nie zamierza także omijać drugi z ambasadorów, twórca Runmageddonu Jarosław Bieniecki. – Jesteśmy przygotowani na to, że każdy będzie chciał się zmierzyć z przeszkodami. Może to robić w danym momencie nawet sześć osób, więc nie sądzę, żeby tworzyły się korki – zauważa Bieniecki i dodaje: – Runmageddon stał się sportem masowym. W zeszłym roku w 16 edycjach wzięło udział blisko 60 tys. osób, czyli ponad 20 proc. więcej niż we wszystkich maratonach w Polsce razem wziętych Chcemy inspirować ludzi do podejmowania wyzwań. Sami też przekraczamy granice, w marcu organizujemy imprezę na Saharze.

Do startu (14 kwietnia, godz. 9.00, Park Fontann przy Bulwarach Wiślanych) zostało jeszcze sporo czasu, ale warto się spieszyć. Zapisy ruszyły we wtorek, a liczba miejsc jest ograniczona (5 tys., uczestnicy będą startować seriami, co 15 minut, w grupach po ok. 150 osób). Obowiązuje zasada: im wcześniej, tym taniej. Ceny pakietów zaczynają się od 79 zł.