Korespondencja z Pjongczangu

Dobrze się ogląda sztafety sprinterskie: ruch na trasie duży, akcja przejrzysta, zmiany prowadzących dość częste, obietnica zaciętego finiszu spełniona. W środę było też miejsce na niespodziankę, o złoto miały się bić jak zawsze Norweżki ze Szwedkami, lecz pogodziły je Kikkan Randall i Jessica Diggins. Marit Bjoergen ma jednak czwarty medal w Pjongczangu – brązowy i 14. w olimpijskiej karierze, zimą nikt nie ma więcej.

Rywalizacja zaczęła się od półfinałów. Na starcie u pań stanęło 21 par, w pierwszej grupie, z Norweżkami, biegło 11 drużyn. Bjoergen i Falla wygrały półfinał, jak chciały, ciekawa była walka o drugie miejsce dające Szwajcarii bezpośredni awans do finału.

W półfinale z Polkami było mniej ekip, ale więcej spięć. Mocne tempo nadały Amerykanki, blisko było jeszcze pięć sztafet, na szczęście Kowalczyk i Jaśkowiec też, choć zaczęły skromnie, od 8. pozycji po dwóch odcinkach. Pani Justyna najwięcej zrobiła na drugiej zmianie, miała najlepszy czas z dziesiątki rywalek, wyprowadziła sztafetę na czwartą pozycję, potem pani Sylwia, znów biegnąca na nartach pożyczonych od koleżanki, straciła tylko jedną pozycję, Polki znalazły się w finale.

Biegaczki odpoczywały niewiele ponad godzinę (w tym czasie ścigali się mężczyźni), fizjoterapeuci i serwismeni smarujący narty nie odpoczywali wcale.

Rozbłysły pełnym światłem reflektory i zaczęła się główna część zawodów. Kowalczyk zaczęła finał ostrożnie. Wyrywać za Bjoergen stylem łyżwowym to raczej zły pomysł, więc Polka początkowo pilnowała tylko, by mieć kontakt z główną grupą i nie mieszać się do awantur z przodu. Tam zaś w miarę szybko okazało się, że walka o medale idzie między biegaczką rosyjską (OAR), norweską, szwedzką i amerykańską.

Polki pilnowały ósmego miejsca, Jaśkowiec też dawała radę, ta ósemka przy wyniku to od zawsze ważna sprawa – daje stypendium sportowe na kolejny rok. Na piątym odcinku Rosjanka Natalia Niepriajewa złamała kijek, w sprintach to strata nie do odrobienia, nawet jeśli ktoś podbiegnie w miarę szybko i poda nowy. Z polskiego punktu widzenia ten wypadek też miał znaczenie, panie pod flagą OAR spadły na 9. pozycję.

Zostały zatem trzy kandydatki do medali i reszta walcząca o inne cele. Diggins świetnie przejechała ostatni stromy zakręt przed metą, Maiken Caspersen Falla dała się też wyprzedzić Szwedce Stinie Nilsson. Finisz uskrzydlonej Amerykanki był jednak nie do odparcia. Z polskiej strony koniec też wyglądał dobrze: Jaśkowiec na ostatniej prostej poprawiła ósmą lokatę na siódmą, wyprzedziła Francuzkę. Wreszcie po występie Polek zobaczyliśmy uśmiechy.

Ostatnim startem Justyny Kowalczyk w Pjongczangu będzie niedzielny bieg na 30 km techniką klasyczną.

W sprincie męskim 6x1,4 km polska sztafeta Dominik Bury i Maciej Staręga odpadła w półfinale, miała 12. czas na 28 drużyn. Wygrali, żadne zaskoczenie, Norwegowie w składzie Martin Johnsrud Sundby i Johannes Hoesflot Klaebo. Wiwatowali już na zakręcie przed ostatnią prostą. ©?

Sprint drużynowy kobiet (6x1,25 km):

1. USA (K. Randall, J. Diggins) 15.56,47; 2. Szwecja (C. Kalla, S. Nilsson) 15.56,66; 3. Norwegia (M. Bjoergen, M. C. Falla) 15.59,44;… 7. Polska (J. Kowalczyk, S. Jaśkowiec) 16.32,48.

Sprint drużynowy mężczyzn (6x1,4 km):

1. Norwegia (M. J. Sundby, J. H. Klaebo) 15.56,26; 2. OAR (D. Spicow, A. Bołszunow) 15.57,27; 3. Francja (M. Magnificat, R. Jouve) 15.59,33;… 12. Polska (D. Bury, M. Staręga) 16.21,83.