Hajo Seppelt, dziennikarz sportowy niemieckiej telewizji ARD, jest tym, który ujawnił monstrualną aferę dopingową w rosyjskim sporcie.

Na jaw wyszło używanie zakazanych środków przez najbardziej utytułowanych rosyjskich sportowców, ale też istnienie całego systemu dopingowego, który był finansowany przez państwo.

W wyniku afery kilkunastu sportowców straciło medale olimpijskie z igrzysk w Soczi. Rosyjscy lekkoatleci zostali wykluczeni z letnich igrzysk w Rio de Janeiro w 2016, a ponieważ afera zataczała coraz szersze kręgi -  reprezentacja Rosji została wykluczona z igrzysk w Pjongczangu. Pod neutralną flagą olimpijską wystartowali tam tylko ci rosyjscy sportowcy, którzy udowodnili, że nie stosowali zakazanych substancji.

Ujawnienie tej afery zapoczątkował pokazany w 2014 film Hajo Seppelta, który dzięki temu "zasłużył" na opinię persona non grata w Rosji i początkowo odmówiono mu wizy na rozpoczęte dziś mistrzostwa świata.

W połowie maja Rosja zdecydowała jednak, że Seppelt wizę dostanie.

Jednak macierzysta firma dziennikarza, telewizja ARD, po konsultacjach z ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem i analizach przeprowadzonych przez niemieckie organy bezpieczeństwa uznała, że istnieją realne obawy o bezpieczeństwo dziennikarza i zdecydowała, że Seppelt na mundial nie pojedzie.

Fakt ten skomentowała niemiecka organizacja Reporterzy Bez Granic (Reporter ohne Grenzen - ROG): - Fakt, że uznany publicysta Hajo Seppelt nie może jechać na mundial z powodu zagrożenia jego bezpieczeństwa, to punkt zwrotny w historii Pucharu Świata i dowód upadku FIFA - powiedział dyrektor generalny ROG Christian Mihr. - Incydent ten po raz kolejny dowodzi, że sportu i polityki nie da się rozdzielić.