W krótkiej rozmowie z dziennikarzami w japońskiej bazie na mistrzostwach świata w Kazaniu 63-letni trener powiedział, że poprzedniego dnia rozmawiał ze swoimi zawodnikami na temat ostatnich minut meczu z Polską. - Jestem jedyną osobą odpowiedzialną - powiedział, mając na myśli samą decyzję i późniejszą krytykę.

W związku z tym, że Senegal przegrał z Kolumbią także 0:1, identyczny wynik Japonii z Polakami dawał podopiecznym Nishino awans do fazy pucharowej, ponieważ Japonia miała na koncie mniej żółtych kartek niż Senegal.

Dowiedz się więcej: Sytuacja w grupie H. Dlaczego awansowała Japonia

W końcówce meczu Japończycy choć przegrywali, nie podejmowali ataku przeciwko biało-czerwonym, a klepali piłkę między sobą. - Sposób, w jaki kazałem grać, był nietypowy, w wyniku czego zawodnicy zostali wygwizdani - przyznał Nishino. Dodał, że przeprosił swoich zawodników za to, że postawił ich w trudnej sytuacji, ale stwierdził, że dokonał słusznego wyboru. - W tym momencie musiałem podjąć decyzję w sprawie naszego taktycznego kierunku - powiedział.

Nishino obiecał, że w związku z dziwną końcówką meczu w Wołgogradzie, jego zawodnicy będą walczyli jak lwy w poniedziałkowym meczu 1/8 finału z Belgami.

Przeczytaj też: Hańba w Gijon, 12:1 i końcówka meczu Polska-Japonia