[b]Rz: Jeszcze nie tak dawno mówił pan „Rz”, że zmierzy się z Royem Jonesem juniorem... [/b]

[b]Tomasz Adamek:[/b] Zna mnie pan od lat i wie, że mogę walczyć z każdym. Nie wybieram przeciwników, biję się z tym, kogo mi wskażą. Ale nie mam czasu na długie negocjacje. A tak byłoby z Jonesem i Holyfieldem, którzy chcieli udziałów procentowych. Rahman miał od początku inne plany, nie chciał ze mną walczyć.

[b]I w tej sytuacji padło na Granta, bo był najtańszy?[/b]

O jego wyborze zadecydowało to, że szybko zgodził się na określoną sumę i termin pojedynku. Będziemy walczyć, to już pewne, 21 sierpnia w Prudencial Center w Newark. Kontrakt już jest podpisany.

[b]Grant ma już 38 lat, a pan chce przecież bić się o mistrzostwo świata. Dlaczego więc on?[/b]

To wielki chłop, tak jak bracia Witalij i Władymir Kliczkowie, z którymi zapewne przyjdzie mi walczyć. Dlatego warto się przetrzeć w starciu z kimś takim jak Grant. Ma 2 metry wzrostu i nokautujący cios. Od siedmiu lat nie przegrał pojedynku. Miał długą przerwę, ale wrócił na ring w tym roku i wygrał w pierwszej rundzie. Myślę, że stoczę z nim emocjonujący pojedynek i w odróżnieniu od Andrzeja Gołoty pokonam go.

[b]Oglądał pan walkę Gołoty z Grantem 11 lat temu?[/b]

Wtedy nie, ale później widziałem w Internecie. To był dramatyczny pojedynek.

[b]Miał pan walczyć 9 października na HBO. Dlaczego wybrał pan inne rozwiązanie?[/b]

To jest decyzja moich promotorów, Main Events i Ziggiego Rozalskiego. HBO to potężna telewizja i ma swoje plany, ale my też mamy. Oni chcieliby mojego rewanżu z Chrisem Arreolą lub pojedynku z Nigeryjczykiem Samuelem Peterem. My chcemy jednej – dwóch walk, w których będę się mógł adaptować do wagi ciężkiej. Tak uważa mój nowy trener Roger Bloodworth i ja się z nim zgadzam. Ale pod koniec roku wariant, który proponuje HBO, jest możliwy.

[b]Kiedy rozpoczyna pan treningi?[/b]

Na razie biegam i gram w tenisa, ale w połowie czerwca Bloodworth zaczyna w Atlantic City zgrupowanie z Davidem Tuą, więc będę tam jeździł trzy – cztery razy w tygodniu. Nie mam daleko, dwie godziny jazdy samochodem.

[b]Nie nudzi się pan bez boksu?[/b]

Zawsze znajdę sobie zajęcie, teraz układam kostkę brukową przed domem. Ściślej mówiąc, doglądam tych, co wykładają, bo w Ameryce też trzeba patrzeć pracownikowi na ręce.