Sosnowski miał już ten tytuł, ale oddał go, by walczyć o mistrzostwo świata z Witalijem Kliczką. Polak walkę przegrał przez nokaut w 10. rundzie, ale wstydu nie przyniósł, więc szybko dostał kolejną szansę.

Pierwszy pojedynek z Dimitrenką nie doszedł jednak do skutku. W grudniu w Schwerinie Ukrainiec z niemieckim paszportem zasłabł w szatni przed wejściem do ringu. Teraz twierdzi, że jest w znakomitej dyspozycji i pokona „Smoka" z Warszawy, ale z takich zapewnień nic nie wynika.

Dimitrenko warunkami fizycznymi przypomina braci Kliczków. Ma 2 metry wzrostu i spore umiejętności, o czym świadczy mistrzostwo świata juniorów, ale brak mu serca do walki. Nawet ludzie z jego otoczenia nie wierzą, że może zostać mistrzem świata, choć bilans ma znakomity – 30 wygranych (20 przed czasem) i tylko jedną porażkę (dwa do remisu) z Amerykaninem Eddie Chambersem, dwa lata temu.

32-letni Sosnowski (Dimitrenko jest trzy lata młodszy) bilans ma niewiele gorszy (46 zwycięstw, trzy porażki i remis), ale na niego, w odróżnieniu od Ukraińca, stawiali nieliczni. Jest wprawdzie sporo niższy od Dimitrenki, mniej utalentowany, ale twardszy i bardziej zdeterminowany w dążeniu do celu .

Szkoda tylko, że państwo tego nie zobaczą. Walki o mistrzostwo Europy nie pokaże żadna telewizja. Ani w Polsce, ani w Niemczech. Można ją będzie obejrzeć tylko na platformie serwisu Bild.de. Od godziny 22. Jeszcze nie tak dawno grupa Universum była potęgą nie tylko w Niemczech. Teraz jednak Klaus Peter Kohl nie ma kontraktu z żadną liczącą się telewizją i zaczęły się problemy. Dlatego walka Dimitrenki z Sosnowskim odbędzie się w treningowej sali Universum mogącej pomieścić zaledwie 500 osób.

Tam przed laty trenował Dariusz Michalczewski, a jego promotor Kohl nie przypuszczał chyba, że kiedyś jego bokserzy będą w tym miejscu walczyć o tytuły.