Igrzyska XXXII Olimpiady w Tokio dały powód, by wierzyć, że wizja równej obecności kobiet, przynajmniej w wielkim sporcie, zaczyna się spełniać – było ich w Japonii prawie 49 procent, najwięcej w historii. Nie można jednak nie zauważyć, że od olimpijskiego debiutu pań w 1900 roku w Paryżu, gdzie zagrały w tenisa i golfa (co przelicza się na dwa procent osób uczestniczących w igrzyskach), minęło aż 120 lat.

Tyle porywające, co szlachetne wyobrażenia twórcy nowożytnych igrzysk, barona Pierre'a de Coubertina, nie były wolne od uprzedzeń, których emanacją stały się głośne słowa inicjatora wskrzeszenia zawodów olimpijskich: „Niezależnie od tego, jak zahartowana może być sportsmenka, jej organizm nie jest przystosowany do podołania pewnym wysiłkom".

Debata na temat równości płci w sporcie zaczęła się zatem źle, choć dziś, przynajmniej w kwestiach udziału pań w igrzyskach, perspektywa wydaje się już całkowicie odmienna – kobiety uprawiające sport wyczynowy obaliły tyle mitów związanych z wydolnością, że stawianie im przeszkód w startach z tej przyczyny, postrzegane jest jako wyjątkowe zapóźnienie.

W większości cywilizowanego świata wartościowa dyskusja toczy się nie wokół tego, czy kobiety mogą uprawiać dowolny, wybrany przez siebie sport, tylko w jaki sposób wspierać je w tych dążeniach i zachęcać, by to robiły, na wszystkich poziomach i we wszystkich możliwych strukturach, zgodnie z zasadą równości płci. MKOl wytyczył jasny cel – kobiety w igrzyskach powinny stanowić połowę startujących, międzynarodowe federacje sportowe, nawet jeśli nie wszystkie z równą chęcią, musiały przyjąć ten postulat.

Wielu innych aktorów światowego ekosystemu sportowego (agendy organizacji międzynarodowych, struktury obywatelskie, organizatorzy imprez, ligi, drużyny, marki, marketerzy, media i wpływowi sportowcy) wdraża teraz nowe strategię równości na poziomie sportu podstawowego, buduje politykę szczególnej ochrony dziewcząt i kobiet w środowisku sportu, zwiększa udział kobiet w zarządzaniu sportem na każdym poziomie, planuje większe środki na sport kobiecy, wdraża pomysły na lepsze i obszerniejsze relacje medialne oraz zwraca uwagę, by szeroko pojęty marketing wolny był od uprzedzeń związanych z płcią i, z drugiej strony, potrafił skutecznie promować osiągnięcia kobiet.

To powód do pewnego optymizmu, tak samo jak działanie samych zainteresowanych, które od dawna, jak dowodzi historia światowego sportu, brały sprawy w swoje ręce, z dobrym skutkiem.

Od maratonu do buntu piłkarek

Przypomnijmy parę przykładów. Jeszcze w 1967 roku panie nie miały oficjalnego prawa startu w maratonach. Kathrine Switzer uznała więc, że ominie system zgłaszając się do znanego biegu w Bostonie jako „K. V. Switzer" i ruszyła. Jej start wywołał opór rywali i działaczy, próbowano ją wypchnąć siłą z trasy (co uwieczniły dramatyczne fotografie), lecz dzielna biegaczka dotarła do mety, stając się pierwszą, która oficjalnie ukończyła maraton. Kobiety formalnie wywalczyły sobie prawo startu w maratonach w 1972 roku. Konkurencja ta pojawiła się w igrzyskach w 1984 roku.

Rok 1973 był rokiem Billie Jean King, która wespół z równie zdeterminowanymi koleżankami wymyśliła i przeprowadziła rewolucję damskiego tenisa – doprowadziła do utworzenia Women's Tennis Association, zorganizowała stały cyklu turniejów zawodowych. Punktem zwrotnym jej działalności stał się wygrany w Houston mecz tenisowy z zadeklarowanym (wówczas) szowinistą, byłym mistrzem rakiety Bobbym Riggsem. W 2009 roku Billie Jean King otrzymała prezydencki Medal Wolności, jest ikoną sportu XX wieku. Zapewne mało kto pamięta, że zostali z Riggsem dobrymi przyjaciółmi.

Tenis kobiet, tak bliski nam dziś z powodu obecnych niezwykłych sukcesów Igi Świątek i niedawnych Agnieszki Radwańskiej, jest dobrym przykładem przemian także z powodu roli, jaką w nim odegrały Serena i Venus Williams. Venus w 2005 roku, dobę przed zdobyciem tytułu mistrzyni Wimbledonu wystosowała do działaczy All England Lawn Tennis Club apel o zrównanie nagród w turnieju. Wielki Szlem w Londynie był wówczas ostatnim, w którym istniały w tej materii znaczące różnice.

Iga Świątek

Iga Świątek

AFP

Gdy usłyszała odpowiedź odmowną, rok później napisała w „Timesie" mocny esej pod tytułem „Wimbledon wysłał mi wiadomość: jesteś jedynie mistrzynią drugiej klasy". W 2007 roku, po kolejnym zwycięstwie, otrzymała czek na 700 tys. funtów. Tyle samo co mistrz Roger Federer.

Kierowane przez Chris Ernst wioślarki prestiżowego Uniwersytetu Yale wiosną 1976 roku uznały, że mają dosyć braku odpowiednich szatni i pryszniców po treningu. Całą osiemnastką udały się do uniwersyteckiego biura sportowego, tam rozebrały się do pasa pokazując na piersiach i plecach niebieski napis „Title IX" („Dziewiąta poprawka" – znany antydyskryminacyjny akapit amerykańskiej konstytucji z 1972 roku). Wydarzenie zyskało światowy rozgłos, szatnie dla wioślarek pojawiły się po dwóch tygodniach, powoływanie się na „Dziewiątą poprawkę" stało się motorem rozwoju sportu kobiecego w wielu szkołach i uczelniach USA.

Świeżym przykładem, który także przyszedł z Ameryki, jest porozumienie działaczy amerykańskiego związku piłki nożnej (U.S. Soccer) z reprezentacją kobiecą USA. Skończył się sześcioletni konflikt, którego osią była wyrażona w pozwie sądowym „zinstytucjonalizowana dyskryminacja ze względu na płeć" mająca odbicie w niższych wynagrodzeniach, gorszej opiece medycznej, szkoleniowej i logistycznej od mężczyzn – przy większej liczbie startów i lepszych wynikach.

W lutym tego roku doszło do ugody, na mocy której byłe i obecne piłkarki kadry otrzymają od U.S. Soccer 24 mln dol. wyrównania wynagrodzeń. Związek zobowiązał się także do wyrównania płac między reprezentacjami mężczyzn i kobiet we wszystkich kategoriach rozgrywek w kolejnych umowach. Kiedyś była to przepaść nie do pokonania.

Codzienność nie jest różowa

Wcześniej protestowały, grożąc strajkiem, amerykańskie hokeistki, to ryzyko też się opłaciło. Równość płac w World Surf League wywalczyły najlepsze surferki, poprawiły znacząco relacje płacowe względem ligi NBA koszykarki zawodowe z WNBA, które zaczęły ostre protesty, gdy średnia ich wynagrodzeń stała się ośmiokrotnie niższa od najmniejszej pensji debiutanta w NBA. Przykłady można mnożyć, i jeśli nawet nie do końca przystają do realiów polskiego sportu, to można z nich wyciągnąć oczywiste przesłanie – tylko odważne działanie coś zmienia.

Te pozytywne przykłady, choć pokazują, że sport kobiet przeszedł znaczne przeobrażenia, nie mogą jednak zmienić opinii, że końca tej pracy nie widać. Inicjatywy w wielu krajach podejmowane są w warunkach względnej izolacji, więc nauka i przeniesienie najlepszych praktyk gdzie indziej nie są łatwe. Świat sportu kobiet jest nękany na wiele sposobów. Są w nim marne i nierówne wynagrodzenia, przemoc, brak ukierunkowanych inwestycji, powielanie negatywnych stereotypów i trwałość dzielących norm społecznych.

Renata Mauer-Różańska otrzymała nagrodę gówną za promowanie sportu kobiet

Renata Mauer-Różańska otrzymała nagrodę gówną za promowanie sportu kobiet

PAP/Leszek Szymański

To wszystko ma wciąż odbicie w konkretach codzienności. Raporty, ankiety i badania światowe mówią: istotna grupa dyscyplin sportowych nie zapewnia równości nagród dla kobiet i mężczyzn, chłopcy nadal mają więcej okazji do uprawiania sportu niż dziewczęta, inwestycje komercyjne w sport tylko w niewielkiej części przeznacza się na sport kobiecy (mimo, że kibice deklarują zainteresowanie), niewielka część organów zarządzających w sporcie spełnia warunek istotnego udziału kobiet, wielki tenis daje możliwość milionowych zarobkow najlepszych, ale w zestawieniu 50 najlepiej zarabiających sportowców świata magazynu „Forbes" jest jedna kobieta, trenerzy sportów kobiecych zarabiają mniej od tych zajmujących się mężczyznami – to tylko niewielka część opisu obecnej rzeczywistości.

W tyle za światem

Polkom pragnącym udzielać się w sporcie nigdy nie było łatwo. Zaplątane w skomplikowaną historię kraju – początkowo bez tożsamości i samodzielności państwowej, wepchnięte w silnie utrwaloną przez wieki kulturę patriarchalną, uzależnione od systemów władzy, ograniczane przez silne konwenanse społeczne, długo nieobecne w życiu publicznym – jednak potrafiły się przebijać.

Pojawiły się w sporcie w końcu XIX wieku, początkowo tam, gdzie z racji pozycji społecznej miały szanse: w amatorskim uprawianiu pływania, gimnastyki, wioślarstwa, jeździectwa, fechtunku lub kolarstwa. Nie mogły zakładać klubów sportowych, ale mogły wstępować do organizacji promujących aktywność fizyczną, co czyniły, działając w Towarzystwach Gimnastycznych, poszerzając zainteresowania o lekkoatletykę lub narciarstwo.

Odzyskanie państwowości oznaczało istotne zwiększenie możliwości Polek w kwestii udziału w życiu publicznym, choć ich emancypacja zawsze pozostawała w tyle za światem i w skromnym stopniu dotyczyła sportu. Jakkolwiek dostrzegano, że siłę i niezależność młodego państwa mogą także tworzyć kobiety, to na zauważalne przykłady, że tak się dzieje, trzeba było czekać do igrzysk w 1924 roku, gdy w Paryżu debiutowała florecistka Wanda Dubieńska, utalentowana w wielu dziedzinach, także w tenisie i narciarstwie, córka profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, późniejszego premiera RP Juliana Ignacego Nowaka.

Międzywojnie dało nam pierwszą złotą medalistkę olimpijską Halinę Konopacką, której późniejsze, pozasportowe zasługi dla kraju były jeszcze większe, dało sukcesy Stanisławy Walasiewicz, Jadwigi Wajsówny i Marii Kwaśniewskiej w lekkoatletyce oraz światową rozpoznawalność w tenisie Jadwigi Jędrzejowskiej, ale mówić o łamaniu barier społecznych, pokonywaniu uprzedzeń i stereotypów, o końcu zapóźnienia – nie można.

Hasła równouprawnienia głoszone w latach socjalizmu w warunkach „wyzwalania z ucisku klasowego i opresji patriarchalnej rodziny", w praktyce oznaczały stworzenie iluzji tego stanu. Choć sukcesy sportowe pań były związane ze wsparciem państwa i promowano aktywność fizyczną, to obraz równości płci w równej, jeśli nie większej mierze służył propagandzie.

Niewątpliwie dostęp Polek do sportu wzrósł, ich udział w zawodach olimpijskich i mistrzostwach świata także, ale w kwestii uczestnictwa pozostawały krok lub dwa za mężczyznami. W igrzyskach zimowych pojawiły się w 1956 roku, pierwszy medal, srebrny Elwiry Seroczyńskiej w łyżwiarstwie szybkim, zobaczyliśmy cztery lata poźniej.

Stereotypy przetrwały

Czas zmian po 1991 roku oglądany przez okulary statystyki, oznacza kolejne wzrosty udziału Polek w szczytach światowego sportu, nie tylko w zawodach olimpijskich oraz lekkoatletycznych MŚ. Uważni obserwatorzy dostrzegą także, że udział pań w ogólnych sukcesach polskiego sportu z niewielkimi wahaniami wciąż rośnie, co łatwo dostrzec w plebiscytach „Przeglądu Sportowego" lub innych podsumowaniach roku. Igrzyska też są dobrym przykładem.

Nie można jednak, z kilku ważnych przyczyn pisać i mówić o przełomie. Utrwalone przez dziesiątki lat społeczne przekonanie Polaków, że sport to męskie zajęcie, męska dziedzina ekspercka i męski sposób spędzania czasu – trwa. Mężczyźni są, wedle powszechnego stereotypu kulturowego, twardzi, silni, waleczni i aktywni. Kobiety, wedle tej optyki – postrzegane są jako bierne, ustępliwe, łagodne i czasem emocjonalne, na pewno mniej bojowe. W masowej obyczajowości opiekunki domowego ogniska, w wersji bardziej aktywnej – opatrujące rany wojownikom sportu.

Jesteśmy jednak w tej dobrej sytuacji, że w nowych czasach wiedza na ten temat nie polega jedynie na odczuciach i opiniach osób śledzących i opisujących sport, na medialnych wrażeniach i urzędowych raportach. Od kilkunastu lat sport kobiet jest również przedmiotem badań socjologicznych, które mówią znacznie więcej. Dzięki badaniom, podejmowanym m. in. na Uniwersytecie Adama Mickiewcza w Poznaniu przez prof. Honoratę Jakubowską, na Uniwersytecie Warszawskim przez zespoł dr Renaty Włoch, przez dr Natalię Organistę z warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego, dostajemy wiedzę, która nie pozwala na obojętność.

Iwona Baumgart, otrzymała tytuł Trenerki Roku

Iwona Baumgart, otrzymała tytuł Trenerki Roku

PAP/Leszek Szymański

Wiemy zatem, że polskie związki sportowe pozostają organizacjami, w których zdecydowanie rządzą mężczyźni. Związkowe praktyki i normy niespecjalnie daleko odbiegają od standardów, które nakazują, by męskość tworzyła hierarchię i relacje między płciami. Nawet, jeśli, jak dowodzą naukowcy, większa reprezentacja kobiet w zarządzie przyczynia się do rozwoju bardziej kreatywnego i demokratycznego zespołu zarządzającego, prezentowania nowej i odmiennej perspektywy wynikającej z odrębnych doświadczeń – to takich wartości się nie ceni.

W bardzo nielicznych statutach związkowych jest słowo o zakazie dyskryminacji ze względu na płeć, tylko w kilku organizacjach widać, by osoby zarządzające rozumiały, w czym tkwi istota nierównego traktowania płci, wyrażająca się nie tylko w niskiej liczbie kobiet na ważnych stanowiskach, lecz także w niższych płacach, mniej ambitnych zadaniach, dyskryminującym języku i męskocentrycznym środowisku pracy.

W roli trenerów także dominują mężczyźni. Kobiece kompetencje nie są doceniane. Kobiety stanowią ponad jedna czwartą osób zrzeszonych w klubach sportowych, ale tylko około 10 procent, to trenerki i instruktorki.

Zdominowany przez mężczyzn świat polskiego dziennikarstwa sportowego ma także przed sobą wiele pracy, by zrobić coś więcej dla sportu kobiecego. Diagnoza na dziś jest taka, że relacje z zawodów kobiecych zwykle są rzadsze, uboższe, pod wieloma względami pozostają w tyle za opisami wydarzeń, w których bohateremi pozostają mężczyźni.

Nie chodzi jedynie o częstotliwość transmisji telewizyjnych, internetowych lub radiowych albo liczbę lub objętość artykułów, lecz także o formę i treść przekazu. Bywa, że dla komentatorów kobiecość lub nawet seksualność zawodniczek jest ważniejsza od osiągnięć na bieżni, boisku lub korcie. Kobiecy atletyzm dla niektórych staje się okazją do kwestionowania norm płci, wciąż możemy przeczytać, lub usłyszeć w trakcie wydarzeń sportowych odniesienia do tradycyjnej roli uczestniczek zawodów – jako żon lub matek.

Być może sytuację poprawiłoby zwiększenie liczby dziennikarek, ale i w tej kwestii badania dr Organisty przynoszą niepokojący wniosek: pracujące w dziennikarstwie sportowym panie, mimo opisywania sytuacji spełniających warunki nierównego traktowania, niekiedy nie potrafią dostrzeć własnej dyskryminacji.

Sprawność jest kobietą

Dobrze, że są jednak osoby, które potrafią w tej niełatwej rzeczywistości wytrwale działać z wizją zmiany. Że jest i działa kierowana przez wybitną lekkoatletkę Grażynę Rabszyn Komisja Sportu Kobiet PKOl, która m. in. organizuje od 2001 roku konkurs „Trenerka Roku" wyróżniający osoby zaangażowane w rozwój i promocję sportu kobiecego (wyniki tegorocznej edycji poniżej), że organizuje panele tematyczne, konkursy, spotkania kobiet polskiego sportu oraz wypracowuje rekomendacje dla związków sportowych, centralnych i regionalnych struktur sportu nad Wisłą.

Działa też od 1994 roku Polskie Stowarzyszenie Sportu Kobiet, obecnie pod przewodem Otylii Jędrzejczak. Cele PSSK są w znacznej części zbieżne z działaniem KSK PKOl. Wśród sukcesów organizacji jest wprowadzenie zapisu w ustawie o sporcie kwalifikowanym o wypłacaniu stypendiów kadrowiczkom na czas ciąży i pierwszych miesięcy wychowania dziecka.

Drugi rok organizowany jest przez Sportmarketing.pl i Stowarzyszenie Sport Biznes Polski ranking najbardziej wpływowych kobiet w polskim sporcie – TOP50. Jego lektura również uczy, że Polki w sporcie się nie zatrzymują, że wiedzą, że to ich czas wytrwałości.

Pozostaje wierzyć, że zmiana, nawet jeśli ewolucyjna, nadciąga. W końcu siła, moc, odwaga, wytrzymałość, potęga, sprawność, energia, dzielność, waleczność, odporność, krzepa, twardość (i wiele podobnych wyrazów) także nadzieja – w języku polskim są rodzaju żeńskiego.

Laureatki i laureaci XXI edycji konkursu „Trenerka Roku”

Laureaci tegorocznej edycji plebiscytu Trenerka Roku 2021

Laureaci tegorocznej edycji plebiscytu Trenerka Roku 2021

PAP/Leszek Szymański

TRENERKA ROKU: Iwona Baumgart, lekkoatletyka

Jest trenerką sprintu w BKS Bydgoszcz. W 2021 roku doprowadziła do sukcesów olimpijskich w sztafecie mieszanej 4x400 m (złoto) i kobiecej 4x400 m (srebro) Igę Baumgart-Witan, z powodzeniem rozwija talenty sportowe Kingi Gackiej, Aleksandry Gaworskiej i Tymoteusza Zimnego.

TRENER ROKU: Tomasz Kryk, kajakarstwo

Jest głównym trenerem reprezentacji Polski kobiet w sprincie kajakowym od 2009 roku. Stworzył doskonały zespół specjalistów wspierających pracę kadry. Od lat jego praca przekłada się na sukcesy w igrzyskach olimpijskich (m. in. srebro dwójki i brąz czwórki w Tokio), mistrzostwach świata i Europy, zawodach PŚ i akademickich MŚ.

CAŁOKSZTAŁT PRACY TRENERSKIEJ: Edward Bugała, lekkoatletyka – nagroda główna

Edward Bugała był w latach 50. i 60. był lekkoatletą, płotkarzem, wielokrotnym mistrzem, rekordzistą i reprezentantem Polski. W latach 1952-2020 pracował jako ceniony szkoleniowiec w strukturach PZLA i klubach z Wrocławia, Katowic i Warszawy. Nagradzany za wybitne osiągnięcia, mający wielki autorytet, wychowywał pokolenia znakomitych lekkoatletek, wśród których była nawet Irena Szewińska.

CAŁOKSZTAŁT PRACY TRENERSKIEJ: Iwona Mydlarz-Chruścińska, łyżwiarstwo figurowe – wyróżnienie

Absolwentka Akademii Wychowania Fizycznego w Katowicach od lat 80. pracowała jako nauczycielka i trenerka łyżwiarstwa figurowego w Oświęcimiu. Od zawsze oddana swej pracy, jest także autorką cenionego podręcznika. Najbardziej utytułowana trenerka łyżwiarstwa figurowego w Polsce.

NAGRODA ZA PROMOWANIE SPORTU KOBIET: prof. dr hab. Teresa Socha – nagroda główna

Prof. Teresa Socha z AWF w Katowicach, od lat twórczo angażuje się promowanie sportu kobiet i popularyzację idei olimpijskiej. W licznych polskich i międzynarodowych publikacjach prezentuje wyniki wieloaspektowych badań uczestnictwa kobiet w sporcie, poszerzając m. in. wiedzę o funkcjonalnych i adaptacyjnych właściwościach organizmów kobiecych. Jej prace są podstawą tworzenia strategii promowania historii, teorii i praktyki sportu kobiet.

NAGRODA ZA PROMOWANIE SPORTU KOBIET: Renata Mauer-Różańska – nagroda główna

Zdobyła w Atlancie złoty i brązowy medal igrzysk w konkurecjach strzeleckich (karabin pneumatyczny i karabin sportowy), po raz drugi została mistrzynią olimpijską w Sydney. Multimedalistka mistrzostw świata i Europy. Po zakończeniu znakomitej kariery w 2014 roku nadal promuje aktywność fizyczną, w bardzo wielu formach, jako wrocławska radna, działaczka PKOl, promotorka ważnych wydarzeń sportowych i powszechnie uznawany autorytet.

NAGRODA ZA PROMOWANIE SPORTU KOBIET: Forum Sportu Kobiet – wyróżnienie

Forum Kobiet Sportu to projekt społeczno-edukacyjny, którego celem jest przyjrzenie się sytuacji wszystkich kobiet w sporcie. Od dziewczynek, przez trenerki, sędzie, dziennikarki sportowe, menadżerki lub fizjoterapeutki. Pierwsza edycja FSK odbyła się 22 maja 2021 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Inicjatywa ma szukać odpowiedzi na pytania dotyczące sytuacji kobiet w sporcie oraz dawać narzędzia do zmiany istniejącego stanu rzeczy.

NAGRODA ZA PROMOWANIE SPORTU KOBIET: Anna Szumilewicz – wyróżnienie

Laureatka w 2021 r. opracowała, wdrożyła i wypromowała program treningu interwałowego o wysokiej intensywności (High Intensity Interval training - HIIT) dla kobiet w ciąży. Wsparty głęboką wiedzą naukową program „HIIT Mama” umożliwianie kobietom ciężarnym, również paniom uprawiającym sport, kontynuację programów treningowych po zajściu w ciążę oraz szybki powrót do formy po porodzie. Pełni ważną rolę prewencyjną przy wielu rodzajach zaburzeń stanu zdrowia.