Gościem specjalnym debaty „Sport dzieci i młodzieży" była pani Iwona Lewandowska, mama Roberta, która nie tylko z tej racji, ale też jako była siatkarka, a potem trenerka i nauczycielka wychowania fizycznego, wiele wie o wychowaniu mistrza.

– Młodzież ma dziś gdzie trenować. Lecz jeśli w dziecku nie ma zaangażowania, jeżeli nie chce ćwiczyć, to i na dużym pięknym stadionie nie będzie mu się chciało. To przede wszystkim zależy od dziecka – podkreślała Iwona Lewandowska.

– Rolą rodziców jest pomóc, wesprzeć dziecięcą determinację. Potem musi być dobry trener i dobry klub. Na to, by dziecko zaszło jak najdalej, składa się wiele czynników. My z mężem kochaliśmy sport, byliśmy sportowcami, ja siatkarką, on judoką. Dla nas to była świętość. Trening lub mecz dla Roberta to także nie był obowiązek, tylko radość spełniania marzeń. Pchaliśmy go do przodu dzięki uczuciom i zaangażowaniu. Nic na siłę nie da się zwojować, nawet jeśli dziś boiska są znacznie lepsze niż dawne błoto stadionu Varsovii – mówiła matka kapitana naszej narodowej drużyny.

Rolę rodziców podkreślił także minister sportu i turystyki Witold Bańka. – Podpisuję się obiema rękami pod tym, co powiedziała mama Roberta. Ja także do sportu trafiłem dzięki mamie i tacie. Możemy tworzyć programy, budować infrastrukturę, możemy realizować fantastyczne projekty promocyjne, ale jak nie fundamentu, jakim jest wsparcie w domu, zderzymy się ze ścianą – stwierdził szef resortu.

– Wciąż uczę i muszę powiedzieć, że młodzież się nie zmienia. To my musimy się dostosować, my musimy zmienić myślenie o współczesnym wychowaniu. Wiadomo, dzieci przyciągają dziś komputery, telefony, tego nie przebijemy bez ciężkiej pracy. Musimy młodych inspirować. Zaszczepić im chęci, dbać, żeby lekcja wychowania fizycznego lub trening nie były nudne. To jest nasza rola, jeżeli ją spełnimy, to zwolnień z WF nie będzie – dodała pani Lewandowska.

Będą dobre pomysły, znajdą się pieniądze

O budowaniu podstaw sportu mówiono w debacie dużo. – Opisujemy długą drogę młodych ludzi do sukcesów związanych ze sportem profesjonalnym, ale do wychowania potencjalnych mistrzów powinniśmy mieć dobrą podstawę programową, właściwe zajęcia wychowania fizycznego w szkołach i oczywiście wsparcie rodziców. Ważną sprawą jest jednak przede wszystkim promocja sportu powszechnego. Firma Coca-Cola ma sport w swym DNA, od ponad 100 lat wspiera wielkie imprezy sportowe, ale dla nas naturalne jest angażowanie się także w inicjatywy oddolne, lokalne – przypomniała Anna Solarek, dyrektor ds. komunikacji i kontaktów zewnętrznych w Coca-Cola Poland Services.

– To nie jest inwestycja, z której możemy wyciągnąć coś więcej niż poprawa naszego wizerunku. Wskaźnikiem dobrej inwestycji w dobry projekt jest wskaźnik reputacji naszej firmy. Uważam, że ważną sprawą jest konsekwencja i długofalowość działań. Coca-Cola Cup prowadzimy już 18 lat. Nie szukamy następców Roberta Lewandowskiego, tylko zapraszamy młodzież do przeżywania wspaniałych emocji wspólnie z rówieśnikami. Co roku 40 tysięcy młodych ludzi przewija się przez nasz turniej. To jest naturalne miejsce, gdzie talenty się pojawiają. Śmiejemy się, że mamy swoją reprezentację na Euro: oprócz Roberta Lewandowskiego jest tam Kamil Grosicki, Bartosz Kapustka, Piotr Zieliński, Karol Linetty – przypomniała Anna Solarek.

Pieniądze, kiedy już przychodzi do wspierania konkretnych pomysłów na rozwój sportu dzieci młodzieży, są. – Ministerstwo przeznacza na szeroko pojęty sport dzieci i młodzieży blisko 247 mln złotych z funduszu rozwoju kultury fizycznej i sportu. Bardzo istotna jest też synergia spółek Skarbu Państwa, biznesu, Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz współpraca z organizacjami, które mają dobre projekty – podkreślał minister sportu. – Finansujemy je chętnie. W tym roku ruszyła np. organizowana z Fundacją Ekstraklasy „Akademia klasy ekstra", zachęcająca dzieciaków do zabawy z piłką. Wspieramy wiele innych, podobnych turniejów i imprez. Realizujemy liczne własne projekty upowszechniania sportu, choćby sztandarowy program „Klub", który wsparł już 1246 klubów, a wnioski złożyło ponad 3500. To pokazuje skalę zapotrzebowania – wyliczał Witold Bańka.

Nową rolę w rozwoju sportu dzieci i młodzieży powinny odegrać spółki Skarbu Państwa.

 

– Obok ministerstwa i biznesu ważnym źródłem wsparcia może być też samorząd. To, że biznes łoży pieniądze, a Ministerstwo Sportu i Turystyki przygotuje regulacje, to nie wszystko. Praca na dole, inwestycja w młodych sportowców, to jest najlepsze, co można zafundować w sporcie – mówił Łukasz Strzelecki, dyrektor departamentu komunikacji PGNiG.

– Dotychczas brakowało wsparcia finansowego tych, którzy wchodzą powoli w świat prawdziwego profesjonalnego sportu. PGNiG wspólnie z ministerstwem chce wspierać sport na wielu płaszczyznach. Przyniosłem pierwszy egzemplarz podręcznika marketingu sportowego, w którym przekazujemy wiedzę o działaniach marketingowych, sponsoringu i pozyskiwaniu środków finansowych, które potrzebne są w małych klubach wychowujących rzesze młodych zawodników w Polsce, przyszłych mistrzów i olimpijczyków. Oprócz angażowania się w przedsięwzięcia z Ministerstwem Sportu i Turystyki wspieramy także polską piłkę ręczną jako mecenas. Będąc partnerem Związku Piłki Ręcznej w Polsce wspieramy młodych zawodników, którzy trenują w Ośrodkach Szkolenia w Piłce Ręcznej – przypomniał Łukasz Strzelecki.

Przykład piłki ręcznej jest dziś wzorcowy, omówił go prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego i jednocześnie prezes Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzej Kraśnicki. – Nie ulega wątpliwości, że piłka ręczna wymaga zespołowego działania. Jest ono we krwi ludzi, którzy kochają gry zespołowe. Bez wsparcia ministerstwa, bez wsparcia strategicznego sponsora – PGNiG, bez wsparcia samorządów nie byłoby to możliwe. Piramida, na szczycie której są wybitni zawodnicy, musi mieć podstawy. Bez sportu dzieci i młodzieży, bez wprowadzenia piłki ręcznej do szkół różnych szczebli, ten rozwój nie będzie możliwy.

Prezes Kraśnicki przypomniał najważniejsze inicjatywy: – Uruchomiliśmy projekt dotyczący ośrodków szkolenia piłki ręcznej chłopców i dziewcząt w ponad 300 szkołach, we wszystkich województwach. Stworzyliśmy także dla szkół podstawowych program rywalizacji na boiskach otwartych. W rozgrywkach uczestniczyło 17 tysięcy dzieci. To są znaczące liczby. Jedną z najważniejszych decyzji dla całego sportu, którą ostatnio podjęto, jest również uruchomienie Szkolnych Klubów Sportowych. SKS odgrywały ogromną rolę w przeszłości i znów będą integrowały nauczycieli i uczniów wokół sportu.

Sukces nie tylko mistrzów

– Środki na rozwój sportu są w Polsce w porównaniu ze światem względnie ograniczone, ale spółki Skarbu Państwa niewątpliwie wiodą prym w tym wsparciu. Widać to zaangażowanie zwłaszcza w sporcie zawodowym – mówił Rafał Soja, prezes zarządu Tauron Sprzedaż. – Wydaje mi się, że wciąż jednak dużo jest do zrobienia w sprawie zbudowania świadomości spółek Skarbu Państwa i biznesu prywatnego, że sport niesie duży potencjał marketingowy, że sponsoring w tej dziedzinie jest potężnym narzędziem, zwłaszcza do budowania pozytywnego wizerunku marki. Wychowywanie mistrzów lub angażowanie młodych osób w sport to jest kwestia budowania wzorców. Może to się odbywać naturalnie, przez rodzinę, wzorcem mogą być też mistrzowie.

Rafał Soja nawiązał też do ostatnich wydarzeń: – Zwracam uwagę, że trzy tygodnie temu byliśmy świadkami wielkiego sukcesu: drużyna Vive Tauron Kielce wygrała Ligę Mistrzów. W tle tego ogromnego osiągnięcia jest wiele grup juniorskich, blisko 500 młodych ludzi, którzy na co dzień uprawiają piłkę ręczną w klubie, dwadzieścia kilka grup, trzy zespoły juniorskie, które zdobywały medale mistrzostw Polski. W pewnym sensie sukces Vive Tauronu w Kolonii jest porównywalny z tym, co dzieje się właśnie tam na zapleczu podczas tej codziennej organicznej pracy z młodzieżą. Projekty sponsorskie, które Grupa Tauron będzie realizowała w najbliższych latach, na pewno będą związane nie tylko z zawodowym sportem, ale ze wsparciem rozwoju dzieci i młodzieży – obiecał Rafał Soja.

Zapomniane dyscypliny do ożywienia

– Do tej wypowiedzi pasuje nowy projekt, jaki ostatnio zrealizowaliśmy – stworzyliśmy bowiem „Kodeks dobrych praktyk sponsoringowych" porządkujący m.in. kwestie sponsoringu spółek Skarbu Państwa, szczególnie wobec związków sportowych. Resort sportu stał się swego rodzaju think tankiem, opiniującym oferty, które będą przesyłać do nas związki sportowe – przypomniał minister sportu.

– Wysłaliśmy właśnie do związków formularz, w którym oczekujemy opisu merytorycznych planów rozwoju, także sportu dzieci i młodzieży. Będziemy zachęcali spółki Skarbu Państwa do zaangażowania w pomoc związkom. Chcemy m. in. pomóc dyscyplinom, które dotychczas nie miały takiej opieki. Są to m.in. piłka ręczna i kolarstwo, w których programy rozwojowe już skutecznie działają, ale chcemy też wspierać inne dyscypliny, które mają piękne tradycje. Rozpoczynamy więc proces porządkowania sponsoringu, ale bez naruszania strategii spółek Skarbu Państwa. To są podmioty autonomiczne. Resort nie będzie nakazywał spółkom, które kluby sponsorować, tylko stworzy atmosferę współpracy i konsultacji. Przy okazji będzie to sprawdzian dla związków, czy stanęły na wysokości zadania, czy mają spójne plany rozwojowe i przygotowały dobre oferty, które w naszej ocenie można zarekomendować spółkom Skarbu Państwa – uzupełnił minister Bańka.

Lekkoatletyka już zapewniła sobie pomoc takiej spółki. – Jeszcze niedawno w Polskim Związku Lekkiej Atletyki pokutowało przekonanie, że jesteśmy tylko od przygotowania reprezentacji do najważniejszej imprezy w sezonie. Kilka lat temu stwierdzono jednak, że z ponad 20 tysięcy licencji zawodniczych zostało 10 tysięcy. Władze poszły więc po rozum do głowy i zaczęły się zajmować sportem dzieci i młodzieży – przypomniał prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Jerzy Skucha.

– Wtedy nie było na to funduszy, zawsze ich brakowało w najniższej warstwie funkcjonowania sportu, ale przyszła pomoc ministerialna, mamy program „Lekkoatletyka dla każdego", także wspomniany program „Klub", dzięki któremu kilkadziesiąt klubów lekkoatletycznych otrzymało dofinansowanie, pojawiły się narzędzia. Okazało się również, że nasz sponsor generalny PKN Orlen jest zainteresowany nie tylko wspieraniem naszych mistrzów. Po niedawnej rozmowie z władzami PKN Orlen uzgodniliśmy współpracę przy pięciu filarach rozwoju lekkiej atletyki. Pierwszy to sport dzieci, drugi to identyfikacja talentów, co robimy w klasach gimnazjalnych. Trzeci, z inicjatywy firmy, to program „Tokio 2020", czyli wspieranie zdolnych młodych ludzi tak, by za cztery lata mieli szansę być w finałach olimpijskich. Czwarty filar dotyczy dorosłych – to mistrzowska Grupa Sportowa Orlen, wreszcie piąty to wspieranie imprez sportowych – zaprezentował plany prezes Jerzy Skucha.

Z wady zrobić zaletę

Przykład planu na rozwój sportu dziecięcego i młodzieżowego w klubie dał Tomasz Zahorski, pełnomocnik zarządu Legii Warszawa. – Legia to wiele sportów i możliwości. Dziś mamy 13 sekcji i zmierzamy do odbudowania wielkiej Legii z lat 30., kiedy było ich prawie 30. Oczywiście piłka nożna jest dla nas siłą napędową, z niej jesteśmy najbardziej znani i dumni, szczególnie w roku stulecia klubu, ale naszą misją społeczną jest zachęcanie najmłodszych do udziału we wszystkich sportach. Akademia Piłkarska Legii od dłuższego czasu jest uznawana za jednego z liderów Polsce, natomiast chcemy i musimy cały czas się doskonalić w tym zakresie.

Tomasz Zahorski przypomniał: – Programy dziecięce i młodzieżowe stoją dziś u nas na pierwszym miejscu i z tą myślą planujemy także rozwój infrastruktury sportowej, w tym dodatkowych boisk przy ul. Łazienkowskiej, a przede wszystkim realizację sztandarowego projektu, czyli Kompleksu badawczo-rozwojowego i ośrodka treningowo-szkolnego w gminie Grodzisk Mazowiecki, świetnie skomunikowanego z Warszawą.

– Zgadzam się z innymi uczestnikami debaty, że zachęcanie dzieci do sportu musi być przemyślane i pomysłowe – podkreślał pełnomocnik zarządu Legii Warszawa. – Na naszych zajęciach dla przedszkoli i szkółek piłkarskich pierwsze zajęcia są np. w formie odgrywania na boisku scenek z różnych bajek.  Mamy już w naszych szeregach ponad 2,5 tysiąca dzieci w województwie mazowieckim, ale także w innych miejscach w Polsce. Stwarzamy perspektywę – można marzyć i pracować, aby w przyszłości być gwiazdą futbolu, ale nawet jeżeli  to się nie uda, zyskuje się pasję do sportu, zdrowie i uśmiech na całe życie – powiedział.

Swój autorski sposób na odciąganie dzieciaków od komputerów przedstawił także Andrzej Supron, kiedyś mistrz zapasów, dziś m.in. organizator akcji „Zapasy w każdej szkole".

– Naszym sprzymierzeńcem jest fizjologia. Dziecko roznosi energia tłumiona przy konsolach i smartfonach. Musimy mu coś zaoferować, co konkuruje z tym światem. Tą alternatywą jest naturalna rywalizacja, która bardzo dzieci pociąga – zauważył Andrzej Supron. – Skoncentrowałem się na najmłodszej młodzieży szkolnej, gdyż tam widzę największy potencjał. Tam jest potrzebny profesjonalny nauczyciel, który wprowadza dzieci w świat sportu. Promuję swoją dyscyplinę, bo wiem, że zapasy w początkowej fazie są najlepszym sposobem do osiągnięcia celu, to po prostu zajęcia ogólnorozwojowe z elementami siłowania. Poprzez specyfikę dyscypliny, w której są kategorie wagowe, z wady, np. otyłości, potrafimy zrobić zaletę. Zapasy pozwalają każdemu dziecku znaleźć swe miejsce w sporcie – mówił wicemistrz olimpijski.

Nowe media na sportowo

Drogę sportu do serc dzieci i młodzieży można otwierać na wiele sposobów, także dzięki technologii, która młodych ludzi od ćwiczeń fizycznych odrywa. – Nasze działania są spójne z komunikacją w mediach społecznościowych. Świetnymi ambasadorami takich przedsięwzięć są mistrzowie, ale dla młodych ludzi idolami są też inni, np. gwiazdy internetu i mediów społecznościowych, które potrafią rzeczywiście zmotywować młodych ludzi, trafić do nich. Współpracujemy z youtuberami, wykorzystujemy nowe media – wspomniała dyr. Solarek z Coca-Cola Poland Services.

– Oczywiście, że przed efektywnymi inwestycjami finansowymi trzeba najpierw angażować dzieci w sport. To jest pierwszy krok. Popatrzmy więc od drugiej strony: wejdźmy w buty dziecka. Kampanie sieciowe na nowoczesnych urządzeniach to dobre rozwiązanie. Mieliśmy przykład, że relacja popularnego aktora i piłkarza ręcznego przy okazji – Adama Zdrójkowskiego na Snapchacie z turnieju finałowego PGNiG Pucharu Polski w piłce ręcznej – zainteresowała blisko 10 milionów jego rówieśników – potwierdził Łukasz Strzelecki z PGNiG.

– Wierzę także w upowszechnianie sportu. Wspieramy przecież nie tylko piłkę nożną. Mam wrażenie, że Coca-Cola jest jedną z nielicznych firm, która nie skupia się na żadnej konkretnej dyscyplinie, tylko przygotowuje grunt dla innych – podkreślała Anna Solarek. – Angażujemy się w obszarach, które nie są widowiskowe, ale wierzymy, że takie działania przyniosą efekt w postaci większej obecności w klubach sportowych. Zachęcamy ludzi do ruchu, dajemy impuls, który zmienia podejście ludzi do sportu. Będąc partnerem Euro 2012, Coca-Cola rozpoczęła projekt dedykowany osobom, które lokalnie angażują innych do aktywności fizycznej. Zazwyczaj z okazji wielkich wydarzeń zostawiamy na rynku projekt, który jest dziedzictwem i kontynuacją ruchu społecznego budowanego wokół sportu. Tak właśnie powstał program grantowy „Lider animator – obudź swoje ciało", skierowany do lokalnych animatorów sportu. Mogą wziąć w nim udział nauczyciele wychowania fizycznego, instruktorzy sportu, trenerzy, właściwie każdy, kto ma pomysł, prowadzi i organizuje zajęcia sportowe.

Według dyr. Solarek, nieważna jest dyscyplina, ważny jest zapał i inwencja. Najlepsze projekty zostają wsparte grantami finansowymi z Fundacji Coca-Cola. – Dzięki temu mamy dziś w Polsce grupę ludzi, którzy organizują np. zajęcia zumby, zawody rowerowe albo pływanie na kajakach i wiele innych rodzajów aktywności. Dzięki nim na zajęciach są całe rodziny. Szkoda tylko, że takich firm angażujących się w podstawę sportu powszechnego jest wciąż mało – podsumowała Anna Solarek.