W piątek wyprowadzała włoską ekipę na stadion Maracana. Jest najbardziej rozpoznawalną sportsmenką Italii i jedyną, oprócz motocyklisty Valentino Rossiego, która może się mierzyć z popularnością piłkarzy.

Piękna, ambitna i samodzielna, stała się dla Włochów, a przede wszystkim Włoszek, symbolem wyzwolonej kobiety sukcesu. Reklamując kosmetyki, biżuterię czy smakołyki, od lat spogląda na Włochów z plansz i ekranu telewizora. Często można ją zobaczyć na wybiegu jako modelkę, bywa gwiazdą telewizyjnych programów rozrywkowych. Cztery lata temu wystąpiła nawet jako gość specjalny festiwalu piosenki w San Remo, a tam zapraszają wyłącznie megagwiazdy, jak Sophia Loren, Dustin Hoffman, Robert de Niro czy Nicole Kidman.

Gdy w roku 2004, w wieku 16 lat, wywalczyła srebro na 200 m kraulem na igrzyskach w Atenach, stała się maskotką Italii. Cztery lata później wygrała złoto w Pekinie, ale już wcześniej trafiła na pierwsze strony kolorowych pism i plotkarskich portali. Żyły one romansem pływackiej pary: Francuzki Laure Manaudou (trzy medale w Atenach) i Włocha Luki Marina. Federica podobno odbiła francuskiej rywalce partnera (a potem odebrała jej rekord świata), by w trzy lata później porzucić Marina dla kraulisty Filippo Magniniego.

Tą kroniką wypadków miłosnych żyła cała Italia, nie wyłączając najpoważniejszych mediów. W tym zamieszaniu Federica zachowywała się godnie, wyszła z tych perypetii jako mocna kobieta, która osiąga swoje cele w życiu osobistym i w sporcie: fascynujące połączenie wampa i tytana pracy na pływalni. Udzieliła tysięcy wywiadów (mówi niskim altem), ale ani jeden nie był banalny. Nigdy nie próbowała się wdzięczyć. Jest rzeczniczką dożywotniej dyskwalifikacji za doping po pierwszej wpadce. Boi się tylko jednego: pływania w morzu czy jeziorze, gdy nie widać dna.

Chciała zakończyć karierę w 2012 r. sukcesami na igrzyskach w Londynie, ale na 200 i 400 m dowolnym była dopiero piąta. Uznała więc, że musi się odegrać. Zmieniła trenera (dwukrotnie) i w ubiegłym roku na mistrzostwach świata zdobyła srebro na 200 m kraulem, a w tym roku złoto na mistrzostwach Europy.

Powiedziała, że w Rio w wieku 28 lat zadowoli się każdym medalem. Dziś w nocy przed telewizorami będzie za nią trzymać kciuki cała Italia, a na trybunach premier Matteo Renzi, który zatweetował wczoraj: „Pellegrini? Boska, znakomita, w wielkiej formie".