Korespondencja z Rio de Janeiro

Lepiej zaczęli Duńczycy. Mikkel Hansen podawał, Morten Olsen strzelał, za chwilę odwrotnie i po dwóch minutach było 0:3. Polską niemoc przełamał Mariusz Jurkiewicz, dołączyli Karol Bielecki i Kamil Syprzak i jest remis.

To był tylko mocny wstęp do właściwych emocji, rozciągniętych na godzinę i 10 minut dogrywki.

Po kwadransie do polskiej bramki wszedł Piotr Wyszomirski i to też miało znaczenie. Zanim jednak doprowadzał Duńczyków do palpitacji, trzeba było godzić się z faktem, że gonienie rywali to z musu znów jest polska specjalność, że szarpanie nerwów kibiców to też stały element gry.

Minęło 19 minut, był drugi remis, trener Gudmundur Gudmundsson wziął czas dla Danii, bo jego piłkarze wydawali się jednak zaskoczeni, że Polakom szło z tymi pościgami dość skutecznie.

Duńczycy startują w igrzyskach siódmy raz, w Londynie zajęli 6. miejsce, w Pekinie 7., najlepiej poszło im w Los Angeles (1984), gdy pierwszy raz dotarli do półfinału. Olimpijski głód męczy ich podobnie jak Polaków. Mają jeszcze jeden powód, by się starać – w Danii przez kibiców bardziej kochane są piłkarki ręczne, trzykrotne złote medalistki igrzysk.

Rady Gudmundssona pomagały, znów trzy bramki więcej po duńskiej stronie. Do końca jednak daleko, nikt się nie bał. Niemcy we wcześniejszym półfinale z Francją odrobili nawet siedem goli różnicy, trochę pechowo stracili szansę na dogrywkę, decydująca bramka dla Francji padła 2 sekundy przed końcem.

Kiedy przewaga Duńczyków wzrosła jednak do czterech bramek, trzeba było wzmocnienia i dał je drużynie polski bramkarz. To dzięki niemu na pół minuty przed końcem pierwszej połowy jeszcze raz pogoń się udała, tylko czasu zabrakło po kontrze rywali.

Tałant Dujszebajew pewnie mówił w szatni, że jest nieźle, ale potrzeba więcej mocy w ataku. Do obrony raczej trener nie musiał się czepiać, bo wszyscy harowali jak mogli i umieli.

Drugą połowę też zaczyna bramka Daszka. W tym meczu Polska długo nie prowadziła. Po kolejnej kapitalnej interwencji Piotra Wyszomirskiego jest pierwsza szansa, ale znów – atak się nie skleił. Jeszcze raz broni polski bramkarz, kontra i wreszcie tablica pokazuje: 17:16.

Chwile później jest 19:17, jeszcze daleko do euforii, ale teraz to wreszcie Duńczycy gonią. Wyszomirski już niemal do końca wyprawiał w bramce cuda, doprowadzał Hansena i innych do rozpaczy, lecz problemem Bieleckiego i kolegów stało się wykorzystywanie odbitych piłki. Odbijały się jednak kapryśnie, przeważnie w duńskie ręce. I znów trzeba było bronić.

Nieobecny na boisku Michał Jurecki (kontuzja nie da mu grać także w meczu o brąz) nie wytrzymywał, wstawał i krzyczał do kolegów z ławki, ale nie trzeba było krzyczeć, oni dobrze wiedzieli co się dzieje.

Trener Dujszebajew wziął trzeci czas. Trzy minuty do końca, 24:24, ile już razy polska reprezentacja tak zajadle wykuwała swój sportowy los. Bramka za bramkę, jeszcze można wierzyć w sukces. Gdy do końca było 13 sekund (w polskiej piłce ręcznej z racji sławnego zdania Bogdana Wenty – to liczba symbol) Duńczyk ląduje na ławce kar. Każdy wie co teraz może się stać – albo ostatnia akcja, albo dogrywka. Daszek ma piłkę, rzuca między rękami obrońców, trafia, jest dogrywka! Spektakl wchodzi na nowy poziom.

Znów rywale zaczęli lepiej. Olsen strzelał, Landin bronił, błagalny wzrok polskich kibiców padał na Wyszomirskego, ale nie wszystko da się obronić. Pięć minut minęło błyskawicznie, 26:29, teraz trzy bramki to już bardzo dużo. Danii też wystarczyło, choć dwa gole pocieszenia udało się Polakom strzelić.

Polski bohater z bramki padł jak długi, zasłonił twarz, dobre słowo kapitana Sławomira Szmala było potrzebne, bo Wyszomirski grał chwilami genialnie, lecz porażce nie zapobiegł.

Radość Duńczyków była ogromna (pierwszy olimpijski finał w historii), sportowa złość pokonanych też. Srebro i złoto im uciekło, został bój o brąz, który w tych igrzyskach wręcza się Polakom najczęściej. Może więc będzie brąz. Na pewno będzie walka i dużo potu zostawionego na parkiecie hali Future Arena.

Turniej piłki ręcznej mężczyzn – 1/2 finału:

Francja – Niemcy 29:28 (16:13)

Dania – Polska 29:28 (25:25, 16:15)

O brązowy medal (niedziela, 15.30): Niemcy – Polska

O złoty medal (niedziela, 19.00): Francja – Dania