Korespondencja z Rzymu

„Gazzetta dello Sport" opublikowała jej apel: „Szczepcie się przeciw zapaleniu opon mózgowych!". Beatrice wie, co mówi. Okrutna choroba omal nie zabrała jej życia. Teraz uśmiechnięta, rozgadana dziewczyna, zarażająca entuzjazmem i radością życia, wymachując protezami jak każda Włoszka rękoma, powiada rodakom, że jest szczęśliwa i spełniona, bo los pozwala jej robić w życiu rzeczy piękne. Trenuje szermierkę, niebawem rozpocznie pracę w słynnym centrum badawczym Fabricia Benettona i będzie zdawać egzamin na prawo jazdy. Ale nie zapomina, na jakie cierpienia choroba naraziła ją i rodzinę: „A wystarczyłby jeden zastrzyk, żeby tej gehenny uniknąć, jednak ktoś moim rodzicom źle doradził".

Gdy choroba ją dopadła w 2008 roku, miała 11 lat. Była bardzo żywym dzieckiem, udzielała się w harcerstwie i od piątego roku życia trenowała szermierkę. Ale pogrypowe powikłania doprowadziły do zapalenia opon mózgowych i martwicy tkanek. Trzeba było amputować obie nogi tuż pod kolanami i obie ręce zaraz przy łokciach. Poza tym choroba pozostawiła po sobie blizny na całym ciele oraz czerwone wykwity na twarzy.

Mimo kalectwa Beatrice próbowała żyć jak przedtem. Wróciła do szermierki, choć musiała fechtować z wózka. Rękę z protezą układał jej nie byle kto: pracujący od lat we Włoszech polski fechmistrz Ryszard Zub, trzykrotny medalista olimpijski w szabli. Pierwsze sukcesy sportowe (floret) przyszły już w 2013 r. Następnego roku wygrała zawody Pucharu Świata, a potem zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w Warszawie. Wraz z najbardziej utytułowaną włoską gwiazdą szermierki Valentiną Vezzali występowała w programach telewizyjnych, przekonując nie tylko niepełnosprawnych, że chcieć to móc. Na paraolimpiadzie w Rio wywalczyła złoto indywidualnie i brąz drużynowo.

Popularność przyszła dużo wcześniej niż sportowe sukcesy. Wielka ambicja, pracowitość i entuzjazm sprawiły, że już w 2010 r. stała się w Italii symbolem zwycięstwa nad przeciwnościami losu. Jako gość specjalny przemawiała do europosłów w Brukseli. Wraz z kierowcą wyścigowym Alessandro Zanardim, który stracił obie nogi w wypadku i teraz zdobywa medale w wyścigach kolarskich (cztery paraolimpijskie złota), zjeździła pół świata, uczestnicząc w kursach motywacyjnych. Zdjęcie z prezydentem Barackiem Obamą i jej fotografie w kreacji Diora w Białym Domu obiegły nie tylko Italię.

Włosi potrafili docenić i wykorzystać wielki charakter i entuzjazm dzielnej dziewczyny. W kampanii na rzecz szczepień, w kursach motywacyjnych czy jako budujący przykład dla tych, którym los rzuca kłody pod nogi. Nasi paraolimpijczycy (39 medali w Rio, w tym 9 złotych) być może przeczytają tę historię z poczuciem słusznego żalu, bo w Polsce mało kto ich dostrzega, stawia za przykład, choć przecież także na to zasługują.