Aplikacja została zaprojektowana w celu wzmocnienia kontroli rozprzestrzeniania się Covid-19 podczas igrzysk. Z założenia ma pozwolić rządowi chińskiemu na śledzenie zakażeń, przypomina podobne aplikacje wykorzystywane niekiedy w innych krajach do kontrolowania ruchów populacji w przypadku epidemii.

Organizacje praw człowieka uważają, że błędy w tych aplikacjach narażają jednak ludzi na oszustwa, kradzieże tożsamości lub rozległe śledzenie i w efekcie mogą podważyć zaufanie opinii publicznej do inicjatyw zdrowotnych.

W kwietniu 2020 r. Norwegia wprowadziła aplikację na smartfony o nazwie Smittestopp („Zatrzymaj infekcję"), która ostrzegała użytkowników przed kontaktami z osobami, które zakaziły się koronawirusem. Już po trzech miesiącach organy czuwające nad ochroną danych nałożyły zakaz jej użytkowania, widząc, że ryzyko wzmożonego nadzoru przeważa nad korzyściami dla zdrowia publicznego.

Czytaj więcej

Zostali na lodzie

Również przed igrzyskami w Tokio Japonia pracowała nad stworzeniem aplikacji do śledzenia przemieszczania się zagranicznych gości, ale zrezygnowano z jej wdrożenia.

Chiny uznały, że aplikacja jest konieczna. Organizatorzy igrzysk zobowiązali wszystkich uczestników, także widzów i media, do pobrania i korzystania z MY2022, m.in. w celu przesyłania informacji zdrowotnych, takich jak wyniki testów i stan szczepień oraz dotyczących miejsca pobytu, co najmniej 14 dni przed przybyciem do Chin.

Aplikacja została stworzona przez państwową firmę Beijing Financial Holdings Group. Oferuje użytkownikom również nawigację GPS oraz funkcje czatu tekstowego, wideo i audio, a także możliwość przesyłania plików oraz dostarczania wiadomości i otrzymywania informacji o pogodzie.

MY2022 została zbadana przez naukowców z Citizen Lab znanego w Polsce z głośnej sprawy Pegasusa, laboratorium technologicznego przy Szkole Spraw Globalnych i Polityki Publicznej Uniwersytetu w Toronto.

Opublikowany kilka dni temu raport ujawnił, że chińska aplikacja ma poważną („prostą, lecz niszczycielską") lukę w zabezpieczeniach, która może dać hakerom dostęp do formularzy zdrowotnych i celnych, danych paszportowych, historii medycznej użytkownika oraz informacji o jego podróżach.

Autopromocja
SZKOLENIE

Pozyskiwanie sponsorów przez instytucje nauki, kultury i sportu

WEŹ UDZIAŁ

Aplikacja m.in. nie szyfruje niektórych danych albo nie weryfikuje podpisów używanych przy szyfrowanych transferach informacji, w dodatku zawiera w kodzie fragment zawierający listę terminów politycznych, która wygląda na przygotowanie do wprowadzenia komunikacyjnej cenzury.

– Wszystkie informacje z MY2022 mogą zostać przechwycone, szczególnie jeśli korzysta się z niezaufanej sieci, w kawiarni lub hotelu. Poufne informacje zebrane w ten sposób mogą zostać wykorzystane do kradzieży tożsamości.

Raport nie określa, czy luki w zabezpieczeniach były celowe, czy nie, ale zawiera stwierdzenie, że prawidłowe szyfrowanie może kolidować z niektórymi wymaganiami wszechobecnego w Chinach systemu nadzoru i cenzury w sieci.

Aplikacja zawiera również listę 2422 słów kluczowych, opisanych w kodzie jako „illegalwords.txt", które według Citizen Lab wyglądają jak narzędzie cenzorskie. Są na niej m.in. terminy odnoszące się do masakry na placu Tiananmen, krytyki Chińskiej Partii Komunistycznej i nazwiska prezydenta Chin. W wykazie są również słowa w innych językach, np. odniesienia do Dalajlamy w języku tybetańskim i do Koranu w języku ujgurskim.

Czytaj więcej

Olimpijski strach. Chiny walczą z pandemią koronawirusa

Badacze uznali, że lista wydaje się być związana z ukrytą funkcją, z której MY2022 aktywnie nie korzysta. Podobne listy są powszechne w chińskich mediach społecznościowych i stanowią pierwszą linię w systemie cenzury, która ma zapobiegać rozprzestrzenianiu się w sieci niechcianych tematów politycznych.

Citizen Lab już 3 grudnia ujawniło raport komitetowi organizacyjnemu pekińskich igrzysk, oczekując odpowiedzi i wprowadzenia poprawek, ale poza oświadczeniem, że kanadyjskie laboratorium nie dostarczyło niezbędnych dowodów na poparcie wniosków, reakcji nie było. Również styczniowa aktualizacja MY2022 nie rozwiązała żadnego z opisanych problemów, nawet jeśli naruszone zostały chińskie przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, a także polityka prywatności firm Google i Apple, które umieściły aplikację w swych sklepach.

Raport Citizen Lab został przekazany do MKOl, którego członkowie twierdzą, iż chcą „głębiej rozpoznać temat", ale przeprowadzili już dwa niezależne badania, które nie wykazały luk w zabezpieczeniach MY2022.

W Kanadzie raport Citizen Lab przyjęto poważnie. Komitet olimpijski przypomniał uczestnikom igrzysk, że impreza stanowi okazję do ataków cyberprzestępców i że powinni być czujni. Zalecono członkom ekipy pozostawienie elektronicznych urządzeń osobistych w domu, a jeśli już jakieś wezmą, to ograniczenie danych osobowych przechowywanych na nich do niezbędnego minimum.

Olimpijczycy powinni łączyć się z internetem tylko przez oficjalne sieci wi-fi, włączać funkcję transmisji danych tylko w koniecznej chwili, nawiązywać kontakt ze światem za pomocą innych narzędzi niż MY2022, mających odpowiednie zabezpieczenia.

I na końcu: zalecane jest natychmiastowe usunięcie chińskich aplikacji związanych z igrzyskami, gdy nie będą już potrzebne.

57 polskich olimpijczyków poleci do Pekinu

Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) zatwierdził skład reprezentacji na rozpoczynające się 4 lutego zimowe igrzyska.

Kadra liczy 30 zawodniczek i 27 zawodników. To pięć osób mniej niż cztery lata temu w Pjongczangu, gdy Polacy zdobyli dwa medale w skokach (złoto Kamila Stocha na dużym obiekcie i brąz drużyny). Najliczniejszą grupą są panczeniści (10) i biegacze (9).

– Wysyłamy do Pekinu zarówno sportowców bardzo doświadczonych, mających już za sobą po trzy, a nawet cztery olimpijskie występy, jak i debiutantów, którzy w Chinach przejdą dopiero olimpijski chrzest – podkreśla prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.

Zawodnikom towarzyszyć będzie 71 osób współpracujących, w tym sztaby szkoleniowe i medyczne, członkowie misji i oficerowie covidowi. Szefem polskiej misji będzie Konrad Niedźwiedzki, były panczenista, brązowy medalista w wyścigu drużynowym z Soczi (2014).

Rosyjskie igrzyska przyniosły jak dotąd Polsce największy sukces. Z Soczi przywieźliśmy sześć medali, w tym aż cztery złote, co dało nam 11. pozycję w klasyfikacji. Na powtórkę tak udanej imprezy możemy czekać długo. Po tym, jak karierę zakończyła Justyna Kowalczyk, a kryzys przeżywają skoczkowie, każde miejsce na podium w Pekinie będzie dużym osiągnięciem.

Z każdym tygodniem prognozy są coraz gorsze. Najnowsze przewidywania analityków z firmy Gracenote mówią, że Polacy zdobędą w Chinach jeden brązowy medal, a klasyfikację wygrają Norwegowie (46 krążków, w tym aż 21 złotych).

—t.w.