Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) opublikował pierwszy playbook, czyli podręcznik postępowania podczas najważniejszej zimowej imprezy czterolecia.

To surowsza wersja przepisów, które miały obowiązywać już podczas igrzysk w Tokio. Miały, bo gospodarze nie zawsze radzili sobie z ich egzekucją: aplikacje nie działały, uzbrojeni w akredytacje uczestnicy igrzysk spacerowali po imprezowych dzielnicach miasta, a organizatorzy za łamanie reguł ukarali podobno tylko jednego olimpijczyka.

Teraz nikt nie ma wątpliwości, że lokalne władze dopilnują zagranicznych gości. Organizatorzy igrzysk w Pekinie nie zamierzają iść na kompromisy.

Czytaj więcej

Igrzyska w Tokio. Zderzenie japońskiej ostrożności z zachodnią beztroską

Każdy uczestnik imprezy musi przekroczyć granicę zaszczepiony, alternatywą jest 21-dniowa kwarantanna. Gości przyjmie tylko Port Lotniczy Pekin. Dotrzeć na miejsce można wyłącznie lotem bezpośrednim. Tych obecnie właściwie nie ma, co prawdopodobnie skaże narodowe komitety na organizację połączeń czarterowych.

Biletem wstępu na terytorium kraju będzie nie tylko certyfikat szczepienia, ale również dwa negatywne wyniki testów na koronawirusa.

Szczepionka nie pomoże ozdrowieńcom. Ci plik dokumentów będą musieli uzupełnić o certyfikat potwierdzający ozdrowienie. Organizatorzy zapowiadają też codzienne testy na koronawirusa.

Uczestników imprezy czeka życie w zamkniętej pętli, czyli poruszanie się wyłącznie między arenami igrzysk – od momentu lądowania aż do opuszczenia kraju. To reżim, który Japończycy narzucili zagranicznym gościom jedynie na pierwszych 14 dni pobytu. Później zaczynała się wolność.

Czytaj więcej

Joshua Kimmich w reprezentacji Niemiec rozegrał już ponad 60 meczów
Odmowa szczepień jak jazda po alkoholu? Dyskusja w świecie sportu

Podróże? Tylko przeznaczonym do tego transportem. Pobyt? Wyłącznie w hotelach wskazanych przez organizatorów. Wjazd? Jedynie ze specjalną aplikacją na telefonie.

Pozytywny wynik testu na koronawirusa będzie owocował pobytem w szpitalu lub izolacją w specjalnej placówce. Organizatorzy obiecują chorym nie tylko anglojęzyczny personel, ale także trzy posiłki dziennie, psychologa oraz dostęp do internetu. Zagraniczne media kilka tygodni temu donosiły, że „specjalne placówki” mogą oznaczać kontenery mieszkalne.

Podobno sportowców w strefie wywiadów oddzieli od dziennikarzy plastikowa ściana, choć mówi się nawet o ograniczeniu rozmów do telekonferencji.

„New York Times” pisał niedawno o strażnikach w kombinezonach chroniących przed zagrożeniem biologicznym i niewielkich termometrach z nadajnikami dla każdego olimpijczyka, ale to informacje niepotwierdzone. Podobnie jak doniesienia mówiące o tym, że próbki do testów na koronawirusa mogą pobierać roboty.

Czytaj więcej

Paulo Sousa na początku maja br. został zaszczepiony przeciw Covid-19 na PGE Narodowym w Warszawie
Paulo Sousa z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa

Chińczycy przewidzieli szeroką gamę kar za złamanie przepisów: od ostrzeżenia przez czasowe pozbawienie akredytacji i dyskwalifikację po karę finansową.

Organizatorzy zalecają wspieranie sportowców za pomocą oklasków, a nie śpiewów. To wskazówka przede wszystkim dla kibiców, bo ci pojawią się na trybunach. Mowa o mieszkańcach Chin. Organizatorzy uchylą zamknięte dziś granice wyłącznie dla uczestników imprezy: sportowców, trenerów, działaczy, dygnitarzy.

Chińskie władze postępują zgodnie ze strategią „Zero covid” i duszą ogniska choroby w zarodku. Trwają masowe testy przesiewowe, nie brakuje lokalnych lockdownów. Każda osoba zaangażowana w organizację igrzysk od kilku dni ma prawo do przyjęcia dodatkowej, trzeciej dawki szczepionki. Cel to zerowy dzienny przyrost nowych zakażeń w momencie rozpoczęcia imprezy.

– Sukces igrzysk zależy od odpowiedzialności każdego z nas – podkreśla szef komisji koordynującej organizację imprezy w Pekinie Juan Antonio Samaranch.

Stolica Chin będzie pierwszym miastem, które ugości zarówno igrzyska letnie, jak i zimowe. Przyszłoroczna impreza to dla wielu sportowców droga w nieznane, bo pandemiczne obostrzenia utrudniły przeprowadzanie prób przedolimpijskich. Tras nie znają biegacze ani alpejczycy. Pucharu Świata na skoczni w Zhangjiakou jeszcze nigdy nie było.

Analitycy wróżą Polakom w Pekinie aż pięć miejsc na podium. To byłby duży sukces

Ogień zapłonie na Stadionie Olimpijskim 4 lutego. – Chcemy igrzysk prostych, bezpiecznych i wspaniałych – zapowiada przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping.

Rozmiar polskiej reprezentacji powinien być zbliżony do tej, która leciała na poprzednie igrzyska do Soczi (2014) i Pjongczangu (2018).

Pewni startu w Pekinie są na razie tylko łyżwiarze figurowi: Natalia Kaliszek, Maksym Spodyriew oraz Jekatierina Kurakowa, ale kadra ostatecznie powinna liczyć 50–60 osób.

Trudno oczekiwać niespodzianek. Medali nasi reprezentanci poszukają przede wszystkim na skoczni narciarskiej i torze łyżwiarskim.

Analitycy firmy Gracenote wróżą Polakom aż pięć miejsc na podium. To srebro Natalii Maliszewskiej (short track, 500 m) i cztery medale skoczków: złoty Piotra Żyły oraz brązowe Kamila Stocha, Dawida Kubackiego i drużyny. Taką zdobycz uznalibyśmy za duży sukces.