W filmie „Złoto dla Francuzów”, pokazującym drogę Francji do mistrzostwa świata 1998, najbardziej wartościowe są nagrania z szatni. Oglądając je, można się pomylić, kto był selekcjonerem – Aimé Jacquet czy Didier Deschamps? Obecny trener kadry, a ówczesny kapitan drużyny poucza Zinedine Zidane’a, mobilizuje zespół, udziela rad młodym.

Czytaj także: Francja-Belgia: Thierry Henry - francuski łącznik

Deschamps był taki zawsze – ustawiał każdy zespół, dyrygował. Brał na siebie nie tylko ciężar gry, ale i organizacji drużyny. „Więcej niż piłkarz” – napisała o nim „L’Equipe” podczas zwycięskich dla Francji mistrzostw Europy w 2000 roku.

W artykule zarzucono nawet Deschampsowi, że gra w kadrze ze względu na zdolności przywódcze, bo jego gasnące już umiejętności piłkarskie nie pomagają drużynie. Kapitan obraził się, przestał udzielać wywiadów i jeszcze na Euro postanowił zakończyć karierę reprezentacyjną. Ale francuski dziennik miał sporo racji.

Deschamps jako piłkarz zdobył mnóstwo trofeów – mistrzostwo świata i Europy, Puchar Europy z Olympique Marsylia i Juventusem Turyn, mistrzostwo Francji i Włoch, ale po latach widzi się w nim raczej dobrego ducha drużyny, a nie wyjątkowego piłkarza. Złośliwy Eric Cantona powiedział o nim kiedyś, że był „podawaczem bidonów”.

Trudne zadania

Jeden z jego pierwszych trenerów w Bayonne wspomina, że nikt nie protestował, kiedy Deschamps został kapitanem, choć był najmłodszy w drużynie. W FC Nantes, do którego przeszedł w wieku 14 lat i grał do 21. roku życia, był pomocnikiem, czasami libero i oczywiście kapitanem w każdej kategorii wiekowej. – Zawsze był szefem – mówił w telewizyjnym reportażu Canal+ Robert Budzynski, wieloletni dyrektor sportowy Nantes.

Już wtedy Deschamps podejmował się zadań wykraczających poza boiskowe obowiązki. Gdy w wypadku samochodowym zginął brat Marcela Desailly’ego, poszedł do pokoju kolegi i poinformował go o tragicznym wydarzeniu. Zostali przyjaciółmi, razem przeszli do Olympique Marsylia. Na przełomie lat 80. i 90. to był najlepszy i najbogatszy klub francuski, odpowiednik dzisiejszego PSG.

Celebrycki sponsor Bernard Tapie gromadził gwiazdy (Eric Cantona, Chris Waddle, Jean-Pierre Papin, Rudi Völler), sprowadził także Deschampsa. Ten jednak długo nie mógł się odnaleźć w nowym środowisku i klimacie. Tapie początkowo nie wiedział, co z nim zrobić, ale z czasem uczynił go swoim najbardziej zaufanym zawodnikiem. W 1993 roku po finale w Monachium Deschamps jako kapitan wznosił Puchar Europy za wygranie Ligi Mistrzów.

Przed mundialem w Rosji reporter telewizji France 2 zadzwonił do Davida Ginoli, jednego z wybitnych piłkarzy francuskich lat 90. – Jeżeli nie zagrałem na mistrzostwach świata w 1998 roku, to przez niego. Nie pozwolił mi zrealizować marzeń – powiedział mocno zdenerwowany Ginola.

Deschamps, jak wielu Francuzów, nie mógł przebaczyć byłemu piłkarzowi PSG i Tottenhamu błędu, jaki popełnił w ostatnich minutach meczu z Bułgarią w eliminacjach do MŚ 1994. Trójkolorowi przegrali w Paryżu i nie pojechali na mundial. Deschamps grał w tym spotkaniu. Boisko opuszczał zapłakany.

Nawet jeśli nie jest prawdą, co mówi Ginola, brak powołania na mistrzostwa Europy w 1996 roku i mundial w 1998 roku takich piłkarzy jak Ginola i Eric Cantona wywarł wielki wpływ na obecnego selekcjonera. Jacquet pokazał mu, jak buduje się zespół – gwiazdy wcale nie są niezbędne.

Selekcjonerem został w 2012 roku. Wcześniej z powodzeniem pracował w Monaco, z którym dotarł do finału Ligi Mistrzów, Juventusem (mistrzostwo Włoch) i Olympique Marsylia (pierwszy tytuł po 17 latach). W momencie przyjścia Deschampsa francuska kadra była rozbita. Próbował ją poskładać jego kolega z reprezentacji Laurent Blanc, ale nie uniknął błędów – wypowiedzi, które wprowadziły ferment w drużynie, powołań piłkarzy dobrych, ale niesubordynowanych.

Bojowy chrzest Deschamps przeszedł w barażach do mundialu w 2014 roku. Francuzi przegrali pierwszy mecz z Ukrainą 0:2. Rewanż na Stade de France był jednym z najważniejszych w jego trenerskiej karierze. Trójkolorowi wygrali 3:0. To była świetnie grająca drużyna, zjednoczona, bezkonfliktowa.

Nie ominęły go jednak problemy. W 2015 roku policja zatrzymała Karima Benzemę. Napastnik Realu Madryt i jego kumple miał szantażować intymnymi taśmami kolegę z kadry Mathieu Valbuenę. Wybuchła wielka afera. Głos zabrali politycy. Premier Manuel Valls stwierdził, że Benzema nie powinien być powoływany do reprezentacji Francji i Deschamps nie zabrał go na Euro 2016. Jak tłumaczył, zdecydował o tym sam, a nie politycy.

Stawia na swoim

Nie ugiął się, choć na jego domu pojawił się napis „rasista”, a uprzedzenie wobec piłkarzy z Afryki Północnej zarzucił mu Cantona. Na MŚ w Rosji nie pojechał zdolny pomocnik PSG Adrien Rabiot. Deschamps stwierdził, że nadaje się najwyżej do roli rezerwowego. Wściekły Rabiot wysłał maila, w którym napisał, że w takim razie rezygnuje, nawet jeśli w ostatniej chwili zdarzy się jakaś kontuzja. – Dla mnie wybór do kadry nie jest tylko kwestią poziomu sportowego. Wybrałem Stevena Nzonziego, bo bardziej pasuje do tej grupy – tłumaczył Deschamps.

Krytycy zarzucają mu, że jego drużyna nie wypracowała sobie stylu, jej gra jest nudna, a jego wybory personalne i taktyczne wątpliwe. Ale blisko 50-letni selekcjoner poprowadził już Francję w 81 spotkaniach. To rekord. Jego zespół był w finale Euro 2016, ćwierćfinale mundialu 2014, a teraz jest o dwa kroki od drugiego w historii mistrzostwa świata.