Prestiżowy dziennik z Kalifornii od kilku miesięcy sugeruje, że rozstanie z najbardziej kosztownym pracownikiem w historii klubu jest w interesie Galaxy. Jak do tej pory eksperyment z zatrudnieniem Beckhama w roli nie tylko propagatora piłki nożnej, ale również lidera i kapitana drużyny z LA okazał się całkowitym niewypałem. W obu sezonach gry „Becksa” w zespole Galaxy nie zakwalifikowali się nawet do play-offs. Beckham wyróżniał się na tle obiektywnie dość mizernej konkurencji, ale trudno powiedzieć, by zdominował ligę, która nie jest notowana nawet w pierwszej dziesiątce najmocniejszych na świecie. A co najważniejsze – nie zbudował wokół siebie silnego zespołu, mimo że miał do pomocy m.in. króla strzelców ligi Major League Soccer (MLS) Landona Donovana, aktualnie wypożyczonego do Bayernu Monachium.

Nie ulega jednak wątpliwości, że Galaxy było zdecydowanie najsłabszą drużyną, w jakiej blisko 34-letni dziś Beckham występował w całej karierze. Partnerzy często po prostu nie rozumieli, jak grać z Anglikiem i wykorzystać jego umiejętności. To, a także brak wyników i zainteresowania małżonką Victorią przez Hollywood, pogłębiało frustracje piłkarza. Gdy Anglik poprosił w listopadzie działaczy Galaxy o wypożyczenie do Milanu, „aby przygotować się do kolejnego sezonu”, można było podejrzewać, że szykuje sobie szalupę ratunkową.

Dziś słowa piłkarza, że absolutnie wraca w marcu do Galaxy, bo ma tam jeszcze dużo do zrobienia, brzmią jak kiepski żart. Beckham od początku dobrze wiedział, co robi. Wreszcie kilka dni temu oznajmił: – Moim głównym celem jest pozostanie w Milanie. Gra na najwyższym poziomie sprawia mi radość i mam nadzieję, że pojadę z reprezentacją Anglii na kolejne mistrzostwa świata. Nie rozmawiałem z działaczami Galaxy, ale uczynili to moi przedstawiciele. Wierzę, że obie strony dojdą do porozumienia.

Reakcja kibiców w Los Angeles oraz miejscowych mediów była łatwa do przewidzenia. „Beckham odejdzie i to powinno stanowić dla MLS nauczkę” – napisał „Los Angeles Times”. Dalej czytamy: „Władze ligi muszą nauczyć się ostrej, zdecydowanej gry nie tylko na boisku, ale i poza nim. Niech uczą się na przykładzie, jak Manchester United zachował się wówczas, gdy Real Madryt chciał podkraść im Cristiano Ronaldo i jak Milan rozegrał sprawę Kaki. Działacze Galaxy mogli powiedzieć – zgoda, ale w zamian chcemy Ronaldinho albo Andrija Szewczenkę, których obserwujemy od dłuższego czasu i którzy mogliby wzmocnić nasz zespół”.

Kierownictwo Galaxy usztywniło jednak stanowisko, a w jego ślady poszły władze ligi. Komisarz MLS Don Garber autorytatywnie stwierdził: – Jeżeli Milan uważa, że ma czas na wykupienie Beckhama do 9 marca, to jest w błędzie. Decyzję musi podjąć znacznie wcześniej.

Sprawa wisi więc w powietrzu. Anglik może czuć się sfrustrowany, ale w najgorszym (dla niego) wypadku będzie mógł opuścić Galaxy po zakończeniu następnego sezonu. Na to pozwala mu opcja w kontrakcie. Ameryka nie będzie po nim płakać, potraktuje go jak sportowca, który zarobił ponad 100 milionów dolarów za dwa nieudane sezony, po czym obrócił się na pięcie i nawet nie powiedział „do widzenia”.

Marcin Harasimowicz z Los Angeles