Po wspinaczce na metę w Aprica liderem został Włoch Ivan Basso, który odebrał różową koszulkę prowadzącemu od tygodnia Hiszpanowi Davidowi Arroyo. Czy 55 sekund przewagi wystarczy jednemu z głównych faworytów wyścigu do zwycięstwa w klasyfikacji generalnej?

Dokładnie cztery lata po swoim spektakularnym etapowym sukcesie w Aprica, który w konsekwencji dał mu zwycięstwo w całym wyścigu, Ivan Basso w tym samym miejscu

zrobił ogromny krok ku zwycięstwu w tegorocznej edycji. Tym razem zajął drugie miejsce na XIX etapie, ale wyprzedził o ponad trzy minuty Davida Arroyo i zepchnął go na pozycję wicelidera.

"geneva>

Basso przegrał tylko z Michele Scarponim, a wyprzedził kolegą z drużyny Liquigas Vincenzo Nibaliego. Trójka Włochów zaatakowała na dwóch ostatnich podjazdach tego wybitnie górskiego etapu: na przełęcz Mortirolo i na metę, zostawiając z tyłu wszystkich najgroźniejszych rywali z Australijczykiem Cadelem Evansem i Kazachem Aleksandrem Winokurowem.

Ciekawe, że dwaj najlepsi na piątkowym etapie byli zamieszani w dopingową aferę Puerto. Basso został nawet zdyskwalifikowany na dwa lata. - Nie myślę teraz o tym, co się zdarzyło cztery lata temu. Koncentruję się na teraźniejszości - mówił Basso na mecie w Aprica.

Teraźniejszość to szansa na drugą wygraną w Giro, ale nie można jej wypuścić na dwóch ostatnich trudnych etapach.

W sobotę czeka kolarzy jeszcze jeden wysokogórski odcinek, a ostatnim akordem wyścigu będzie jazda indywidualna na czas w Weronie. Na 178-kilometrowej trasie z Bormio do Passo Tonale kolarzą będą pokonywać m.in. cztery przełęcze położone powyżej 2000 metrów n.p.m. - Forcola di Livigno (2315 m), Passo di Eira (2211 m), Passo di Foscagno (2291 m) i niebotyczną Passo di Gavia (2618 m). Meta w Passo Tonale leży na wysokości 1883 m.

Trasa może jednak zostać zmieniona ze względu na śnieg zalegający na okolicznych zboczach i możliwość zejścia lawiny. Organizatorzy przygotowali trzy alternatywne trasy, również górskie, ale mniej ryzykowne. - Na razie podtrzymujemy wersję pierwotną przebiegu przedostatniego etapu. W zależności od prognoz meteo, mając na uwadze bezpieczeństwo wyścigowej karawany, ostateczne decyzje podejmiemy rano w dniu etapu - mówił dyrektor wyścigu Angelo Zomegnan.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Bez względu na trasę, lider Basso, który trafił z formą właśnie na decydujące etapy wyścigu, a w dodatku ma do pomocy znakomitych partnerów w grupie Liquigas, na czele z najlepszym polskim kolarzem Sylwestrem Szmydem, nie powinien oddać w sobotę prowadzenia.

W niedzielę czeka kolarzy 15-kilometrowa jazda indywidualna na czas w Weronie, w której lider Liquigasu też dobrze się czuje.

Pierwszy raz w ostatnich 21 latach trasa wyścigu omija Mediolan, gdzie zwykle kolarze kończyli ściganie. Organizatorzy zapewniają, że wróci tu już w przyszłym roku, ale teraz postawili na miasto Romea i Julii, gdzie w 1999 i 2004 roku odbyły się szosowe mistrzostwa świata.

$>

Ostatni raz Giro d’Italia kończyło się tu w 1984 roku, również etapem jazdy indywidualnej na czas. Wygrał go wówczas Włoch Francesco Moser i odebrał Francuzowi Laurentowi Fignonowi zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Czy Basso powtórzy włoski sukces? Byłoby to 66. zwycięstwo kolarza gospodarzy w tym wyścigu.00

[i]XX etap, sobota, godz. 15.30, Eurosport

XXI etap, niedziela, godz. 15.30, Eurosport[/i]