[b]Czego spodziewa się pan po nowych elementach w samochodzie Renault? [/b]

Mam nadzieję, że będziemy mieli lepszy docisk. Na razie trudno cokolwiek przewidywać, czeka nas trudny i pracowity piątek. Podczas treningów musimy przede wszystkim sprawdzić, czy nowe przednie skrzydło, podłoga i wydech działają tak, jak trzeba. Poza tym musimy zobaczyć, co przywieźli inni – z tego co wiem, sporo zespołów przyszykowało poważne modyfikacje swoich samochodów. Musimy jeszcze chwilę poczekać, aby poznać obecny układ sił.

[b]Czy celem będzie nawiązanie walki z zespołem Mercedesa?[/b]

Nie sądzę, abyśmy musieli skupiać się na Mercedesie. Musimy ulepszać nasz samochód i moim celem jest wyciąganie maksimum z tego, co mamy do dyspozycji. Dopiero potem możemy popatrzeć na rywali i sprawdzić, czy będziemy w stanie walczyć z Ferrari, Mercedesem, Force India czy kimkolwiek innym.

[b]Zadowala pana postęp techniczny zespołu? [/b]

Zawsze ma się nadzieję na jeszcze większe kroki naprzód, ale moim zdaniem wykonujemy porządną pracę z poprawkami. Sezon zaczęliśmy dobrze, jak do te pory zawsze kwalifikujemy się w pierwszej dziesiątce i moim zdaniem przed sezonem był to rozsądny cel. Musimy twardo stąpać po ziemi i pracować dalej.

[b] Jakie poprawki szykowane są na kolejne wyścigi? Czy praca nad systemem „wygaszania” tylnego skrzydła ma w ogóle sens, skoro ten wynalazek będzie w przyszłym sezonie zakazany? [/b]

Sens jest, ale równie dobrze może go nie być – zależy, jak ten system działa. Myślę, że zespół nad nim pracuje, ale to dość skomplikowany wynalazek i nie ma gwarancji, że po założeniu do samochodu będzie działał. Widzieliśmy, że inne zespoły z tego korzystają, ale nie wszyscy są w stanie wydobyć maksimum z tego rozwiązania. Nie wiem dokładnie, jak wygląda nasz plan rozwoju. Mam nadzieję, że na kolejne wyścigi będziemy przywozili jak najwięcej ulepszeń. Oczywiście zbliża się chwila, w której uwaga inżynierów i projektantów zostanie skierowana na przyszłoroczny samochód. Jednak do końca sezonu jest jeszcze daleko i układ sił będzie się zmieniał.

[b]Czy tor w Walencji w porównaniu z zeszłym sezonem bardzo się zmienił? [/b]

Dziś rano przespacerowałem się wokół toru i od zeszłego roku nie ma tu większych zmian. Jak zwykle na rzadko używanym obiekcie nawierzchnia wygląda na brudną. W piątek przyczepność będzie się poprawiała z okrążenia na okrążenie, zwłaszcza podczas pierwszego treningu.

[b]W światku F1 panuje przekonanie, że to dość nudny tor… [/b]

Mnie się podoba i lubię tu jeździć. Może w telewizji wyścig wydaje się nudny, ale z punktu widzenia kierowcy jest tu całkiem ciekawie. Są długie proste, po których bardzo mocno hamujemy. Dlatego ważna jest stabilna praca hamulców, a także trakcja na wyjściach z zakrętów. Trochę przypomina to Kanadę, ale jednak jest inaczej.

[b] Wracając do Kanady, oczekiwania chyba były większe… [/b]

Nie sądzę. Realistycznie rzecz biorąc wynik, który uzyskaliśmy w Montrealu po problemach z oponami i strategią był lepszy niż na to zasługiwaliśmy. Apetytu nie było za dużego – co innego, gdybyśmy mieli tam poprawki, które mamy dopiero tutaj. Tak się jednak nie stało, a wiadomo, że w F1 czas jest bardzo ważny – tak na torze, jak i poza nim. Tutaj wszystko może się zdarzyć, ale nie oczekiwałbym nagłych zmian, jeśli chodzi o siłę i miejsce poszczególnych zespołów w stawce.

[b]Czyli faworytami pozostają kierowcy Red Bulla? [/b]

Moim zdaniem to dobry tor dla McLarena. Z kolei następny wyścig, na Silverstone, powinien bardziej pasować Red Bullowi – przez ostatnie dwa lata byli tam bardzo mocni. Samochody McLarena i Red Bulla bardzo się od siebie różnią, więc możemy obserwować ciekawą walkę i różne zespoły z przodu. Także Ferrari zrobiło tutaj duże poprawki i ciekawie będzie popatrzeć na obecny układ sił.

[b] Nie obawia się pan, że angielscy mechanicy i inżynierowie Renault będą bardziej zajęci oglądaniem meczu z Niemcami, niż pracą nad pańskim samochodem? [/b]

Osobiście nie śledzę tegorocznego mundialu, bo jesteśmy dość zajęci. Kiedy rozpoczynały się mistrzostwa, byliśmy w Kanadzie na wyścigu. Potem jechałem w rajdzie we Włoszech i nie miałem czasu na oglądanie. Nie widziałem ani jednego całego meczu, tylko skróty i bramki. Słyszałem, że Francja odpadła i przy okazji były jakieś nieprzyjemne wydarzenia, ale tak to bywa.

[i]Rozmawiał w Walencji Mikołaj Sokół [/i]