Sesja testowa z udziałem wszystkich zespołów DTM miała charakter prywatny, zatem nie udostępniono czasów uzyskiwanych przez poszczególnych kierowców.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Kubica uzyskiwał lepsze czasy od etatowego kierowcy Mercedesa, Gary'ego Paffetta – mistrza DTM z 2005 roku i czterokrotnego wicemistrza tej serii.

Polak jeszcze przed jazdami podkreślał, że test ma wyłącznie charakter zapoznawczy. Decyzja odnośnie startów w tym sezonie nie została jeszcze podjęta i Kubica wciąż rozważa rozpoczęcie regularnej rywalizacji w rajdach.

Czwartkowy test w Walencji był dla niego pierwszą okazją do jazdy samochodem z dużym poziomem docisku aerodynamicznego. Mercedes poinformował, że polski kierowca przejechał 114 okrążeń, czyli ponad 450 kilometrów.

– Nie miałem żadnych problemów w kokpicie – mówił po jazdach Kubica.

– Po długiej przerwie musiałem się znów przyzwyczaić do dużych przeciążeń, które występują w takim samochodzie. Dobrze wyczułem samochód, czułem się komfortowo za kierownicą. Dzień był pełen frajdy, dużo się nauczyłem o nowym aucie. Pierwsze okrążenie przejechałem po suchym torze, ale potem zaczęło mocno padać i musieliśmy poczekać, aż warunki się poprawią. Dobrze było zapoznać się z nowym autem w różnych warunkach atmosferycznych.

DTM to najpopularniejsza europejska seria, w której startują samochody z zakrytymi kołami i dachem. Wizualnie są podobne do drogowych Mercedesów, BMW i Audi, ale powstają specjalnie z myślą o wyścigach. Podobnie jak samochody Formuły 1, budowane są wokół specjalnej komory przetrwania z włókien węglowych. Silniki V8 o pojemności 4 litrów i mocy około 500 koni mechanicznych napędzają tylne koła.

Auta DTM wytwarzają sporo docisku aerodynamicznego i dla Kubicy najważniejsze było sprawdzenie, jak jego organizm radzi sobie z przeciążeniami w zakrętach. Test wypadł śpiewająco, zatem pozostaje nam oczekiwanie na ostateczną decyzję polskiego kierowcy: rajdy, czy wyścigi?